Cel i ideał

Czyny dowolne, o których mówiliśmy w poprzednich rozdziałach, są zawsze celowe, tj. spełniają pewien naprzód powzięty w myśli skutek. Wspominaliśmy poprzednio, że czyny odruchowe i instynktowe są także celowe, celowość ich jednak różni się wybitnie od celowości czynów dowolnych. W czynach odruchowych nie mamy świadomości celu, ich cel nie jest rzeczywisty, lecz wywnioskowany na drodze analogii; odbywają się one w ten sposób, jak gdyby ich skutek był naprzód wyznaczony i tak się też nam przedstawiają. Tymczasem w czynach dowolnych mamy wyraźną świadomość, że wyobrażenie mającego nastąpić skutku poprzedza działanie i jest jego czynnikiem kierowniczym. Gdy wchodzimy z ciemności do rzęsiście oświetlonego pokoju, nasze źrenice mimo woli zwężają się i powieki zmrużają; jest to czynność odruchowa, nie poprzedzona żadnym zamiarem, odbywająca się pomimo naszej woli. Jeżeli zaś w tym samym przypadku, dla powstrzymania dopływu mocnego światła do oczu, zasłaniamy je częściowo dłonią, to nasz czyn jest dowolny, poprzedzony w myśli wyobrażeniom skutku, że taka zasłona oczu zmniejszy oślepiający wpływ światła i pozwoli nam widzieć oraz rozpoznać przedmioty znajdując się w pokoju. Obie te czynności prowadzą do tego samego skutku, mianowicie do ograniczenia mocnego, oślepiającego dopływu światła do siatkówki oczu. Obie uważamy za celowe, chociaż w różny sposób; celowość drugiej jest rzeczywista, mamy tutaj wyraźną świadomość, że czynność tę poprzedza zamiar, wyobrażenie skutku; celowość zaś pierwszej jest idealna, stanowi pewien analogiczny sposób zapatrywania się na dane zjawisko.

Pomijając dalsze szczegóły w tej sprawie, która należy do zakresu teorii poznania, zaznaczamy jeszcze raz, że czyny dowolne są celowe w sposób rzeczywisty, tj. że poprzedza je zawsze pewien naprzód powzięty cel. Z poprzednich uwag również wynika, że celem nazywamy wyobrażenie skutku, poprzedzające jego urzeczywistnienie. Tak też właśnie określają cel Janet, Wundt, Sigwart i inni. Określenie to jednak jest za obszerne i nie charakteryzuje dobrze pojęcia celu. Niewątpliwie każdy cel zawiera wyobrażenie skutku, zjawiające, się przed jego urzeczywistnieniem, ale nie każde takie wyprzedzające wyobrażenie skutku jest celem. Możemy wyobrazić sobie wszystkie skutki zjawisk przyrody, np. skutek wylewu rzeki, burzy itp.; wyobrażenia te jednak, chociaż wyprzedzają urzeczywistnienie się pewnych zjawisk, nie są bynajmniej ich celem. Cel rzeczywisty ujawnia się tylko w zakresie naszego osobistego działania i wiąże się przy tym ściśle z naszymi popędami. Wyobrażenie skutku wtedy dopiero staje się celem, jeżeli mu towarzyszy popęd do czynu. Mogę sobie np. wyobrazić czynność pisania listu, dopóki jednak do tego wyobrażenia nie przyłączy się popęd, chęć odpowiedniego działania, wyobrażenie moje nie jest celem. A zatem istotną, właściwą cechą pojęcia celu jest nie tyle wyobrażenie skutku, ile towarzyszący mu popęd urzeczywistnienia tego, co jest zawarte w wyobrażeniu. Cel więc określić możemy w następujący sposób: jest to popęd do działania, ściśle wyznaczony, zdeterminowany przez odpowiednie wyobrażenie skutku.

Wyobrażenie skutku celowe, determinujące nasz popęd, odróżnia się wybitnie od wyobrażenia skutku bezcelowego następującymi jeszcze cechami. Przede wszystkim wyobrażenie skutku proste, bezcelowe odtwarza tylko to, co jest mi znane z poprzedzających doświadczeń w sposób mniej więcej zupełny lub ogólnikowy. Widziałem, że po pewnym zjawisku, po pewnym działaniu występował zawsze pewien skutek: otóż obecnie, widząc podobne zjawisko lub podobne działanie, wyobrażam sobie podobny do widzianego skutek. Moje więc wyobrażenie skutku jest wyobrażeniem odtwórczym w pełnym znaczeniu tego wyrazu, tj. zawiera tylko te elementy, jakie w poprzednich moich doświadczeniach były obecne. Jest ono przy tym mniej lub więcej ogólnikowe; skutki, widziane przeze mnie w poprzedzających doświadczeniach, różniły się pomiędzy sobą w drobnych szczegółach, a ponieważ nie mogę wiedzieć, które z tych szczegółów w przewidywanym przeze mnie skutku powtórzą się, przeto pomijam je i wyobrażam sobie skutek w sposób ogólnikowy.

Inaczej dzieje się z celowym wyobrażeniem skutku. Tutaj skutek, który zamierzam wykonać, przedstawia mi się w postaci zjawiska konkretnego ze wszystkimi jego szczegółami. Oprócz tego skutek zamierzony nie jest powtórzeniem, odtworzeniem skutków poprzednio widzianych lub dokonanych, lecz znajduje się całkowicie w mojej mocy sam go tworzę, szczegóły jego sam wyznaczam i poniekąd dowolnie do wyobrażenia wprowadzam. Stąd moje wyobrażenie skutku celowe nie jest odtwórczym, lecz wytwórczym, zawiera bowiem elementy dowolnie wprowadzone. Posiada przy tym, jak już wspominaliśmy, charakter konkretny, jest bowiem możliwie ściśle w głównych swych szczegółach wyznaczone.

Wyjaśnimy te różnice na jakimkolwiek przykładzie. Przypuśćmy, że jestem w strzelnicy i przyjmuję udział w zbiorowym strzelaniu do tarczy. W tej chwili ma strzelać mój towarzysz. W moim umyśle powstaje wyobrażenie skutku: przewiduję, że nastąpi wystrzał i że kula albo przedziurawi tarczę w jakimkolwiek miejscu, którego wyznaczyć w wyobraźni nie mogę, albo nawet ominie tarczę. Moje więc wyobrażenie skutku jest tu ogólnikowe, powstaje z przypuszczalnego odtworzenia skutków strzelania do tarczy, jakie już niejednokrotnie widziałem. Teraz przychodzi na mnie kolej strzelania; biorę strzelbę w ręce i mierzę. W moim umyśle powstaje znów wyobrażenie skutku wystrzału, ale wyobrażenie to ma już pewne inne cechy. Mierzę w sam środek tarczy, chcę, aby kula tam właśnie trafiła. Toteż wyobrażenie skutku, jakie się przy tej czynności w moim umyśle rysuje, jest ściśle w szczegółach wyznaczone; przy tym szczegóły te sam dowolnie zakładam. Mogłem nigdy jeszcze nie widzieć trafnego strzału, dziurawiącego tarczę w samym środku, a pomimo to moje wyobrażenie celowe, zamiarowe ten właśnie szczegół zawiera. Wyobrażenie więc skutku, determinujące w danej chwili mój popęd do działania, moją chęć strzelania, jest konkretne, tj. w szczegółach wyznaczone, oraz jest wytwórcze, tj. zawiera elementy przeze mnie dowolnie wprowadzone.

Proste, bezcelowe wyobrażenie skutku różni się od wyobrażenia celu jeszcze pod tym względem, że kiedy pierwsze obejmuje cały skutek, wszystkie zjawiska doń należące, drugie wyobraża tylko część skutku, mianowicie tę jego część, która odpowiada popędowi, czyni mu zadość. Wyobrażenie skutku strzelania do tarczy przedstawia obraz psychiczny, złożony z wrażeń słuchowych huku, wystrzału, wzrokowych dymu lub ognia, oraz śladów na tarczy od dziurawiącej kuli. Tymczasem moje wyobrażenie celu podczas strzelania dotyczy wyłącznie zmian na tarczy strzelniczej, przedziurawienia jednego jej punktu. Gdy jestem głodny, celem obiadu jest wyłącznie nasycenie mojego uczucia głodu, w skutku zaś spożycia obiadu mieści się nieraz uczucie ociężałości od najedzenia się, rozmaite uczucia smaku od spożytych potraw itd. Widzimy więc, że wyobrażenie skutku i odpowiedniego celu nie są identyczne, że w skutku naszego celowego działania występują zjawiska, które wykraczają poza pierwotny nasz cel, nie mieszczą się w nim. Na okoliczność tę zwrócił już uwagę Wundt i objął ją nazwą prawa heterogonii celów, orzekającego, że każda czynność wywołuje skutki, które w stopniu słabszym lub silniejszym sięgają poza pierwotne zamiary.

Prawo heterogonii celów nie tylko zaznacza wybitnie różnicę, jaka zachodzi pomiędzy wyobrażeniem skutku a wyobrażeniem celu, ale zarazem wyjaśnia inne ważne bardzo zjawisko, mianowicie powiązanie celów. Gdyby skutek odpowiadał ściśle celowi, gdyby stanowił tylko urzeczywistnienie tego, co się mieści w celu, to całe nasze działanie przedstawiałoby szereg pojedynczych, nie powiązanych ze sobą czynności. Urzeczywistnienie w skutku pewnego zamiaru, celu kończyłoby w sposób ostateczny każdą naszą czynność i potrzeba by było nowej pobudki, aby wywołać nowy cel i nową czynność. Działanie więc ludzkie wyrażałoby się wtedy w szeregu następujących po sobie oddziaływań, jakby kolejnych wybuchów, niczym ze sobą wzajemnie nie powiązanych. Tak jednak nie jest wyłącznie dlatego, że skutek działania wybiega poza pierwotny jego cel i zawiera zjawiska przez zamierzony cel nie objęte. Obecność w skutku tych zjawisk wywołuje nowy popęd celowy, ten znowu urzeczywistnia się w skutku z nowymi, nieprzewidzianymi przez cel zjawiskami itd. Ostatecznie na tej drodze powstaje ciągły, wzajemnie ze sobą powiązany szereg czynności, które razem wzięte stanowią całość złożonego działania.

Wychodzę np. na przechadzkę do parku miejskiego; tam przypadkiem spotykam mojego przyjaciela, z którym się dawno nie widziałem. Zaczynam z nim interesującą rozmowę i w celu swobodnego pogawędzenia udajemy się razem do cukierni parkowej. Tutaj spotykamy państwa X, z którymi mój towarzysz zaznajomił mnie. W toku rozmowy państwo X. proponują spędzenie wieczoru w teatrze, na co następuje ogólna zgoda. Umawiamy się na miejsce i na godzinę spotkania przed teatrem, po czym wracam do domu przebrać się i udaję się na miejsce umówione itd. W powyższym przykładzie widzimy całość działania, wypełniającego dzień świąteczny, w którym jedna czynność wiąże się z drugą w ten sposób, że urzeczywistnienie jednego celu przez komplikujące okoliczności skutku wywołuje nowy cel i nową czynność.

Okoliczności, komplikujące urzeczywistnienie celów, są w danym przykładzie przypadkowe i dlatego ostateczny cel działania nie daje się naprzód wyznaczyć. Moje działanie przedstawia tutaj szereg czynności wprawdzie powiązanych ze sobą, ale nie uporządkowanych. Jednak w życiu codziennym najczęściej spotykamy działania uporządkowane, gdzie następstwa celów i ich kolejny porządek daje się przewidzieć na zasadzie tego, co wiemy o nich z poprzedzającego doświadczenia. Wiemy z doświadczenia, że pewna czynność musi być poprzedzona przez inną czynność, ta zaś przez inną jeszcze itd.; czynności te dadzą się więc naprzód wyznaczyć, przewidzieć w ich kolejnym, koniecznym następstwie. Przypuśćmy, że potrzebną mi jest książka, którą posiada mój znajomy w swej bibliotece. Abym ją mógł dziś jeszcze otrzymać, muszę się sam po nią wybrać. Spełniam zatem kolejno następująco czynności: nakładam okrywkę, kapelusz, otwieram drzwi wejściowe mojego mieszkania, wychodzę za próg, zamykam drzwi, wychodzę na ulicę, zdążam znaną mi drogą do mieszkania mojego znajomego, dzwonię, wchodzę do jego mieszkania wyłuszczam mu cel mojego przybycia, biorę potrzebną mi książkę itd.

Mamy tu przed sobą szereg, czynności, z których każda odbywa się pod kierunkiem właściwego sobie celu i gdzie urzeczywistniony zamiar wywołuje na mocy okoliczności komplikujących nowy zamiar i nową czynność. Żeby wyjść z mieszkania muszę przede wszystkim drzwi wejściowe otworzyć. Czynię więc to, urzeczywistniam cel. Natychmiast jednak po urzeczywistnieniu celu, ujawnia się okoliczność komplikująca w tym, że wychodząc z mieszkania, w którym nikogo nie ma, nie mogę drzwi wejściowych zostawić otworem. Powstaje znowu inny cel: trzeba drzwi zamknąć itd.

Tak uporządkowane działanie pozwala nam stawiać w myśli cele dalsze, nieraz bardzo odległe, które osiągnąć możemy dopiero po spełnieniu całego długiego szeregu czynności pośredniczących. Cele pojedynczych czynności są tu jakby szczeblami, po których kroczymy do ostatecznego celu działania. Tzw. ostateczny cel jest najczęściej tylko względnie ostatecznym; ten sam bowiem cel może się dalej wiązać z innymi celami i w takim razie staje się znów pośredniczącym. Otrzymanie książki jest tylko względnym celem ostatecznym działania, gdyż książka ta była mi potrzebną do opracowania pewnego tematu naukowego-, jeżeli więc jako działanie będziemy rozważali pracę nad danym tematem naukowym, to otrzymanie książki będzie celem pośrednim. Wyjątkowo tylko mogą być cele prawdziwie, bezwzględnie ostateczne, które nie pośredniczą w osiąganiu celów wyższych. Koncepcja takich najwyższych, bezwzględnie ostatecznych celów odgrywa bardzo ważną rolę w etyce, o czym zresztą mówić będziemy w następnej części niniejszego dzieła.

Z uwag powyższych wynika, że w każdym uporządkowanym działaniu możemy odróżnić cały szereg wzajemnie podporządkowanych celów. Każdy cel wyższy wobec niższych nosi nazwę celu, każdy zaś niższy wobec wyższego nazywamy środkiem. Cel otrzymania książki wobec planowanej pracy naukowej jest środkiem, praca zaś zamierzona jest celem, i odwrotnie: otrzymanie książki będzie celem wobec mojej po nią wędrówki, która w takim razie jest środkiem itd. Terminy "cel i środek" odgrywają w podporządkowaniu czynów podobną rolę, co terminy "rodzaj i gatunek" w logicznym podporządkowaniu pojęć. Zarówno pojęcia, jak cele, możemy uporządkować w kolejne szeregi, jakby drabiny o coraz wyższych szczeblach. Podobnie jak szczebel wyższy pojęciowy wobec niższego nazywamy rodzajem, a niższy wobec wyższego - gatunkiem, szczebel wyższy układu celów mianujemy celem, niższy zaś środkiem. Bliską analogię pomiędzy układem pojęć i układem celów spotykamy jeszcze i w innych szczegółach. Wiemy, że w układzie pojęć każdemu rodzajowi odpowiada kilka, niższych pojęć gatunkowych. Podobny stosunek zachodzi także pomiędzy celami i środkami: każdemu celowi odpowiada kilka środków. "To znaczy, że każdy cel może być osiągnięty przez, rozmaite podporządkowane mu środki. Książkę np. od mojego znajomego mogę otrzymać albo udając się osobiście po nią, albo posyłając z listem służącego, albo na koniec powiadamiając telefonicznie jej właściciela, aby przysłał mi ją łub osobiście przyniósł. Wszystkie te środki prowadzą do tego samego celu i od okoliczności towarzyszących zależeć będzie, który z nich wybiorę.

A zatem w układzie celów, podobnie jak w układzie pojęć, możemy odróżniać: cele nadrzędne, podrzędne i współrzędne. Celem nadrzędnym będzie cel wyższy wobec niższego, podrzędnym - cel niższy wobec wyższego, a współrzędnymi będą środki wobec siebie, cele należące do tego samego rzędu. Wśród środków współrzędnych, prowadzących do tego samego celu, należy jeszcze odróżnić środki właściwe od warunków koniecznych, niezbędnych. Środki właściwe tym się różnią od warunków koniecznych (tzw. niezbędników), że do jednego i tego samego celu prowadzą rozmaite środki, a te same, zawsze jednakowe niezbędniki. Ten sam cel może być osiągnięty przez rozmaite środki, ale jest uwarunkowany przez stałe, jednakowe warunki. Różnica pomiędzy środkami i niezbędnikami ma ważne, zasadnicze znaczenie dla etyki.

Posługując się w dalszym ciągu analogią, możemy jeszcze odróżnić cele zgodne i niezgodne w podobny sposób, jak odróżniamy pojęcia zgodne i niezgodne. Wiemy z logiki, że pojęciami zgodnymi nazywamy dwa takie pojęcia, gdzie treść lub zakres jednego mieści się w całości w treści lub zakresie drugiego, niezgodnymi zaś takie, gdzie treść lub zakres jednego nie mieści się wcale albo mieści się tylko częściowo w treści lub zakresie drugiego pojęcia. Otóż stosując ten podział do celów, nazywamy zgodnymi takie cele, z których jeden prowadzi do osiągnięcia drugiego, niezgodnymi zaś cele przeciwne, gdzie jeden nie prowadzi do osiągnięcia drugiego. Zgodnymi więc celami będą: oszczędzanie i bogacenie się, niezgodnymi zaś: nadużycia i utrzymanie zdrowia.

W uporządkowanym działaniu posługiwać się musimy wyłącznie celami zgodnymi, gdyż tylko takie cele - środki mogą nas doprowadzić do ostatecznego celu działania. Posługiwanie się celami niezgodnymi stanowi sprzeczność w działaniu. Gdybym np. idąc po książkę, spotkał po drodze innego znajomego, z którym wybrałbym się na przechadzkę lub na rozmowę do kawiarni, to rzecz prosta, że ostatecznego zamierzonego celu, tj. otrzymania książki nie mógłbym osiągnąć. Unikanie sprzeczności w czynach jest takim samym zasadniczym wymagalnikiem, koniecznym warunkiem każdego uporządkowanego działania, jak unikanie sprzeczności sądów w myśleniu poznawczym. Co więcej, możemy nie bez pewnej słuszności uważać wymagalnik unikania sprzeczności w celach za zasadę pierwotną, z której dopiero wynika pewnik logiczny. Myślenie bowiem poznawcze stanowi także działanie myśli: nic więc dziwnego, że myśl nasza powinna czynić zadość koniecznemu warunkowi każdego uporządkowanego, prawidłowego działania.

Mówiliśmy dotychczas o podobieństwach, jakie zachodzą pomiędzy pojęciami poznania i celami działania. Istnieją jednak pomiędzy tymi pierwiastkami myśli także zasadnicze, dość daleko sięgające różnice. Pojęcia powstają na drodze uogólniania i abstrakcji, mają więc zawsze charakter ogólny i oderwany, tymczasem cele, jak już wspominaliśmy, mają charakter konkretny, są zawsze wyobrażeniami. Nie spotykamy więc tu tego, co widzimy w pojęciach, że w miarę posuwania się po drabinie podporządkowania do coraz wyższych pojęć, treść ich zmniejsza się, staje się szczuplejszą. Otóż nic podobnego tutaj nie spotykamy, raczej moglibyśmy powiedzieć, że dzieje się przeciwnie, że cele wyższe mają bogatszą treść. Cel uszczęśliwienia ludzkości ma niewątpliwie treść większą, bogatszą, aniżeli cel udzielenia żebrakowi jałmużny. Stąd jednak ogólnego prawa ustanawiać nie możemy, gdyż treść celów nie tyle zależy od stopnia ich uogólnienia, od stanowiska, jakie zajmują na szczeblach podporządkowania, ile od innych okoliczności ubocznych, które nie dadzą się ująć w postaci ogólnej reguły. Cele są zawsze wyobrażeniami indywidualnie konkretnymi, a obfitość i bogactwo ich treści zależy najpierw od przedmiotu, którego cel dotyczy, a następnie od mniej lub więcej jasnego, dokładnego ich przedstawienia. Im dokładniej, jaśniej i zupełniej cel sobie przedstawiamy, tym więcej szczegółów znajdujemy w jego treści.

Cel jest nie tylko wyobrażeniem indywidualnie konkretnym, lecz zarazem wyobrażeniem wytwórczym, przez nas samych ustanowionym. Cel przedstawia coś, co ma być dokonane. Obraz psychiczny tego, co ma być przez nas dokonane, tworzymy, układamy z elementów zaczerpniętych z poprzedzających doświadczeń, lecz zarazem elementy te dostosowujemy do odczuwanego przez nas obecnie popędu oraz do środków, jakimi w danej chwili rozporządzać możemy. Stąd wyobrażenie celu nie stanowi odtworzenia jakiegokolwiek poprzedzającego doświadczenia, lecz coś nowego, dostosowanego do indywidualnej potrzeby danej chwili. Jeżeli zamierzam pisać list, to wyobrażenie treści tego listu nie odtwarza bynajmniej jakiegokolwiek z pisanych poprzednio przeze mnie listów, lecz zawiera szczegóły nowe. Nawet listy w korespondencji handlowej, pisane zwykle w sposób szablonowy, zawierają nowe elementy, choćby tylko w dacie, w adresie lub na koniec w drobnych szczegółach treści.

Wyobrażenie celu posiada jeszcze jedną charakterystyczną cechę, mianowicie odpowiada ściśle popędowi, czyni mu zupełnie zadość. Na tej harmonii pomiędzy popędem i wyobrażeniem celu polega cecha doskonałości, która towarzyszy w sposób mniej lub więcej wyraźny każdemu wyobrażeniu celu. To, co mamy dokonać, wyobrażamy sobie zawsze w postaci możliwie doskonałej, tj. najzupełniej odpowiadającej naszym popędom i chęciom, odczuwanej przez nas potrzebie. Doskonałość oznacza zupełną zgodność; otóż taka zupełna zgodność zachodzić może tylko pomiędzy popędem i wyobrażeniem celu, gdyż wyobrażenie to jako wytwórcze możemy w zupełności dostosować do naszego popędu, do naszej chęci. Inaczej się dzieje z urzeczywistnieniem celu ze skutkiem naszego działania; skutek urzeczywistniony rzadko bardzo zgadza się zupełnie z celami i pośrednio z popędem, gdyż najpierw zawiera więcej, aniżeli jest zawarte w wyobrażeniu celu (wspomniane już przez nas poprzednio okoliczności komplikujące, prawo heterogonii celów), a następnie nie dorównuje nieraz właściwej treści celu wskutek rozmaitych braków w środkach. Stąd wynika owe tak częste niezadowolenie twórców ze swoich dzieł.

Im wyższym jest cel, tym bardziej potęgują się powyżej wskazane jego cechy charakterystyczne, mianowicie wytwórczość (nowość) i doskonałość. Cel bardzo oddalony, który może być osiągnięty dopiero po długim szeregu czynności pośredniczących, przedstawia większe pole dla czynnej interwencji wyobraźni. Wyobraźnia wtedy nie potrzebuje się krępować i ograniczać tym tylko, co jest zawarte w najbliższych podobnych doświadczeniach, lecz śmiało wprowadza do wyobrażenia celu coraz więcej nowych elementów. Przez większą, swobodę, w posługiwaniu się nowymi elementami, umysł nasz dostosowuje lepiej i zupełniej wyobrażenie celu do naszych uczuć i popędów i przez to wyobrażenie celu przedstawia się nam w postaci doskonalszej. Z drugiej zaś strony znaczny udział pierwiastków wytwórczych w wyobrażeniu celu sprawia, że odbiega ono coraz dalej od rzeczywistości i że jego urzeczywistnienie wskutek tego staje się coraz trudniejszym.

Jeżeli np. udaję się do znajomego po potrzebną mi książkę, to w umyśle moim powstaje obraz psychiczny celu w postaci otrzymania książki od jej właściciela, który, będąc w domu obecny i niczym w danej chwili nie zajęty, wyszukuje w swojej bibliotece żądaną książkę i wręcza mi ją. Obraz ten zawiera elementy nowe, wytwórcze, dostosowane do odczuwanego przeze mnie popędu. W wyobrażeniu celu przedstawiam sobie właściciela książki obecnym w danej chwili w domu, nie zajętym żadną pilną pracą i chętnie spełniającym moje żądanie. Rzeczywistość może zawieść moje oczekiwania: mogę właściciela książki w domu nie zastać, może on być zajęty pilną jakąś sprawą i nie mieć czasu na poszukiwanie żądanej książki, może nawet wprost odmówić mi jej pożyczenia itp. Wtedy skutek nie zgadza się z celem i rzeczywistość nie odpowiada wytwórczym elementom mojego wyobrażenia celowego. Ale może być i odwrotnie; wtedy cel mój mniej lub więcej zupełnie się urzeczywistnia. Urzeczywistnienie będzie tym pewniejsze i zupełniejsze, im mniej w moim wyobrażeniu celu będzie elementów nowych, czysto wytwórczych, im bardziej wyobrażenie to będzie się opierać na doświadczeniach poprzedzających. Jeżeli znam dobrze właściciela książki, znam jego obyczaje, charakter, jego dla mnie życzliwość, to łatwo mogę znaleźć odpowiednią chwilę, kiedy go zastanę w domu, kiedy nie jest zajęty i może poświęcić chwilę czasu na wyszukanie żądanej książki.

Weźmy teraz jako przykład cel wyższy, choćby zamierzone przeze mnie napisanie traktatu naukowego, do czego właśnie poszukiwana książka była mi potrzebną. W moim wyobrażeniu tego celu przedstawiają mi się mniej lub więcej wyraźnie temat traktatu, bieg myśli w nim rozwijanych, kolejny układ rozdziałów itp. Są to wszystko elementy nowe, wytwórcze. Jeżeli cel dostatecznie w moim umyśle dojrzał, to wyobrażenie przedstawia mi traktat w postaci doskonałej, najzupełniej odpowiadającej mojemu zamiarowi. Chcę wyrazić w traktacie nowe myśli, konsekwentnie rozwinięte, dostatecznie uzasadnione i wyłożone w sposób jasny i wykwintny. Do tej chęci dostosowuje się moje wyobrażenie celu i dlatego przedstawia mi traktat, jako doskonałość, do której nic dodać ani ująć nie można. Gdy jednak przystępuję do urzeczywistnienia celu, gdy zaczynam pisać traktat, wymarzona doskonałość ginie. Napisany rozdział okazuje się za rozwlekły, inny nie dość jasny, użyty przeze mnie argument nie dość przekonywujący; gdy chcę wyrazić myśl w sposób ozdobny, zdaje mi się że jasność myśli na tym traci - słowem rzeczywistość zgadza się w sposób niezupełny z moim pierwotnym zamiarem, z moją chęcią i wynikającym z niej wyobrażeniem celu.

Przykłady powyższe dowodzą tego, cośmy już poprzednio zaznaczyli, że im cele są wyższe, im dalej w przyszłość sięgają, tym więcej zawierają w swej treści elementów wytwórczych, zaczerpniętych z wyobraźni, tym lepiej odpowiadają i dostosowują się do naszych uczuć, popędów, do odczuwanych przez nas potrzeb, ale zarazem im trudniejsze są do urzeczywistnienia, tym niezupełniej się urzeczywistniają.

[2]Cele wyższe o wybitnej charakterystyce wytwórczości i doskonałości nazywamy ideałami. Ideały odgrywają ważną rolę w życiu człowieka, "Życie praktyczne, mówi Struve - bez przewodnich ideałów przedstawiałoby chaos osobniczych dążności i czynów, pozbawionych prawdziwej doniosłości tak dla osobnika, jak dla ogółu. Tylko ideały łączą szczegółowe czyny pojedynczego człowieka w szereg logiczny i moralny, zdolny zadowolić głębsze potrzeby jego umysłu i serca. Tylko ideały jednoczą ludzi ze sobą w jeden racjonalnie działający ustrój społeczny.Tylko one przyświecają ludzkości na drodze dziejów jako jasno pojmowane cele postępu". Pojmowanie ideałów jako celów tłumaczy nam dobrze wszystkie ich właściwości. Przede wszystkim każdy ideał wyraża nie to, co jest, lecz co być może, co być powinno, gdyż jako cel, jako skutek zamierzony, ale jeszcze nie urzeczywistniony, ideał wyraża coś, co się ma odbyć w przyszłości. Po wtóre ideał ma charakter konkretny, w szczegółach wyznaczony, wyobrażalny i tym się zasadniczo różni od pojęć, które, jako wyniki poznania, mają charakter uogólniony, pozbawiony szczegółów. I ta okoliczność tłumaczy się pojmowaniem ideałów jako celów. Ideał bowiem jako cel oznacza coś, co ma być dokonane, co ma być urzeczywistnione, a zatem musi posiadać charakter konkretny, musi być w pewnych szczegółach wyznaczony. Ideał niekoniecznie musi mieć wszystkie szczegóły wyznaczone, może być i jest często ogólnikowym, pozbawionym pewnych szczegółów, ale jest to w każdym razie ogólnikowość wyobrażenia, nie zaś ogólność gatunkowa pojęcia.

Po trzecie ideał, jak każdy cel, jest wyobrażeniem wytwórczym, nie odtwarza tego, co jest lub co było, lecz tworzy to co ma nastąpić. Jest więc wyrazem twórczej siły naszego umysłu. Przy tym dodać musimy, że nasza twórczość przy układaniu ideałów ujęta jest w pewne karby. Tworząc to, co ma być kiedyś dokonane, co ma się urzeczywistnić, wyobraźnia nasza musi się trzymać w pewnych granicach, może utworzyć tylko coś takiego, co jest możliwe do urzeczywistnienia, co jest osiągalne z mniejszą lub większą łatwością. Utwory wyobraźni, pozbawione tej właściwości, nie mają charakteru celowego i nie są właściwymi ideałami, lecz mrzonkami, utopiami. Właściwy ideał posiada zawsze charakter możliwości, osiągalności.

Na koniec jest jeszcze w ideałach jedna właściwość, którą jedynie wytłumaczyć możemy, upatrując w nich wyraz celów. Wiadomo powszechnie, że ideały wiążą się ściśle z uczuciami i dążnością do działania; stanowią one, jak to później jeszcze zobaczymy, bardzo obfite źródło czynów. Otóż ta ich rola staje się zrozumiałą, jeżeli uwzględnimy, że każdy ideał jest właściwie celem i że każdy cel stanowi popęd skojarzony z wyobrażeniem czyniącego mu zadość skutku. Ponieważ popędy są ściśle powiązane z uczuciami, przeto związek ideału z uczuciami i popędami do czynu wynika tu z konieczności i nie wymaga już żadnych szczegółowych wyjaśnień.

Również z tego samego punktu widzenia da się wyjaśnić inna charakterystyczna cecha ideałów, mianowicie ich doskonałość. Wspominaliśmy już, że każde wyobrażenie celu jest dostosowane do uczucia, popędu czyli innymi słowy do odczuwanej potrzeby. Twórcza siła wyobraźni działa pod wpływem tej potrzeby i tak układa elementy wyobrażenia celu, że wyobrażenie to możliwie najzupełniej odpowiada potrzebie. Właśnie to zupełne dostosowanie wyobrażenia celowego do uczuć, względnie popędów, stanowi całą istotę zawartej w nim doskonałości. To też im wyższym jest cel, im swobodniejszym jest udział wyobraźni w jego budowie, tym zupełniejsze jest dostosowanie celu, tym wyraźniejsza jest jago doskonałość. Ponieważ ideały wyrażają tylko cele wyższe, przeto łatwo zrozumieć możemy, dlaczego towarzyszy im w tak wybitnym stopniu pierwiastek doskonałości.

Wspominaliśmy także, że im cel jest wyższy, im więcej zawiera elementów wytwórczych i im zupełniej jest dostosowany do odczuwanej potrzeby, tym jego realizacja jest trudniejszą. Otóż ideały jako cele wyższe, doskonałe, zupełnie dostosowane do naszych uczuć i popędów, tym się właśnie odznaczają, że podczas działania realizują się tylko w przybliżeniu. Struve, który ideałom w swym dziele poświęca bardzo obszerne uwagi, tak się w tej sprawie wyraża: "Nigdy ideał nie zgadza się zupełnie z rzeczywistością. Nigdy cała przyszłość nie skrystalizuje się w chwili teraźniejszej; zawsze dziś ma przed sobą nowe jutro; zawsze myśl prześciga życie realne i żąda od niego, aby za nią podążyło".

Nazwa "ideał" powstała z greckiego wyrazu idea (idea), wprowadzonego do filozofii przez Platona, Platonowi mamy również do zawdzięczenia pierwszą teorię ideałów, pomyślaną w sposób bardzo rozległy. Podług nauki tego filozofa każdej rzeczy, każdej myśli i każdemu czynowi odpowiadają jakieś wzory, wyprzedzające ich istnienie. Wzory te, zwane ideami, odgrywają podobną rolę, co cele wobec nowych czynów; są one źródłem wszystkich rzeczy, wszelkiego działania i zarazem wyznaczają naprzód jakość wszystkiego tego, co się odbywa we wszechświecie. Idee mają byt realny, chociaż pozazmysłowy: poznać je możemy nie przez doświadczenie, lecz przez głębokie rozważanie rozumem, którą to czynność Platon identyfikował niejako z przypominaniem. Idee są bezwzględnie doskonałe; wszystko to, co się odbywa w świecie, co w nim istnieje i powstaje na wzór i pod kierownictwem idei, różni się jednak od swych pierwowzorów pod tym względem, że nie posiada właściwej im doskonałości. Nawet nasze pojęcia ogólne, które stoją najbliżej idei, nie są z niemi bynajmniej jednoznaczne, lecz stanowią wytwory naszego umysłu, utworzone na wzór idei i wskutek tego nie posiadają ich doskonałości. Urzeczywistnienie się bowiem idei jest zawsze niezupełne i odbywa się w sposób niedoskonały; stąd wynikają indywidualne różnice i zboczenia, tak często spotykane w zjawiskach i okazach przyrody.

Nie mam zamiaru ani możności wyłożyć tu szczegółowo całej teorii idei Platona, chcę tylko zwrócić uwagę, że idee tego filozofa odpowiadają ściśle temu, co dziś nazywamy ideałami i posiadają wszystkie ich właściwości. Są więc wzorami, istniejącymi przed rzeczami i czynami, mają dążność do urzeczywistniania się, posiadają własność skończonej doskonałości, której rzeczywistość tylko w mniejszym lub większym przybliżeniu odpowiada. Cała teoria idei Platona powstała na gruncie rozważań wyobrażeń celowych i nie stanowi nic innego, jak uogólnienie tych rozważań na cały zakres poznania.

Z biegiem czasu pojęcie idei utraciło swoje pierwotne znaczenie ideału, wzoru i nazwa idei zastosowana została, dla oznaczenia wszelkich wyobrażeń i pojęć. Z pojęcia więc gnozeologicznego idea przeobraziła się w pojęcie psychologiczne. Tak było prawie do końca XVIII-go wieku. Pierwszy Kant, próbował przywrócić tej nazwie jej pierwotne znaczenie lub w każdym razie nadać jej znaczenie zbliżone do pierwotnego. Odróżniał on ściśle terminy "wyobrażenia, pojęcia" od terminu "idea", któremu nadał specjalne znaczenie. Wszystkie pojęcia filozof ten dzieli na empiryczne i czyste: pierwsze mają swe źródło w doświadczeniu, drugie wyłącznie w naszym umyśle. Wśród czystych pojęć odróżnia dalej czyste pojęcia rozsądkowe i rozumowe; pierwsze nie powstają wprawdzie z doświadczenia, ale dają się do niego zastosować jako formy poznania, drugie zaś przekraczają wszelką, możliwość doświadczenia. Otóż pojęcia czysto rozumowe Kant nazywa ideami.

Idee, podług Kanta, dadzą się wykazać tylko w zakresie praktycznego działania moralności. Ich znaczenie i rolę filozof królewiecki wyjaśnia na przykładzie pojęcia cnoty. "Kto by, mówi on, pojęcie cnoty chciał czerpać z doświadczenia; kto by to, co służyć może za przykład w niedoskonałym wyjaśnieniu uczynić chciał jako wzór źródłem poznania, toby z cnoty zrobił jakąś dwuznaczną marę, zmienną wedle czasu i okoliczności i do żadnego prawidła nieprzydatną. Natomiast każdy pojmie, że choćby mu kogoś przedstawiono jako wzór cnoty, to przecież on ma we własnej tylko głowie prawdziwy oryginał, z którym porównywa ten domniemany wzór i według którego tylko tenże ocenia. A tym Oryginałem jest idea cnoty, względem której wszystkie możliwe rzeczy doświadczenia mogą wprawdzie posługiwać jako przykłady (dowody wykonalności w pewnym stopniu tego, co pojęcie rozumowe nakazuje), lecz nie jako pierwowzory. Że człowiek nigdy zupełnie nie dorówna czynem temu, co w sobie mieści idea cnoty, nie dowodzi to bynajmniej czegoś chimerycznego w tej myśli. Pomimo to bowiem wszelki sąd o wartości lub bezwartości moralnej możliwym się staje tylko za pośrednictwem tej idei; a więc jest ona konieczną podstawą wszelkiego przybliżenia się do doskonałości moralnej"...

Jak widzimy z powyższej cytaty, Kant niedwuznacznie pojmuje idee jako ideały, wzory i przypisuje im rolę wyłączną w działaniu praktycznym, w postępowaniu moralnym. Filozof ten jednak połączył naukę o ideach ze swoją teorią poznania i do niej ją ściśle przystosował. Wskutek tego nauka ta przybrała odrębną, swoistą postać. Idee, podług tej nauki, stanowią całość warunków najwyższej zasady moralnej, są właściwie postulatami rozumu praktycznego i wszystkie dadzą się sprowadzić do trzech zasadniczych idei: wolności woli, nieśmiertelności duszy i Boga. Bez tych idei moralność w ogóle nie da się uzasadnić i dlatego mówią one konieczne założenia postępowania moralnego. W takim znaczeniu idee nie są już celami, wzorami, lecz koniecznymi warunkami celów. W ogóle przyznać należy, że jakkolwiek Kant wyodrębnił idee (ideały) od pojęć, nie podał jednak teorii, która by mogła mieć znaczenie poza obrębem jego systematu filozoficznego.

Inną próbę wyodrębnienia ideałów od pojęć podał Herbart. Filozof ten upatrywał w pojęciach wyraz naszego przedmiotowego poznania, w ideach zaś wyraz podmiotowej oceny. Idee, podług jego nauki, stanowią połączenie pojęcia z oceną jego wartości, z uczuciem upodobania i pochwały lub odrazy i nagany. Wszelka idea zawiera zawsze pewne uznanie lub naganę dla danej treści i ta właśnie ocena estetyczna odróżnia idee od wszelkich innych pojęć. Dodać tutaj należy, że Herbart ocenę estetyczną pojmuje w obszernym znaczeniu tego wyrazu, wliczając tu zarówno ocenę artystyczną, jak moralną, etyczną. Niewątpliwie Herbart miał rację, akcentując ścisły związek ideałów z uczuciem i wartościowaniem, ale przez to bynajmniej nie zabezpieczył odrębności ideałów od pojęć. Wspominaliśmy już niejednokrotnie, że każda treść naszej świadomości, każde wyobrażenie, a nawet pojęcie jest w większym lub mniejszym stopniu zabarwione uczuciem, tj. posiada, mniej lub więcej wyraźny ton uczuciowy. Wobec tego połączenie treści pojęcia z uczuciem nie może stanowić różnicy właściwej dla ideałów, jako odrębnych utworów naszego umysłu.

W ostatnim czasie niektórzy francuscy filozofowie (Fouillée, Guyau) zwrócili uwagę na dążenie do czynu, do urzeczywistnienia treści, jako na różnicę właściwą ideałów. Każda treść świadomości ich zdaniem, posiada dążność do urzeczywistniania się, do objawiania się w czynie, ale nie w jednakowym stopniu. Pomiędzy naszymi pojęciami są jedne, które dążność tę posiadają w stopniu słabym - tutaj należą, zwykłe pojęcia poznawcze - oraz są inne, którym towarzyszy w znacznym stopniu popęd do czynu. Do tych ostatnich zaliczyć możemy ideały. Jeżeli więc każda treść świadomości nosi w swoim łonie jakby siłę ruchową, wskutek czego każda taka treść, każda taka idea jest ideą-siłą (idée-force), to ta siła ruchowa najwyraźniej uwydatnia się w ideałach i one to zasługują głównie na nazwę idei-sił. Pogląd powyższy, jakkolwiek zaznacza rzeczywistą cechę ideałów, nie charakteryzuje ich jednak w stopniu dostatecznym. Niewątpliwie każdemu ideałowi towarzyszy popęd do czynu, siła ruchowa, ale nie każde pojęcie, któremu towarzyszy mocny popęd, jest ideałem. Są wyobrażenia o mocnym tonie uczuciowym, którym towarzyszy silny nieraz popęd do czynu, a które mimo to nie mogą być zaliczane do ideałów. Widok żmij lub wilka w lesie wywołuje nieprzezwyciężony popęd do ucieczki, a jednak tych wyobrażeń spostrzegawczych nikt nie będzie zaliczał do ideałów.

W ogóle przyznać musimy, że różnica właściwa ideałów nie polega na jednej jakiejkolwiek ich własności, gdyż nie ma żadnej takiej cechy znamiennej, bezwzględnie je charakteryzującej. Charakterystykę ideałów musimy opierać na całej sumie cech. Ideałem więc nazywać będziemy wyobrażenie celu wyższego, oddalonego, wyobrażenie o charakterze wytwórczym, dostosowane zupełnie do odpowiedniego uczucia i popędu i wskutek tego posiadające wybitną cechę doskonałości. Na podstawie takiej definicji możemy z łatwością odróżnić ideały od wszelkich innych pojęć i wyobrażeń. Nie będzie ideałem pojęcie lub wyobrażenie, które w swej treści nie zawiera ani celu działania, ani wzoru do jego urzeczywistniania się. Nie możemy również do ideałów zaliczać wyobrażeń spostrzegawczych i odtwórczych oraz pojęć ogólnych, gdyż ideały są zawsze wyobrażeniami wytwórczymi i konkretnymi. Nie zaliczamy w końcu do ideałów celów bliższych, gdyż te nie przedstawiają dostatecznego stopnia wytwórczości i doskonałości.

Mówiliśmy, że każdy ideał jest celem, względnie wzorem; cel zaś naszego działania polega na wywoływaniu wrażeń, myśli poznawczych lub czynów. Stąd wszystkie ideały można podzielić na estetyczne, poznawcze i etyczne. Ideały przedstawiamy sobie zawsze w postaci wyobrażenia konkretnego; nie może być ideału, wyrażonego pojęciem ogólnym gatunkowym lub rodzajowym, gdyż takie pojęcia w ogóle są niewyobrażalne. Stąd wszystkie ideały są szczegółowe. Rozpatrując je jednak z punktu widzenia poznawczego, możemy ideały szczegółowe uogólniać i tworzyć rozmaite klasy, grupy ideałów. Klasy te jednak nie będą ideałami ogólnymi, gdzie cel jest reprezentowany przez pojęcie ogólne, lecz pojęciami ogólnymi ideałów szczegółowych, tj. poznawczą ich klasyfikacją. Uogólniając je w ten sposób coraz wyżej, dochodzimy do trzech najwyższych klas, mianowicie do pojęć piękna, prawdy i dobra, które stanowią wyraz ogólny wspominanych już przez nas ideałów estetycznych, poznawczych i etycznych.

Tutaj ze względu na treść niniejszej pracy zastanowimy się bliżej tylko nad ideałami etycznymi i poruszymy dwa zasadnicze pytania: 1) jakie jest ich źródło, tj. skąd one powstają i 2) jakie są ich skutki, tj. jaką rolę w naszych czynach odgrywają.

Pytanie pierwsze bywało rozmaicie rozstrzygane. Jak juz wiemy, Platon upatrywał źródło wszystkich ideałów, a zatem i etycznych w pierwiastkach, wzorach realnych, ale nadzmysłowych, które obejmował swoją koncepcją, idei. Podług jego nauki, wzory te istnieją w regionach pozaświatowych; nasz rozum, który stamtąd także pochodzi i tam znajomość tych wzorów zaczerpnął, dochodzi do ich poznania przez głębokie rozważanie, przez przypominanie. Kant godzi się z Platonem, że człowiek swe ideały etyczne czerpie nie z doświadczenia, gdyż to, co być powinno, nie może być wyprowadzone z tego, co jest. Ale z drugiej strony nie uznaje realnego, pozazmysłowego bytu ideałów i twierdzi, że ideały tworzy nasz rozum, niezależnie od wszelkiego doświadczenia, jako konieczne założenia naszego postępowania moralnego. W nauce dogmatycznych racjonalistów ze szkoły Descartes'a ideały były zaliczane do tzw. idei wrodzonych; ich właściwym źródłem miał być Stwórca wszechświata i rozumu ludzkiego; Bóg, stwarzając człowieka, nadał jego rozumowi ideały, jako wzory do postępowania. Wszystkie te powyżej wyłożone poglądy objąć możemy ogólną nazwą aprioryzmu i racjonalizmu, Jako wyraz aprioryzmu poglądy te odmawiają doświadczeniu wszelkiego udziału w powstawaniu ideałów, jako zaś racjonalistyczne poszukują źródła ich w rozumie ludzkim, w rozmaity sposób stamtąd je wyprowadzając.

Poglądom tym przeciwstawiają się inne aposteriorystyczne i empirystyczne, które powstawanie ideałów wyprowadzają z elementów doświadczenia. Pomijając szczegóły historyczne, pogląd ten opiszemy w tej postaci, jak go przedstawia współczesna psychologia. Ideał powstaje wtedy, kiedy obecna rzeczywistość wywołuje z jakichkolwiek względów niezadowolenie, przykry stan uczuciowy. Dopóki człowiek jest zadowolony z obecnego stanu rzeczy, dopóty nie odczuwa potrzeby dążenia do zmiany. Gdy jednak obecna rzeczywistość i istniejące w niej stosunki budzą przykry stan uczuciowy, powstaje równocześnie popęd do jego usunięcia. Niezadowolenie i wynikający z niego popęd mogą przez pewien czas istnieć w sposób niewyraźny; gdy jednak nasuwają się często i, że tak powiem, coraz natarczywiej, umysł nasz tworzy cel działania, które mogłoby usunąć niezadowolenie. Wyobrażenie tego celu umysł wytwarza z elementów znanych mu z doświadczenia, układa je jednak w ten sposób, aby zupełnie czyniły zadość popędowi. O układzie więc elementów, o ich syntezie decyduje tu nie poprzedzające doświadczenie, lecz obecny stan uczuciowy i popędowy. I na tym właśnie polega cała nowość wytworzonego wyobrażenia celu. Wyobrażenie to nie jest czystym odtworzeniem poprzedzającego doświadczenia, ale z tego bynajmniej nie wynika, że z doświadczenia wcale nie powstaje, jak chce teoria apriorystyczna. Owszem, z doświadczenia są zaczerpnięte wszystkie jego elementy, układ, tylko tych elementów jest nowy, jest przystosowany do obecnego stanu uczuciowego i popędowego.

Jeżeli cel jest oddalony i dla życia doniosły, to stanowi ideał, wyznaczający drogi naszego przyszłego działania. Działamy więc w kierunku tego celu-ideału i przypuśćmy, żeśmy skutek zamierzony osiągnęli. Jak już wiemy, urzeczywistnienie to nie jest zupełne; z jednej strony nie dorasta do ideału, nie czyni zupełnie zadość wymarzonemu układowi elementów, z drugiej zaś, na mocy prawa heterogonii celów, przekracza jego granice i powoduje szereg okoliczności komplikujących. Otóż te braki w urzeczywistnianiu wywołują wkrótce inne niezadowolenie i popęd do jego usunięcia. Powstaje więc nowy ideał itd., gdyż w powstawaniu ideałów nie ma granic, nie ma ostatecznego kresu. Ideał urzeczywistniony zawiera już zarodki nowego ideału, jest jego ideałem-matką, jak się wyraża Kurnatowski i dlatego rozwój ideałów nie może mieć granic, dopóki istnieją i istnieć będą czujące i działające istoty ludzkie.

Z powyższego widzimy, że ideały nie są stałe, lecz są czymś zmiennym, ruchomym: każda epoka, zarówno w życiu osobnika, jak w życiu społeczeństwa ma swoje ideały, które z biegiem czasu zmieniają się i ustępują miejsca innym, nowym. Inne ideały żywi pełen sił żywotnych młodzieniec, inne zaś człowiek będący u schyłku życia. Inaczej przedstawiał się ideał cnoty u starożytnego Greka, inaczej u ciągle wojującego Rzymianina, inaczej wreszcie w etyce chrześcijańskiej. Inaczej ideał swobody przedstawiał sobie szlachcic polski w epoce niezależnego bytu swego kraju, a inaczej współczesny obywatel państwa niemieckiego. Nazwy ideałów często pozostają te same, ale ich treść ulega ciągłym i to zasadniczym zmianom. Zmienność ideałów jest najsilniejszym argumentem przeciwko teoriom apriorystycznym, upatrującym w nich jakieś bezwzględnie stałe wzory, jakieś idee wrodzone lub konieczne warunki, a stanowczo przemawia za teorią aposteriorystyczną, wykazującą ich zależność od warunków doświadczenia.

Obecnie zastanowić się musimy nad drugim pytaniem, mianowicie nad zagadnieniem, jaką rolę spełniają ideały w naszym życiu. Znaczenie ich jest wielkie. Przede wszystkim wprowadzają one do naszego działania ściśle określony kierunek i porządek. Dążąc do jakiegoś bardzo oddalonego ideału-celu, musimy wszystkie czyny i zamiary temu celowi podporządkować. Będziemy więc wyłączali z naszego działania wszystko to, co do celu, przyjętego przez nas, nie prowadzi, a natomiast będziemy przedsiębrali tylko to, co pośrednim sposobem do danego celu doprowadzić może. Stąd nasze działanie staje się uporządkowane, nasze popędy są ujęte w pewne karby; nie ma tu miejsca na żadne zboczenia i wybryki. Tylko w takim uporządkowanym przez ideał działaniu może być mowa o obowiązkach, o uzasadnionych motywach czynu, słowem o postępowaniu moralnym. Toteż etyka, jako nauka normatywna, wskazująca, jak powinniśmy postępować, jest w całości oparta na rozważaniu uporządkowanego przez ideały działania moralnego.

Następnie, ideały nie są tylko środkami porządkującymi działanie, mającymi tylko wartość przy teoretycznym rozważaniu działania, lecz stanowią, także bardzo ważne i nieraz bardzo silne pobudki czynów. Mówiliśmy, że pobudką czynu jest zawsze towarzyszące naszym wrażeniom i wyobrażeniom uczucie; otóż i ideałowi, jako wyobrażeniu, towarzyszy także ton uczuciowy, względnie pewien popęd, do którego, jak już wiemy, ideał w swej treści się dostosowuje. Ideał więc wyraża zawsze popęd, który może być do najwyższego stopnia spotęgowany przez uwagę, stale zwróconą na treść ideału i przez stałą obecność tej treści w myśli. Fakty świadczą, że tak bywa w rzeczy samej. Gdy ideał jest mocno w umyśle zakorzeniony, gdy stanowi ośrodek, około którego wszystkie nasze myśli się obracają, to nabiera przez to bardzo mocnego, wprost nieprzezwyciężonego popędu do czynu, do działania. Niczym niepohamowany zapał reformatorów religijnych i społecznych, martyrologia świętych chrześcijańskich mogą nam dostarczyć pod tym względem nieskończonej liczby przykładów.