Japonia

Daleko od nas leży ten kraj; chcąc z Galicji wybrać się do Japonii, należałyby przebyć całe państwo rosyjskie, od zaboru rosyjskiego począwszy, przebyć wszerz całą Rosję europejską, dalej góry Uralskie, dwadzieścia dni i dwadzieścia nocy jechać koleją przez Rosję azjatycką, to jest Syberię, dojechać do portowego miasta rosyjskiego Władywostoku, stamtąd okrętem płynąć półtrzecia do trzech dni aż dojedzie się dopiero do wysp japońskich. Japonia bowiem składa się z wysp. Cztery wielke: Jesso, Nipon, Sikok, Kinsin, małych zaś wysepek jest niezliczone mnóstwo.

Chcąc jechać do Japonii przewainie morską drogą, musimy udać sie do Triestu lub Fiume następnie jedzie się przez morze Śródziemne, potem przez wązki kanał Suezki, przez morze Czerwone, ocean Indyjski do oceanu Wielkiego, gdyż wyspy japońskie znajdują się na oceanie Wielkim. Ta część oceanu Wielkiego, która omywa te wyspy, nazywa się morzem Japońskim. Cała droga ta trwa od 15 do 25 dni i więcej, podróż do Japonii trzy razy dłużej trwa niż do Stanów Zjednoczonych Ameryki północnej.

Chcąc jechać do Japonii ze Stanów Zjednoczony, należałoby przebyć wszerz całą Amerykę aż do San Fransisco lub innego portu na oceanie Wielkim, a następnie przebyć wszerz cały ocean Wielki, oddzielający właśnie Amerykę zachodnią od od Azyi Wschodniej. Od portu amerykańskiego do Japonii trzebaby jechać od 7 do 14 dni.

Kiedy żeglarstwo nie było jeszcze rozwinięte, Japonia wydawała się krajem, leżącym hen, hen, daleko na krańcach świata, była niemal nieznaną Europie i Ameryce.

Wprawdzie misjonarze chrześcijańscy przybywali do Japonii z Europy już w XVI wieku, celem szerzenia wiary Chrystusowej, od wieku zaś siedemnastego zjawiali się tam różni Europejczycy; wprawdzie Rosja zabrała Japonii w wieku osiemnastym połowę wyspy Sachalin, a w połowie dziewętnastego wieku zabrała drugą połowę tej mało zaludnionej wyspy oddając Japonii wzamian wyspy Kurylskie wcale niezaludnione i nieurodzajne. Ale były to stosunki nader rzadkie.

Stosunki odwieczne łączyły Japończyków tylko z Chinami, z Chin przyjęli oni alfabet, naukę, wiarę i na wzór swoich mistrzów - Chińczyków, niechętnie wpuszczali Europejczyków do siebie. Trzeba wiedzeć, iż Chiny leżą bardzo blisko Japonii, oddzielone są od niej morzem, które łatwo przebyć w ciągu dnia.

Narody europejskie i mieszkańcy Stanów Zjednoczonych są chciwi zysku, lubią wzbogacać się handlem, pragną zwłaszcza handlu z krajami mniej oświeconymi, zacofanymi, których mieszkańcy nie umiejąc fabrykować tego co my, oddają za małocenne wytwory europejskie, bardzo cenne płody ziemi swojej.

W 1854 r. cztery okręty wojskowe amerykańskie wylądowały w Japonii i zmusiły rząd jej do otwarcia portów dla okrętów cudzoziemskich, to jest dopuszczenia handlu z Amerykanami. Dwa porty Szimada i Hakotada zostały otwarte dla obcych, Amerykanie ustanowili w Japonii przedstawiciela swego do spraw handlowych, konsula, który winien był udzielać wskazówek kupcom i przemysłowcom Stanów Zjednoczonych, jakie wyroby znajdują zbyt w Japonii i bronić interesów obywateli Stanów Zjednoczonych, przebywających w Japonii. Konsulatowi temu rząd amerykański udzielił większych praw niż posiadają konsulaty w krajach cywilizowanych po europejsku; nie mogąc bowiem zaufać sądom japońskim, rząd zastrzegł, iz wszelkie sprawy Amerykanów w Japonii sądzą nie sądy japońskie lecz konsul amerykański.

W r. 1857 Francja, Anglia i Rosja, zagroziwszy Japonii swą eskadrą (okrętami wojennymi) zdobyły w niej dla swoich poddanych takie same przywileje, z jakich już korzystali poddani Stanów Zjednoczonych i ustanowiły własne konsulaty w Japonii. Konsulaty te posiadały przywileje również rozlegle, jak amerykańskie.

Państwa cywilizowane wdarły się do Japonii ze swemi towarami, wyrobami, z obyczajami i ustawami własnemi, Nie przeszło to bez wpływu na Japonię. Wyższy stan w Japonii, tak zwany stan samurajów, odpowiadający naszej szlachcie, coraz to bardziej pożądać zaczął towarów europejskich i przemyśliwać nad tym, jakby je zręcznie wyrabiać w Japonii, jakby więc posiąść techniką, sztukę i naukę europejską. Musiało to przeobrazić dawne stosunki japońskie.

Na czele tych, co chcieli przeobrażenia się Japonii, stanął władca duchowny japoński, papież Japonii Mikado.

Na czele tych, co chcieli przeobrażenia się Japonii, stanął władca duchowny japoński, papież Japonii Mikado.

Dawnymi czasy Mikado, uznawany przez Japończyków za syna słońca, był tam panem wszechwładnym. Zwykły śmiertelnik nie miał nawet prawa ujrzenia pana Japonii - przy spotkaniu powinien był padać plackiem.

Będąc tak wywyższony nad innemi, mikado tracił styczność ze świntem, przestał sam rządzić Japonią i władza przeszła w ręce Szogunatu był tem z początku co hetman w Polsce, głównym dowodzącym wojsk japońskich. Ale kto rządzi wojskiem, ten z łatwością przychodzi do rządu krajem, gdyż mając siłę zbrojną, łatwo zmusić ludzi do posłuszeństwu. Szogun zbierał podatki na utrzymanie wojska, tym sposobem więc rozporządzał skarbem państwa.

Nie rządził jednak Szogun japoński tak samowładnie, jak sułtan turecki lub car rosyjski, ale raczej przypominał władzą swoją dawnych królów Europy z przed lat czterystu. Jak dawni królowie dzielili władzę swą z naczelnikami siły zbrojnej różnych prowincji, tak i Szogun z poszczególnymi naczelnikami siły zbrojnej dzielić swą władzę musiał. Naczelnicy ci nie byli naznaczalni lub obieralni jak urzędnicy: władza ich była dziedziczna, z ojca przechodziła na syna. Nie otrzymywali oni pensji, ale dzierżyli znaczne obszary ziemskie. Ci naczelnicy prowincji stanowili warstwę wyższą. Odpowiadającą dawnym książętom i hrabiom w Europie. Z obszarów ziemskich, którymi oni władali, wydzielono ziemię dla niższej szlachty japońskiej, samurajami zwanej. Samuraje pełnili służbę wojskową, na nich pracowała ludność rolnicza, odbywająca pańszczyznę, jak za dawnych czasów chłopi w Europie.

Taki to był dawny porządek w Japonii. Runął on pod wpływem Europy i Ameryki.

Rozpoczęło się istne kotłowanie w Japonii. Jedni byli niezadowoleni, iż Szogun dopuścił Europejczyków do Japonii, inni, że nie wprowadził porządków europejskieh. Burzono się przeciw rządowi, odbywały się zaburzenia skierowane przeciw Europejczykom. Z tego stanu walki i zamieszek wewnętrznych wyprowadził Japonię Mikado. Zstąpił on ze swej wyżyny na ziemię japońską, przepełnioną zgiełkiem walki i stanąwszy na czele samurajów zniósł władzę Szoguna, który stał się królem świeckim Japonii i za takiego był uważany powszechnie. W roku 1868 Mikado zostaje nieograniczonym władcą Japonii. W 1871 roku znosi pańszczyznę i dawne porządki powyżej opisane. W roku 1872 powstaje piersza kolej żelazna, łącząca miasto Tokio z Jokohamą.

Równocześnie wysyła Mikado synów najbogatrzych rodów Japonii na naukę do Europy. Jedni z nich kształcicć się muszą w szkołach wojskowych niemieckich, aby poznać najlepsze urządzenia woskowe, inni w uniwersytetach francuskich i innych europejskich, aby poznać europejskie prawo, europejskie stosunki gospodarcze, urządzenia państwowe Europy, inni jaką kształcić się na lekarzy, innych znowu posyłąno do wyższych szkół technicznych w Europie, aby się nauczyli, jak się wyrabiają maszyny i różne narzędzia stalowe, jak robią w fabrykach sukno, płótno itp.

Oprócz tego rząd japoński zaprosił oficerów pruskich, niemieckich, francuskich i angielskich, aby ci nauczali żołnierzy japońskich europejskich obrotów wojskowych i władania bronią. Zaproszono profesorów do nauki techniki, medycyny i prawa. Pozwolono Europejczykom zakłądać fabryki w Japonii i opiekowano się tymi fabrykami. Japonia uczyć się chciała tego wszystkiego, czy nad nią górowała Europa. Patrioci japońscy z obrzydzeniem wspominali te czasy, kiedy kilkuset obcych, przybywszy na kilku okrętach narzucali krajowi swoją wolę. Patrioci pragnęli, aby Japonia była silna i bogata.

Zapraszali więc cudzoziemców aby ci wprowadzali do kraju umiejętność swą i kapitały, lecz dbali przedewszystkim i dbają oni o chleb dla swoich, gdy więc tylko znajdowano Japończyka, który mógłby z powodzeniem czy w uczyć, czy leczyć czy ćwiczyć wojsko, czy kierować fabryką niegorzej od Europejczyków, usuwano naówczas tych ostatnich, a na miejsce ich brano Japończyków.

Japończycy są bardzo zdolni, ruchliwi, pilni, pracowici. Niektórzy twierdzą, że Japończycy należą do rasy żółtej, bo cerę mają żółtawą, oczy skośnie osadzone. Właściwie są oni narodem mieszanym, który z kilku odmiennych plemion się utworzył.

Japonia poaiada nader gęste zaludnienie. Japończyków liczą na wyspach japońskich 42.270.020 mieszkańców (nie biorąc w rachubę ludności wyspy Formozy, jako zdobytej na Chinach w r. 1895). Powierzchnia wysp (bez Formozy) wynosi 382.448 kilometrów kwadratowych.

Wobec tego iż Austro-Węgry posiadają ludności 42.142.267 przy powierzchni 675.886 km kwadratowych, jest więc Japonia półtora raza gęściej zaludniona niż Austro-Węgry. Jeżeli podzielimy całą ludność kraju przez liczbę kilometrów, otrzymamy ile wypada przeciętnie na jeden kilometr kwadratowy. Otóż w Japonii na kilometrze kw. mieszka 111 ludzi, Austro-Węgry mają 69, nasza Galicja 93. Połowa przeszło ludności Japonii zajmuje się rolnictwem, rolnictwo zatrudnia tam 5.500.000 rodzin, z tych 3 mln są właścicielami gruntów, 2,5 mln to dzierżawcy.

Rolnik japoński nadzwyczaj starannie uprawia swą ziemię, gruntów nie marnuje. Na jedno gospodarstwo przypada w Japonii niecałe 2 morgi ziemi, ciasno więc jest w tym kraju. Wytwarza się stąd parcie na zewnątrz do zdobyczy, do podbojów., do kolonizacji innych krajów. Japończycy kolonizują Formozę, wyspę, zdobytą na Chinach w 1895 r., kolonizują Koreę, kraj nieopodal leżący.

Japonia tak jest górzysta, że tylko 12 część jej powierzchni może być uprawiana, grunta przy tym nie należą do najżyźniejszych, a jednak ludność zajmuje się tu przeważnie rolnictwem i pomimo gęstości zaludnienia wywozi Japonia zagranicę wiele zboża. Wywozi również znaczną ilość wyrobów rzemieślniczych, z których słyną Japończycy a mianowicie: jedwab, porcelana, zapałki, parawany, wachlarze.

Najwięcej ziemi zajęto w Japonii pod uprawę ryżu, czterokroć mniej pod uprawę jęczmienia i żyta, datej następuje pszenica, groch, rożne odmiany prosa, hreczka, pataty (jarzyna mająca smak podobny do kartofli) dalej rzepak drzewo morwowe, na którym żyje gąsienica przędąca jedwab, następnie herbata, bawełna, indygo - roślina dająca farbę niebieską, Japończycy bowiem ubranie mają przeważnie ciemno niebieskie, konopie, tytoń, kartofle, dodać wreszcie należy różne drzewa owocowe i przepiękne odmiany kwiatów, Japończycy bowiem kochają się w kwiatach.

Miast w Japonii bardzo mało, za to o krok prawie napotkać można wioskę lub zagrodę włościańską. Działki chłopskie są malutkie, każdy gospodarz więc uprawia grunt swój starannie niby ogród, a żyje nadzwyczaj skromnie.

Po miastach i wsiach okolic żyżniejszyeh ludność żywi się ryżem gotowanym w wodzie, dodając niekiedy trochę ryby, i jaj, nader rzadko zaś drób lub kaczki dzikie, wogóle bowiem nie jadają Japończycy prawie wcale mięsa, miedzy innymi z tego również powodu, iż religia buddyjska, którą wyznaje większość Japończyków, zabrania zabijania zwierząt na pokarm. Ludność zamieszkująca mniej żyzne okolice nawet ryż uważa za wielki zbytek, zadawalając się kaszą jęczmienną i prosem, rybacy zaś żywią się wyłącznie rybami.

Bydła i koni bardzo mało w Japonii, trzody nie ma prawie wcale, owiec i kóz nie znają zgoła. Gdyby porachowac całą ludność Japonii i całą liczbę bydła, wypadnie tam na każde 100 ludzi tylko po trzy woły i po trzy konie najwięcej, gdy tymczasem my w naszym ubogim kraju mieliśmy jeszcze przed 10 laty na każdą setkę ludzi po 12 koni i po 38 sztuk bydła. Japończyk obchodzi się bez bydląt roboczych. Nietylko sam kopie, grabi, lecz nawet zaprzęga się do wozu wraz z żoną. Pracuje ciężko, tambardziej, że ryż tak rozpowszechniony w Japonii, wymaga ziemi, pokrytej wodą, gospodarz musi więc nie tylko kopać mnóstwa rowów i kanałów, doprowadzających wodę, lecz w czasie uprawy i zbioru ryżu brodzić powyżej kostki w wodzie i błocie. Dodać jeszcze należy trudność o nawóz, wobec braku bydła, tu jednak radzą sobie Japończycy w ten sposób, iż trawę skoszoną na stokach gór lub w lasach (pastwisk i łąk nie ma w Japoni) przesypują wapnem albo przywalaja błotem, a gdy zgnije, używają na polach ryżowych jako nawozu, prócz tego udają się do miast i kupują tam nawóz ludzki, bardzo ceniony przez rolników japońskich, jakkolwiek nadaje się tylko do wszelkich innych pół, nigdy pod uprawę ryżu.

Rolnik japoński gospodaruje tak dzisiaj, jak ojcowie ojców jego przed tysiącami lat, gdyż przed tysiącami już lat rolnictwo stało w Japonii bardzo wysoko. Zresztą chłop tu nie jest przeciwnikiem zupełnym wszelkich nowości, owszem, każda rzecz nowa budzi w nim ciekawość i próbuje ją chytrze, tak więc zaczął już używać nafty do oświetlenia, kupuje nawet zegary europejskie.

Co do sprzętów domowych. Japończycy nawet najbogatsi nie używają wcale ani stołów, ani ławek, krzeseł itp. (Nie mówię tu o tych, którzy przyjęli w zupełności sposób życia europejski).

Domy wieśniaków nie różnią się od miejskich niczym więcej prócz ciężkiej strzechy słomianej, wspartej na grubych belkach. Pod strzechą na strychu spichrz. Ścianę szczytową tworzą bambusowe pręty obite gliną, jest to jedyna ściana stała; w innych ścianach otwory pomiędzy belkami podpierającymi dach zamykają ramami papierowymi w nocy zaś lub na wypadek słoty drewnianymi okiennicami. We dnie dom cały stoi otworem, wszędzie uderza nas czystość (Japończycy są bardzo porządni i czyści, każdy z nich co wieczór o godzinie 6 bierze ciepłą kąpiel) i pustka, nie widać bowiem żadnych spzętów, tylko cala podłoga pokryta we wszystkich izbach grubymi słomiankami. Pieców do ogrzewania nie ma również, jakkolwiek mrozy i śniegi znane są w całej Japonii. Mrozy dochodzą niekiedy, aż 16 stopni poniżej zera, oczywiście zdarza się to jednak rzadko, wogóle bowiem zima nie jest surowa. Przykrzej dają się we znaki wiatry zimowe i nagłe wichury wrześniowe.

Wszystka niemal ziemia możliwa do uprawy jest już w Japonii zdobytą pod pług; otóż dla dalszych zdobyczy japońskiego pługa potrzebne są zdobycze japońskiego miecza, to zaś prze Japonię do wojen, obecnie do wojny z Rosją, gdyż Rosja u pragnie zagarnąć Koreę, którą Japończycy zdobyć chcą dla siebie i którą już kolonizują.

W Japonii jako w kraju wyspiarskim ludność ma większą styczność z morzem i w okolicach nadmorskich rybołóstwo zatrudnia większą liczbę osób niż rolnictwo, zajmowanie się połowem ryb na morzu rozwija w Japończykach odwagę i umiejętność radzenia sobie w każdym wypadku, daje im dobrą znajomość mórz otaczających, a więc czyni ich dobrym materiałem na żołnierzy marynarki żołnierze statków wojennych.

Oprócz walki orężnej narody staczają ze sobą walki handlowe i przemysłowe, związane częstokroć z walką orężną.

Dla wywalczenia dobrych warunków zbytu swych wyrobów przemysłowych narody staczają częstokroć walki orężne. Walki jednak orężne toczą się tylko od czasu do czasu, walki handlowe i przemysłowe toczą się ciągle bez przerwy. Każdy kraj stara się produkować jak najtaniej, jak najlepiej, aby jego wyroby były przede wszystkim kupowane. Japończycy, uczniowie Europejczyków i Amerykanów, w wielu gałęziach przemysłu już dorównują a nawet wyprzedzają tych swoich nauczycieli. Do sąsiednich Chin wywożą obecnie Japończycy olbrzymią ilość wyrobów bawełniaych, wyroby bawełniane japońskie wypierają z handlu chińskiego wyroby angielskie. Japończycy zawdzięczają powodzenie swoje temu, iż wyrabiają tanio, znają przy tym dobrze gust swych sąsiadów Chińczyków, robią więc rzeczy takiego koloru, tak opakowane, aby się im podobały.

Do bardzo daleko leżącej od Japonii Australii, zamieszkanej przez kolonistów angielskich, Japończycy posyłają węgiel kamienny, zastępujący tam coraz to w znaczniejszej mierze angielski węgiel kamienny. Dużo wyrobów japońskich przenikło już do Europy i Austria zużywa znaczną ilość zapałek japońskich.

Im bardziej rozwija się przemysł i handel w japońskim kraju, tembardziej zwiększa się w nim sieć kolei żelaznych. Wspominaliśmy, iż w 1872 roku zbudowano w Japonii pierwszą kolej żelazną, obecnie posiada ona już 5.700 kilometrów torów kolejowych, czyli na każde 100 kilomentrów kwadratowych przypada 2 kilometry linii kolejowej.

Ponieważ Japonia składa się z wysp, w miarę więc jak się rozwija handel tego kraju, rozwija się i żeglarstwo. Szczególniej tu wpływa rozwój handlu zewnętrznego, to jest prowadzonego z innymi krajami. Otóż handel taki szybkie czyni postępy w Japonii.

Gdy w r. 1867 Japonia wywoziła towarów ta 10,7 milionów jenów (jen, monęta japońska wartości 5 koron) przywoziła zaś do swego kraju wyrobów obcych ta 15,0 milionów jenów, to już w 1901 r. przywoziła za 327 milionów, wywoziła zaś ta 181 milionów jenów.

Szybki rozwój handlu i przemysłu Japonii dając coraz to lepsze zarobki ludności, pozwala Japończykom coraz to lepiej mieszkać, mieć zdrowszą i pożywniejszą strawę, zmniejsza to liczbę chorób i śmierci, zwiększa liczbę urodzeń, naogół więc liczbę Japończyków powiększa, czyli, jak mówią zwiększa przyrost naturalny w Japonii.

Gdy w roku 1895 Japonia wraz z Formozą liczyła 42.700.000 mieszkańców to w 1901 roku 45,545,000 mieszkańców.

Zwiększająca się gęstość zaludnienia Japonii pcha ją do nowych zdobyczy. Zwiększający się przemysł i handel daje coraz to obfitsze źródła dochodów państwu. W latach 1892-1893 dochody państwowe Japonii wynosiły 101.451.906 jenów, w 1898 roku 226.390.042 jenów czyli 1,132 mln koron - dochody i dywadki Japonii w ciągu lat sześciu podwoiły się.

Oprócz wydatków na szkolnictwo kulturę krajową, drogi własne, Japonia zwiększa wciąż wydatki swe na wojsko lądowe i morskie, tak zwaną armię i marynarkę.

Armia japońska nie ustępuje już dziś armiom państw pierwszożednych w Europie. W roku 1872 Japonia wprowadziła powszechną służbę wojskową i powołałą pruskich oficerów dla urządzenia wojska swego. Wojsko japońskie składa się z armii czynnej, z rezerwy i zastępstwa rezerwy; 2) z wojska terytorialnego czyli obrony krajowej; 3) z pospolitego ruszenia.

Do służby wojskowej pociagany jest każdy obywatel japoński od 19 - 40 roku zycia: służba czynna trwa trzy lata, służba w razerwie 4 lata i 4 miesiące, w obronie krajowej 5 lat.

Na stopie pokojowej posiada Japonia 8.000 oficerów i 133.500 szeregowców: na stopie wojennej 12.000 oficerów i 350.000 szeregowców, 1.116 armat i 82.500 koni.

Powoławszy pod broń pospolite ruszenie, Japonia mogłaby wystawić 1.800.000 ludzi.

W r. 1894 Japonia stoczyła wojnę z Chinami o Koreę. Wojna ta trwała krótko i była pochodem zwycięskim armii japońskiej, jakkolwiek Chiny posiadają dziesięćkroć więcej ludności niż Japonia.

Nie liczba zwycięża ostatecznie w walce międzynarodowej, ale energia walczących narodów. Naród bogatszy, bardziej przemysłowy, posiadający więcej kolei żelaznych, lepszą broń, lepszą organizację wojskową, lepszy rząd - zwycięża w walce. Mniej liczni, ale lepiej uzbrojeni żołnierze, zwyciężają liczniejszych, ale źle uzbrojonych. Im więcej kolei żelaznych posiada państwo tym prędzej może zebrać i rzucić do boju zbrojne pułki. Im lepszy rząd, tym lepsza administracja, tym lepiej zaopatrzą wojsko do boju.

Japończycy pobili Chińczyków w 1894 r., bo od 1858 r. urządzili po europejsku szkoły, wojsko i drogi, a od 1889 i zaprowadzili europejskie porządki państwowe.

W 1868 r. po zwycięstwie nad Szogunem, Mikado japoński był tak samowładny, jak car rosyjski. Mógł on nie pytając nikogo, wbrew nawet woli większości zaprowadzić jakie chciał porządki. Na razie było to nawet z korzyścią dla Japonii, ale gdyby porządek taki trwał długo, to w Japonii nastąpiłyby takie stosunki, jak w Rosji. W Rosji i rządzi niby to car samowładny, naprawdę zaś urzędnicy przed nikim nieodpowiedzialni. W tych państwach, gdzie jest parlament, sejm lub jakiejś innej nazwy przedstawicielstwo ludowe, najwyżsi urzędnicy ministrowie są odpowiedzialni wobec tego przedstawicielstwa. Przedstawiciel każdego okręgu ma prawo podać do wiadomości parlamentu nadużycia władz i zażądać wyjaśnień od ministra. Z tym, bądź co bądź, muszą liczyć się urzędnicy. Następnie, w tych krajach, gdzie rząd me może ważniejszych rzeczy czynić, podatków uchwalać bez wiedzy i zgody przedstawicieli ludu, w krajach, które zowią konstytucyjnymi, panuje wolność zebrań, stowarzyszeń i rasy. Wszystko to jest pożytecznym dla rozwoju sił narodowych; czyni zawsze naród mocniejszym w walce.

Na zebraniach omawiać można sprawy narodowe, skarżyć się na krzywdy i nadużycia, wpływać na politykę. W krajach samowładnie rządzonych tego wszystkiego niema; gdy ludziska się zbiorą, policja ich rozpędza, obawiając się, aby oni nie uradzili co przeciwko monarsze samowładnemu lub ministrom. W takich warunkach krzewi się bezprawie i ucisk, który osłabia lud i kraj cały.

Wielkie zgromadzenia ludowe mają jednak mniejszą doniosłość dla wzmocnienia siły narodu, niż praca w stowarzyszeniach, gdyż w szczuplejszym gronie łatwiej każdą rzecz omówić dokładnie, obmyślać na chłodno, niż podczas zebrania wielkiego. Otóż we wszystkich sprawach konstytucyjnych łatwo jest zawiązywać rożne stowarzyszenia kształcące, gospodarcze, polityczne. W krajach samowładnych mogą powstawać tylko nieliczne stowarzyszenia i to, by je utworzyć, trzeba długo robić starania u władz niemal najwyższych.

Jeszcze znaczniejszy wpływ na rozwój sił narodowych ma wolność prasy. Jakkolwiek wolność ta daje pole do nadużyć i powstawać mogą takie szkodliwe i głupie gazety jak "Naprzód", "Monitor" lub "Prawo ludu", jednak: wolność prasy bardzo jest w ogóle pożyteczna, gdyż daje jasność opisania niejednego nadużycia władz, a przez to wyplenienie nadużyć daje możność wykazania w czym się myli rząd, możność dokładnego omówienia i wyjaśnienia sprawy państwowej i narodowej.

W krajach samowładnych minister nie może ścierpieć w gazetach i książkach wszelkich zdań, potępiających rząd, a tymczasem władza, której sprawek dotknąć nie wolno, psuje się.

Bardzo często naprzykład w samowładnych Chinach ten lub ów rządca prowincji odprzeda zakupioną dla żołnierzy broń, albo pokaże, iż zakupił za tyle a tyle pieniędzy broni, sam zaś połowę sumy przeznaczonej na broń schowa do kieszeni. Różne tuż nadużycia dzieją się w samowładnej Rosji. Bywały wypadki podczas ostatniej wielkiej wojny Rosji i z Turcją, że pułkownicy rosyjscy przyjmowali dla wojska obuwie z podeszwami papierowymi zamiast skórzanymi, że rozkradali mąkę przeznaczoną na chleb dla żołnierzy. Przed kilkoma laty rząd rosyjski zaczął sprawdzać, czy okręty wojskowe rosyjskie zaopatrzone są we wszystko, co muszą posiadać i czy są w dobrym sianie. Okazało się oto wówczas, że wiele rzeczy, które były w wykazach zapisane jako kupione za taką a taka sumę, wcale nigdy kupione nie były, okazało się też, że okrętów nie reparowano należycie, jakkolwiek rzekome reparacje kosztowały bardzo wiele pieniędzy.

Niejeden z mieszkańców portowego miasta Odessy wiedział o tych nadużyciach władzy, ale nie pisał o nich w gazetach, bo żadnej gazecie rosyjskiej tego by wydrukować nie pozwolono.

Brak wolności prasy źle wpływa nawet na siły zbrojne narodu.

Od r. 1889 Japonia, jak powiedzieliśmy stała się państwem konstytucyjnym. Ma zapewnione prawa zebrań, stowarzyszeń i wolności prasy, ma przedstawicielstwo narodowe - parlament. Te prawa polityczne społeczeństwa japońskiego wywalczyła japońska szlachta - Samuraje. Wojownicza ta warstwa chciała pchnąć Japonię do walki z Chinami o władzę i wpływ nad sąsiednim krajem Koreą. Mikado był temu przeciwny i Samuruje musieli walczyć z nim o wojnę chińską a podczas walki tej zdobyli najpierw konstytucję.

Władca Japonii, zwany poprzednio Mikado, otrzymał tytuł cesarza. Dawne pojęcie, iż Mikado pochodzi od boga zaznaczono w konstytucyi, wyraża więc ona, iż władza cesarza Japonii pochodzi od Boga i sam on jest pochodzenia boskiego.

Obok cesarza stoi jednak powołany do życia parlament i ten w wielu sprawach dzieli z nim władzę. Są jednak sprawy, które rozstrzyga cesarz sam, bez udziału parlamentu; cesarz naprzykład rozstrzyga o wojnie, zawiera pokój, jest naczelnym wodzem armii lądowej i morskiej, cesarz ułaskawia przestępców, ogłasza w razie potrzeby stan oblężenia. Imieniem cesarza sądzone są wszystkie sprawy w sądach.

Uchwalenie podatków i kontrola nad admistracją zależą od parlamentu, on to obraduje i wydaje wszystkie niemal nowe ustawy. Ustawy te jednak winny być zawierdzone przez cesarza.

We wszystkich sprawach, które od cesarza zależą, parlament, ma prawo przedkładać mu swe żądania w formie tak zwanego adresu do tronu.

Podług konstytucyi z 1889 r. parlament składa się z 2 izb, to jest z dwu oddzielnie obradujących zgromadzeń. Jedno z nich nazywa się Izba panów, drugie Izba gmin. Izba panów składa się: 1) z członków rodziny cesarskiej, 2) i książąt, 3) osób mianowanych przez cesarza, oprócz tego z posłów obranych w każdym okręgu i mieście przez obywateli najwyżej opodatkowanych.

Izba niższa składa się wyłącznie z członków obieralnych. Prawo wyborcze przysługuje każdemu obywatelowi japońskiemu, opłacającemu 15 jen (75 koron) podatku. W ten sposób liczy Japonia 460.000 wyborców.

Konstytucja 1900 r. rozszerzyła prawo wyboru na każdego, kto opłaca 10 jen (50 koron) podatku. Takie stopniowe zwiększanie liczby wyborców w miarę rozszerzania się oświaty na warstwy niższe jest bardzo pożądane.

Na czele różnych oddziałów władzy stoją ministrowie: spraw zewnętrznych i wewnętrznych, wojny, marynarki, sprawiedliwości, oświaty, rolnictwa i handlu, kolei. Rozporządzenia cesarskie obowiązują, jeżeli są podpisane przez ministra. Cesarz nie jest odpowiedzialny za swe rozporządzenia, lećz odpowiada za nie przed parlamentem minister. Taki jest ustrój państwowy Japonii. W głównych zarysach przypomina on urządzenie Austrii, a jeszcze bardziej ustrój Belgii, na którym był wzorowany. Jest on nieskończenie wyższy, lepszy od ustroju samowładnej Rosy i lub Chin. Urządzenie państwowe Japonii przyczyniło się do tego, iż państwo to zwiększyło i zwiększa pomyślnie swe siły.

Japończycy pragnęli, aby przedstawiciele społeczeństwa mieli udział w rządzie i wpływ nań, dający możność przy muszenia swego mikada (cesarza) do wypowiedzenia wojny Chinom.

Walka o tę wojnę była uporczywa. W ciągu roku odbywało się po kilka tysięcy zgromadzeń politycznych, na których przemawiało po kilkanaście tysięcy osób, domagając się wojny z Chinami.

Pochód na Koreę był ulubionym marzeniem Japończyków od 1872 r. W 1874 r. wybuchły były pod przewodnictwem b. ministra sprawiedliwości zaburzenia w Japonii, krzyczano "do Korei". W r. 1877 wybuchło nawet powstanie w Sakumie pud dowództwem byłego ministra wojny i bohatera narodowego Saigo dla zwalczania rządu za jego niezdecydowaną politykę zewnętrzną.

Rozruchy Koreańczyków, skierowane przeciwko Japończykom, zamieszkującym Koreę, dolały oliwy do ognia, który pali Japończyków pragnieniem wojny o Koreę. Rząd Mikady wciąż jednak utrzymywał pokój, uzyskawszy tylko pewne prawa dla Japończyków w Korei.

W maju 1894 r. parlament japoński uchwalił większością głosów 153 przeciw 139 przedstawienie do Mikado, wyrażające, iż rzad nie prowadzi dostatecznie energicznej polityki zewnętrznej. Pierwszego czerwca tegoż roku udał się prezes izby deputowanych do królewskiego pałacu z adresem parlamentu, żądającego zmiany ministerstwa i wojny.

Dwaj książęta japońscy, należący do rodu Ruga. wydali manifest, w którym sie mówiło o potrzebie obalenia ministerstwa, chociażby drogą rewolucji.

Pomimo wszystkich wysiłków ze strony rządu, by utrzymać pokój, musiał on jednak wszcząć wojnę o Koreę w sierpniu 1894 r. Wojnę prowadzić należało z Chinami, jako posiadającymi nad Koreą władzę zwierzchniczą.

Wojna trwała wszystkiego kilka miesięcy, zakończyła się w lutym i jakośmy już wspominali, była szeregiem triumfów.

Japonia domagała się nietylko wyłącznych wpływów w Korei, ale również kawałka północnych wybrzeży Chin z portem Artur. Otóż Rosja, Francja i Niemcy posłały swe okręty wojenne do Azji wschodniej i domagały się, aby Japonia zrzekła się swych pretensji do północnego skrawka Chin. Japonia nie była w stanie prowadzić wojny morskiej z trzema mocarstwami, musiała więc ustąpić.

Co skłoniło państwa europejskie ujmować się za Chinami? Czyżby dbałość o interesy Chin? Nie; w polityce międzynarodowej każde państwo dba wyłącznie o własne interesy. Otóż Niemcy i Rosja, przekonawszy się, iż Chiny są słabe, już układały plany łupów na tym państwie. Jakoż w lat parę po tym zabierają Niemcy Chinom kawałek kraju Kio-Czau, Rosja zaś zabiera port Artur. Usadowienie się Japonii w Chinach północnych uniemożliwiłoby zdobycze te Rosji i Niemcom. Oprócz tego gdyby Japonia usadowiła się w Chinach północnych, byłaby ona na ziemiach azjatyckich bezpośrednią sąsiadką Rosji i ta ostatnia musiałaby trzymać na dalekich swych krańcach azjatyckich znacznie większą liczbę wojska celem ochrony swych posiadłości, coby kosztować ją musiało ogromnie drogo. Japonia otrzymała tylko wyspę Formozę; jesi to wyspa rozległa, 28.027 kilometrów wynosząca (równa kilkunastu powiatom galicyjskim), ludność jej rzadsza niż w samej Japonii, Formoza ma 88 głów na kilometr kwadratowy. Japonia zaś 111. Kraj te wiec służy i służyć może do kolonizacji japońskiej. Rząd japoński osadzi tam znaczną liczbę chłopów z Japonii.

Drugim dodatnim skutkiem wojny było dla Japonii to, iz państwa europejskie zaczęły ją szanować, poznawszy jej siłę. Stąd zaczęły traktować ją na stopie równości i od czasu wojny japońsko-chińskiej konsulowie europejscy nie posiadają w Japonii żadnych praw i przywilejów wyższych ponad te, które mają w krajach innych, cywilizowanych.

Dumna Anglia, posiadająca ogromne obszary we wszystkich miejscowościach kuli ziemskiej, panująca nad szeregiem mórz - zdecydowała się zawrzeć sojusz z Japonią.

Japonia nie może darować Rosji, iż wskutek intryg rosyjskich głównie wydarto jej upragnione owoce zwycięstwa nad Chinami, nie może darować, iż Rosja w 1897 r, zajęła port Artur, leżący blisko Pekinu, stolicy chińskiej, nie może darować, iż Rosja usadawia się w Mandżurii - kraju należącym do Chin a przyległym Korei i że Rosya dąży również do uratowania się w Korei, o którą już wojnę toczyła Japonia.

Stąd zatarg między Japonią a Rosją, stąd wzrastająca nienawiść wzajemna tych państw. Jak przed rokiem 1894 Japończycy domagali się ciągłe walki z Chinami o Koreę, tak dzisiaj rozlega się w całej Japonii okrzyk bojowy przeciw Rosji. Japonia ma tradycyjną nienawiść względem Rosji. Jeszcze w XVIII stuleciu, gdy Japonia poraz pierwszy zetknęła się z Rosją, znakomity ówczesny uczony japoński Szihei Haiszi wydał dwa dzieła, w których wykazywał dążenia Rosyi do zaborów i niebezpieczeństwo wypływające stąd dla Japonii.

Dzieło to wywołało tak wielkie wrażenie i tak pobudziło przeciwko Rosji, że owoczesny władca Japonii Szogun kazał spalić to dzieło i uwięzić autora jego. W kilkadziesiąt lat potem w połowie XIX wieku, gdy Rosja przywłaszczyła drugą połowę Sachalinu, należącego do Japonii (pierwszą połowę tej wyspy Rosja zagarnęła w r. 1800) wielki pisarz tego czasu Toko Tudjeta napisał olbrzymią książkę, zawierającą zbiór poezji, opiewającą jak Rosja zagraża wybrzeżom Japonii.

Współczesna Japonia ma tak dobrze zabezpieczone brzegi, iż nie może obawiać się najścia Rosji, ale boi się, że Rosja będzie kawałek po kawałku rozrywać Chiny, Japonia zaś wysyła do Chin dużo towarów, oto gdy którą prowincję chińską zagarnie Rosja, jak to uczyniła z krajem Amurskim w 1864 r., wówczas sama posyła tam swe wyroby, nakładając znaczne opłaty na wyroby obce np. japońskie. Więc też nietylko Japonia, lecz inne państwa, które prowadzą obszerny handel z Chinami, niechętne są zaborom Rosji w Chinach, stąd Japonia wobec Rosji znajdzie poparcie tych państw. Państwami tymi są: Stany zjednoczone Ameryki i Anglia. Ta ostatnia sprzymierzyła się nawet z Japonią.

Japonia i Rosja zwiększają swe siły zbrojne na Oceanie Wielkim, każde z tyh państw wydało setki milionów w tym celu.

Siły morskie Japonii są znaczniejsze niż siły morskie Rosyi; okręty wojenne japońskie posiadają bardziej chyży bieg niż okręty rosyjskie. Marynarze japońscy znają brzegi swych wód rodzinnych, swego Oceanu wielkiego, na który zapuszcza gnę tak często Japończyk dla połowu ryb. Marynarze rosyjscy , to chłopi wzięci od pługa, do morza zgoła nie przyzwyczajeni. Wszystko to zapowiada, iż gdy na Oceanie Wielkim rozpocznie się walka rosyjsko-japońska, flota rosyjska zostanie zniszczoną, zatopioną przez flotę japońską.

Co do wojny lądowej, sadzą niektórzy, iż Rosja jako posiadająca przeszło 130 milionów mieszkańców będzie mogła wystawić przeszło trzy razy tyle wojska co Japonia posiadająca tylko 44 milionów ludności, a więc, że Rosja pobije Japonię. Zapominają widocznie, iż posiadłości azjatyckie Rosji są słabo zaludnione, że Rosja na swych krańcach azjatyckich wyżywić wielkiej armii nie może, nie ma zresztą odpowiednio urządzonej kolei, aby można by im przywozić żywność. Zapominają następnie i o tym, że Rosja ma do przewożenia wojsk swoich na wschód Azjii jedną tylko dziesięć tysięcy kilometrów długą kolej syberyjska, kolej jednotorową: na przewiezienie więc 50 tysięcy żołnierzy trzeba tu dwóch lub trzech miesięcy czasu, a zanim drugie 50 tysięcy przybędzie już pierwsza armia może być rozbitą, bo przecież Japończycy mają wszystko blisko tuż pod ręką i są przygotowani.

Kto zna niepunktualność władz rosyjskich, kto zna złodziejstwa rosyjskich intendentów (urzędników zaopatrujących wojsko we wszelkie potrzeby), ten musi być pewny, iz na dalekieh krańcach azjatyckich Rosja nie zdoła zaopatrzyć dobrze swych żołnierzy.

Dla nas Polaków, których Rosja uciska więcej niż inni nasi wrogowie, dla nas, którzy tyle doznaliśmy krzywd od Rosji, każda jej klęska, każda porażka Rosy i jest czymś pożądanym, czymś cennym. Klęska Rosji nie tylko musi napełniać serca nasze radością, jako kara Boża na naszych krzywdzicieli, a zarazem jako rzecz dla nas korzystna. Znaną jest prawda, że im wrogowie nasi posiadają mniej sił, im klęsk więcej na nich spada, tym krzywdę mniejszą wyrządzać nam potrafią.

Czekamy więc klęsk Rosji, czekamy więc wojny rosyjsko japońskiej.