Niższość górą

Mieszanki kryją w sobie jeszcze inne niebezpieczeństwo, a najgorsze: albowiem dzięki nim ułatwione jest panowanie niższości. Gdyby przy zderzeniu się cywilizacji wyższa z nich miała zawsze zapewnione zwycięstwo, w takim razie należało by pragnąć wojen jak największych, jako drogi najprostszej do zapanowania cywilizacji najdoskonalszej. Z drugiej zaś strony, gdyby w zmaganiach wojennych miała zawsze brać górę cywilizacja niższa, bylibyśmy wszyscy już od dawna zepchnięci na jak najniższy szczebel cywilizacyjny. Skoro tak nie jest, widocznie nie obowiązują ani tamte przypuszczenia optymistyczne, ani te pesymistyczne.

Samym rozumowaniem nie dojdziemy tu do niczego; trzeba zwrócić się do indukcji historycznej.

Znamy zaledwie trzy wypadki zwycięstwa wyższej nad niższą, a mianowicie: przystąpienie Germanów do cywilizacji rzymskiej, względnie następnej łacińskiej, zlatynizowanie znacznej ich części, zromanizowanie; zbizantynizowanie cywilizacyjne Słowian bałkańskich i wspaniała działalność unii polsko-litewskiej.

Wszyscy wodzowie germańscy na Zachodzie pragnęli zachować państwo rzymskie i wprowadzić swe plemiona w cywilizację rzymską. Na tysiące liczyć trzeba takich Germanów, którzy uważali się za Rzymian pochodzenia germańskiego i nie ma żadnego powodu powątpiewać o ich lojalności względem Rzymu, zwłaszcza od nawrócenia wszystkich zachodnich arian na katolicyzm. Typowym jest Stilicho, pochodzenia wandalskiego, minister cesarza Teodozjusza (379-395), zwany "ostatnim Rzymianinem1*. O przyszłości cywilizacji łacińskiej zadecydowało jednak dopiero nawrócenie Longobardów (ok. r. 580).

Rzym stał się siłą atrakcyjną, podczas gdy "Nowy Rzym" nie wzbudzał przywiązania u nikogo. Cały półwysep bałkański zeslawizował się, a Słowianie ci wahali się długo pomiędzy cywilizacją bizantyńską a łacińską. Rozstrzygnęła Cerkiew. Granica dwóch obediencji, papieskiej i patriarszej, stała się granicą dwojga cywilizacji. Nie ulega wątpliwości, że cywilizacja bizantyńska wyższa była od słowiańskich w czasie, gdy Słowianie przybywali na Bałkan.

No obszarach dziejów polskich zetknęły się trzy cywilizacje, łacińska, bizantyńska i turańska w dwóch przeciwległych stronach: na południu, na ziemi Lachów i daleko na północy, w najdalszej strefie interesów (już tylko pośrednich) W. Księstwa Litewskiego, w stronach Smoleńska, Nowogrodu W. Pskowa. Zwycięstwa polskie nad Krzyżakami w "wielkiej wojnie" (1410-1435) ocaliły Ruś północną od zachłanności krzyżackiej, skutkiem czego ustąpiła z tamtego boiska kultura niemiecko-bizantyńska.

Coraz silniej występowała cywilizacja turańska na południu, dzięki zwierzchnictwu tatarskiemu. Odkąd Piastowie (od 1324 r.) wznowili tam działanie cywilizacji łacińskiej, cywilizacja bizantyńska sprzymierzała się przeciwko niej zawsze z cywilizacją turańską. Prawosławie szerzyło się na Litwie, a cerkiew ruska nachylała się do turańskiej nie mniej niż do bizantynizmu. Przeważało na Rusi turańskie tło cywilizacyjne. Istniały pewne dane, że wytworzyłaby się jedna wielka linia cywilizacji turańskiej od zdobywanego przez Turków Bałkanu po Psków. Dane te powiększyły się wielce, gdy Jagiełło decydował się w r. 1382 przyjąć prawosławie; tegoż atoli roku powstał pomysł, ażeby Jagiełłę powołać na tron polski. Letuwa nie tylko przystępuje do cywilizacji łacińskiej, lecz poczyna wpływać na Ruś litewską w kierunku łacińskim. Wykluczono na długo połączenie cywilizacyjnego pochodu turańszczyzny z południa z północą. Miało to nastąpić dopiero w dalszej przyszłości przez wojny kozackie. Przerwała się też na północy ekspansja kultury bizantyńsko-niemieckiej, aż potem Piotr W. wznowił ten front cywilizacyjny. Do tego czasu pozostała na północnym boisku sama tylko cywilizacja turańska w postaci kultury moskiewskiej, lecz na Litwie odniosła zwycięstwo cywilizacja wyższa, łacińska. W wiekach nowoczesnych łączył się Fanar ściśle z kalifatem i z protestantyzmem przeciwko Polsce.

Śledząc wypadki o przeciwnym kierunku, w którym cywilizacja wyższa musiała ulec, widzimy już w historii starożytnej jak egipskie i perskie pojęcia o państwie, niższe od helleńskich i rzymskich, nie tylko utrzymały się dłużej, lecz wtargnęły do cywilizacji rzymskiej i wykoleiły ją. W Egipcie język grecki utrzymał się przez całe tysiąc lat, lecz cóż helleńskiego ustaliło się w Egipcie?

Marzył o syntezie cywilizacji helleńskiej i perskiej Aleksander Wielki. Powstały z tego efemerydy rozmaite aż po Afgan, po czym cywilizacja hellenistyczna dostarczała tylko szaty greckiej dla cywilizacji nie perskiej, lecz syryjskiej.

Wojny grecko-perskie przeciągnęły się aż późno w okres bizantyński. Cywilizacja irańska przeżyła znacznie attycką i hellenistyczną, zanim sama runęła pod naporem islamu z działu wcale nie arabskiego, lecz turańskiego. Została na placu cywilizacja najniższa. Tylko syryjskość nie ustąpiła. Przetrwała cywilizację helleńską, hellenistyczną i rzymską, potem wpływała obniżająco na arabską, a przeżytki jej działają dotychczas. Syryjskie pojęcia religijne wtargnęły nie tylko do cywilizacji żydowskiej, ale odzywają się głośno u Hoene-Wrońskiego i aż u Bierdiajewa. Wygrała niższość.

Bizancjum ulegało zawsze Orientowi. Afrykańscy poddani cesarstwa poddawali się dobrowolnie i chętnie najazdom muzułmańskim, a w końcu nawet europejscy bizantyńcy wołali, że "wolą turban niż tiarę". Najniższa ze współzawodniczących cywilizacji, turańska, miała w końcu wkroczyć triumfalnie do Carogrodu. W Azji nie tylko obaliła arabskie kalifaty, lecz wytępiła niemal całkowicie cywilizację arabską.

Od XI w. była cywilizacja bizantyńska spychana przez turańską, a z kultury moskiewskiej dała się całkiem wyrugować, jakkolwiek miała oparcie w Cerkwi; natomiast przejęła ta kultura wszystkie cechy turańskiej metody życia zbiorowego (zwłaszcza po zdobyciu Kazania) i ta cywilizacja najniższa zajęła miejsce naczelne.

Natomiast urastała cywilizacja bizantyńska w potęgę w kulturze bizantyńsko-niemieckiej, skąd rozlewał się kwas bizantyński na całą Europę zachodnią, aż dochodziło do monizmu prawa publicznego (dopomagał wielce protestantyzm). W w. XVII robiono wszędzie próby, jakby społeczeństwo gnębić. Potem oparła się Anglia bizantynizacji, dzięki zwycięstwu samorządów. Na kontynencie zamiłowanie do jednostajności tężało w dogmat polityczny. Cofało się wszystko do stanu z wieku XIV i XV: państwa narodowe cofają się przed dynastycznymi, a cały kontynent pogrąża się w absolutyzmie. Rozbiory Polski są dziełem tego kierunku niższości.

Wielkość Bismarcka polegała na tym, iż był największym bizantyńcem w Europie. Marzono o sprusaczeniu całej Europy: wszędzie stawiano sobie Prusy za wzór.

Najciekawsze atoli widowisko historii powszechnej stanowi asymilowanie się Europy ku cywilizacji żydowskiej; tym dziwniejsze, że w łonie samejże cywilizacji żydowskiej odbywał się ciągle ruch ku niższości (talmud, kabała, pylpul, chasydyzm); wpływy żydowskie wzmagają się systematycznie od wielkiej rewolucji francuskiej. Ona też wzmagała machinę biurokratyczną, do nieznanego przedtem stopnia. Trudno uważać to za wyższość.

Zwyciężały tedy w ciągu dziejów nieraz cywilizacje niższe, a w łonie samejże cywilizacji łacińskiej dokonywało się nieraz cofanie na niższy szczebel. Zapytajmy teraz, od czego to zawisło, czy zwycięża wyższość czy niższość?

Szerzyła się cywilizacja łacińska z Polski na wschód, dopóki w samej Polsce posiadała silę żywotną, póki w Polsce naprawdę kwitła. Ogromnie pada na szalę ta okoliczność, że Polska w ciągu 116 lat (1600-1715) liczyła lat wojennych 87, a pokojowych 29. Spustoszeniu towarzyszyła klęska "podłego pieniądza". Ta sprawa jest najdobitniejszym wykładnikiem stanu ogólnego, nie tylko ekonomicznego lecz zarazem społecznego i politycznego. W Polsce trwał upadek waluty aż do r. 1776, w powszechnej pauperyzacji kurczyło się różnicowanie społeczne, a nastał pochód wstecz. Na miejsce mieszczaństwa wkroczyli Żydzi. Nauki i sztuki upadły. Skutkiem niedostatku umysłów teoretycznych zmniejszała się ilość abstraktów i zginął zmysł polityczny.

Im wyższa cywilizacja, tym większe stawia wymagania swym uczestnikom, a dla obrony swej cywilizacji trzeba nieraz ponieść ofiary. Tylko silne charaktery utrzymują się na odpowiednim poziomie. Jeżeli gotowości do poświęceń będzie zbyt mało w cywilizacji wyższej, zwycięstwo niższej tym bardziej będzie ułatwione. Nadto uczestnictwo w cywilizacji wyższej wymaga większego natężenia intelektu, wyższego rozwoju umysłowego. Toteż wszędzie znajdują się tacy, którym dogadzałaby bardziej cywilizacja niższa. Wyższość wymaga zasadniczo większej energii duchowej; trudniejsza do nabycia, jeszcze trudniejsza do utrzymania; więcej jest obowiązków, które muszą być spełnione dobrowolnie, tak iż człowiek sam sobie życie obciąża w imię idei. W niższości żyje się wygodniej. Rozpowszechnił się tedy typ człowieka, który z cywilizacji łacińskiej przyjmuje tylko technikę, a wobec spraw ducha zachowuje się obojętnie. Miłośnicy życia "ułatwionego" kończą zazwyczaj na stanie acywilizacyjnym. Czyż łatwizna nie stała się ideałem życiowym wielkiej części społeczeństwa? Czyż nie wychowuje się już dzieci na łatwiźnie i do łatwizny? Gdzie hart i jakikolwiek głębszy pogląd na życie? Jakież ćwiczenia zdolności? Łatwiźniacy padają całym ciężarem na szalę niższości. Wśród nich rodzi się kult pięści i kieski. Siłom brutalnym łatwiej skupić się około niższości.

Przyczyna klęski jakiejkolwiek wyższości wobec jakiejkolwiek niższości tkwi zawsze w grzechu zaniedbania ze strony pokonanej wyższości. Albowiem w walce cywilizacji decyduje stosunek wysiłków, podejmowanych z obu stron.

Wyższe cywilizacje, jako bardziej skomplikowane, mają więcej sposobności, by w czym niedomagać. Nieraz cywilizacje defektowne okazywały się bardziej wytrzymałymi. Im wyższa cywilizacja, tym więcej punktów pochopnych do schorzeń. Wyższość jest bardziej narażona na sposobności upadku.

Caeteribus paribus, niższość górą. Takie jest prawo historyczne, srogie i nieubłagane.

Gdyby nie to prawo niższości, życie byłoby tak łatwe, iż nie byłoby miejsca na zasługę. Gdyby dobro zwyciężało samo przez się, wystarczyłoby bierne oczekiwanie, aż nadejdzie ten czas niewątpliwy, że wyższość weźmie górę automatycznie. Z takiego rozumowania zrodziła się teza kultury moskiewskiej, że nie należy walczyć ze złym (praźródło jej w Indiach).

Niższość może zwyciężać, dopóki w zrzeszeniach cywilizacji wyższej panują prądy ku niższości, oparte na umiłowaniu łatwizny.

Jeżeli cywilizacja niższa nie dopuszcza u siebie mieszanek, będzie silniejsza od wyższej z mieszankami.