Początki religii żydowskiej w Polsce

Od Wydawcy

Największą część niniejszej publikacji (rozdziały III-X) stanowi odczyt "o początkach religii żydowskiej w Polsce" wypowiedziany przez autora w akademickim stowarzyszeniu "Ognisko" w Wiedniu w półroczu zimowym 1896z7 r. Nie mając na razie zamiaru publikowania tego odczytu autor nie przygotował go do druku. To też spisany przez niego tekst odczytu nie obejmował żadnych not objaśniających i żadnych odsyłaczy do źródeł lub dzieł na poparcie wypowiedzianych poglądów i pomysłów. Materiał ten dowodowy spoczywał, niestety po części tylko, w wyciągach i zapiskach autora, z których wydawca go zaczerpnął i w odpowiednich miejscach od tekstem umieścił.

Rozdziały I i II nie były objęte odczytem, ale znalazły się w tece autora, jako luźne na papier rzucone szkice, które jednak z tematem odczytu w ścisłym zostają związku, a według treści tworzą niejako wstępne do niego uwagi.

Grac, w marcu 1903

Ludwig Gumplowicz

I. HISTORIA ŻYDÓW W POLSCE.

Dzieje żydów polskich są bezwątpienia jedną z najmniej zbadanych części naszej historii krajowej. Pomimo pracowitych studiów Steinberga, Kraushara i Nussbauma nie ma dotąd ani jednej krytycznej historii żydów w Polsce. Wszystkie te prace są właściwie tylko obrobieniem i uzupełnieniem rozprawy Czackiego "O żydach", która jednak pomimo wielkiej sumienności autora zupełnie nie odpowiada wymogom nowoczesnej krytyki historycznej. Z tym wszystkim jest ona do dziś dnia źródłem ogólnie panujących poglądów na historię żydów w Polsce. Czacki rzucił jednak tylko garść domysłów o początku religii żydowskiej w Polsce, sam niezdecydowany, co o tym sądzić. Następcy jego uwzględniali tylko te uwagi Czackiego, które odpowiadały ich zapatrywaniom, ignorując zupełnie wszystko, co im było niejasnym lub nieznanym.

Stąd powstała panująca ogólnie bajka, iż żydzi przyszli do Polski z Niemiec, czego już ich półniemiecki żargon ma dowodzić [1]; w Polsce zaś przyjęło ich z rzekomo otwartymi ramionami podobnie jak dziś w Argentynie i podczas kiedy w całej Europie ich prześladowano. Polska była dla nich zawsze krajem obiecanym. Z tego by wypływało, że żydzi przyszli do Polski dopiero w XII lub XIII wieku, kiedy wskutek wypraw krzyżowych wybuchły wielkie ich prześladowania na zachodzie.

Ale jak już Naruszewicz słusznie zauważył, byli już żydzi w Polsce od niepamiętnych czasów, a za tym jeszcze przed wprowadzeniem chrześcijaństwa do Polski. Potwierdzają zdanie to hebrajskie opisy Polski z IX w. u tak zwanego Gorionidesa oraz u arabskich geografów, nareszcie opisy podróży do Polski z X w. źydów hiszpańskich Abrahama ben Jakuba i Quaswiniego, z których jasno wynika, że już wówczas religia mojżeszowa miała w Polsce licznych wyznawców.

Początek religii żydowskiej w krajach słowiańskich sięga jeszcze VIII. w., kiedy to Kagan Chazarów Bulan ze swym dworem przyjął religię żydowską. Państwo Chazarów rozciągało się wtenczas szeroko od Wołgi aż het nad Wisłę; podlegało mu bowiem wiele ludów słowiańskich, alańskich i ugryjskich. Kiedy panowanie Chazarów kwitło, wiele stronników jego wśród Słowian, Alanów i ludów ugryjskich poszło za przykładem Kagana, sławnego ze zwycięskich walk z Arabami. Kiedy zaś u schyłku X. wieku państwo Chazarów upadło pod orężem książąt waregskich: w krajach nad którymi Chazarowie dłużej lub krócej panowali żydostwo w znacznej części ostało się. Wszyscy bowiem stronnicy ich, którzy boleśnie odczuli miecz zwycięzców "starego zakonu" Chazarów, tym gorliwiej skupili się koło jedynej pozostałości po chrobrych Chazarach, którzy pierwsi wnieśli żywioł cywilizacyjny nad Wołgę i Wisłę [2], koło "starego zakonu", uważając wszystkie klęski i nieszczęścia, które z biegiem czasu spadły na Chazarów jako karę za to, że nie dość ściśle przestrzegali przykazań Jehowy i przepisów Mojżesza. Pomimo to jednak państwo Chazarów - już nie zmartwychwstało a z biegiem czasu nawet i imię ich poszło w niepamięć. Początek zaś żydostwa w ziemiach słowiańskich stał się coraz większą zagadką. Ponieważ zaś Biblia znała tylko jedną ojczyznę żydów: Palestynę, wszelkie więc tradycje Chazarskie, o których jeszcze Czackiemu wspominali rabini, tak dalece uważano za bajki, że nawet żydzi sami uwierzyli w ogólny dogmat, że wszyscy żydzi w krajach słowiańskich przyszli z Niemiec. Kiedy zaś już za Mojżesza 40 lat podobno błądzili po puszczy, zanim z Egiptu doszli do sąsiedniej Palestyny, odpowiadało to więc zupełnie biblijnej tradycji, że w wędrówce z Palestyny do Polski - wstąpił do piekła po drodze mu było - obrali dłuższą drogę przez Niemcy, żeby tylko ominąć krótsza i naturalniejszą przez Persję i Kaukaz[3].

Do powstania tego dogmatu przyczyniła się głównie ta okoliczność, że Chazarowie byli Karaitami tj. zwolennikami kacerskiej sekty żydowskiej, nieuznającej Talmudu, podczas gdy ogół żydów polskich w późniejszych wiekach uznawał powagę Talmudu.

Na ziemiach wchodzących w skład dawnej Rzeczypospolitej zachowało się zaledwie kilka nielicznych gmin karaickich, które z biegiem czasu coraz więcej topnieją amalgamując się coraz więcej z talmudystami [4]. Opinia ogólna uważa nadto i te nieliczne resztki chazarsko-karaickie za późniejsze kolonie. Mają to być potomkowie owych 383 rodzin, które rzekomo Witold w. ks. Litewski przeniósł z Krymu do Łucka i Halicza. Aczkolwiek Czacki sam przestrzega, że wiadomość tę zaczerpnął z bardzo mętnego źródła [5] nikt przecie w prawdziwość tej tradycji po nim nie wątpił.

A przecież Halicz nie podlegał wcale jurysdykcji Witolda, nikogo więc tam on ani osadzać ani przywilejami obdarzać nie mógł. Prócz tego Halicz jest bramą Pokucia, w którym chrześcijaństwo dopiero w roku 1340 zaprowadzone zostało. Wtenczas bowiem zdobył kraj ten Wojewoda mołdawski, który korzystając z walki Kazimierza W. z Tatarami o Ruś Czerwoną, jako sojusznik króla polskiego pobiwszy panujących na Pokuciu i na Bukowinie Kumanów[6] zdobył dla siebie tak zwaną "ziemię szepiniecką". On to dopiero r. 1340. zmusił koło 200.000 Kumanów czyli Guzów przodków dzisiejszych Hucułów do przyjęcia chrztu w rzece Seret. Ponieważ jednak Stefan zajął ziemię szepiniecką, uważaną za część Rusi czerwonej, jako lennik Kazimierza W., stała się ona wkrótce kością niezgody między Polską a Multanami, aż wreszcie za pośrednictwem cesarza Zygmunta przyszła między Jagiełłą a hospodarami wo-łoskimi do skutku ugoda, na mocy której północna część ziemi szpinieckiej, Pokucie, wróciła pod bezpośrednią władze wojewodów ruskich, podczas kiedy jej południowa część - Bukowina, została przy Multanach. W każdym razie chrześcijaństwo było tam za Jagiełły jeszcze bardzo powierzchowne, a obdarzenie Karaitów pokuckich przywilejami i swobodami, jakich chłopom pokuckim a więc ogromnej większości mieszkańców Pokucia, nie przyznano, byłoby dla ludności pokuckiej formalną zachętą do gromadnego przyjęcia wiary Karaickiej.

Oczywista więc, że wszechwładne za Jagiełły duchowieństwo katolickie nigdy by nie dozwoliło na udzielanie Karaitom takich przywilejów. Podanie więc o osiedleniu Karaitów w Haliczu przez Witolda jest oczywista bajką albo raczej tylko echem owej tradycji, że Karaici sprowadzani zostali na Litwę przez Witolda. Przywileje więc Karaitów, które nawet za Jagiełły zostały uznane, datują się oczywista z czasów przed zaprowadzeniem chrześcijaństwa na Pokuciu. Przez Jagiełłę zaś zostały tylko te przywileje Karaitom potwierdzone, które ci potrafili sobie obronić w chwili zaprowadzenia chrześcijaństwa na Pokuciu, tak samo jak przywileje udzielone żydom i Karaitom przez Witolda są tylko potwierdzeniem tych praw, których oni używali na Litwie za czasów pogańskich.

Przypisy

[1] Kwestia, jakie czynniki wpłynęły na rozpowszechnienie się żargonu niemieckiego między żydami w Polsce wymaga osobnego zbadania. Nie trzeba zapomnieć, że język niemiecki przez wieki był językiem panujących w ziemiach słowiańskich Gotów; że w IV-tym wieku na słowiańskiej ziemi w Panonii urodził się Ulfilas, który biblię przetłumaczył na język Gotów; że Gotowie w Krymie narodowość i język swój aż do XVI wieko zachowali; że język niemiecki był językiem Ruryka, jego potomstwa i drużyn waregskich; że, jak pisze Czacki: "traktaty i transakcje publiczne, które były pisane w Litwie przed Jagiełłą są pisane albo językiem niemieckim, albo łacińskim, albo ruskim, że nawet jeszcze Witołd z Jagiełłą umowy swoje spisywali po niemiecku (Czacki, o litewskich prawach I 55). Panował więc w krajach między Dunajem a Dnieprem przez długie wieki język niemiecki. Oczywista, że do utrzymania języka niemieckiego między żydami polskimi przyczynili się w późniejszych wiekach (od XIII zacząwszy) po części przybysze żydowscy z zachodu, których w przeciwieństwie do polskich żydów nazywano Aschkenazami i Frankami (Frenklami), po części zaś napływający z Niemiec mieszczanie, którzy po miastach polskich zaprowadzili język niemiecki.

[2] Tadeusz Wolański słusznie zauważa, że "użycie liter samarytańskich przez żydów do pogańskiej Polski" wprowadzonym zostało. (Odkrycie najdawniejszych pomników Narodu Polskiego. Poznań 1843 str. 14).

[3] O pierwszym zjawieniu się żydów - wychodźców z Palestyny wskutek zburzenia tego miasta przez króla Babilońskiego Nabuchodonozora w VI wieku przed Chrystusem donosi kronika gruzińska, która czerpała z dawnych zaginionych źródeł historycznych gruzińskich. Porówn. Klaprotha: Podróż do Kaukazu tom II. Str 87. wydania niemieckiego; także Vivien de St. Martin Recherches sur les populations du Caucase 1847 str. 145

[4] Porówn. Richard Andree: Zur Volkskunde der Juden (91881) str. 92.

[5] Rozprawa o Karaitach wyd. Turowskiego str. 143

[6] Kumanowie, niedobitki Chazarów, jakkolwiek płacili daninę książętom halickim zachowali jednak na zewnątrz zupełną niezależność.

II. HANDEL KAUKAZKO-BAŁTYCKI W POLSCE PRZEDHISTORYCZNEJ.

Na wybrzeżach morza Bałtyckiego, w okolicach dawnych miast handlowych jak Gdańsk, Julin itd., leżących nad ujęciami wielkich rzek słowiańskich jak Wisły, Odry, Łaby znaleziono różnymi czasy, zacząwszy od XVI wieku mnóstwo monet arabskich bitych za Kalifów w wiekach VIII i IX-tym po Chr.[7] Powszechna dziś panuje zgoda między uczonymi, że te wielkie masy pieniędzy arabskich[8] dostały się w te kraje północne, zwłaszcza do miast handlowych nadbałtyckich, drogą handlu i stanowiły niegdyś zapłatę za liczne artykuły handlowe sprowadzane z tych krajów barbarzyńskich do bogatego wówczas wschodu arabskiego. Artykułami tymi były bursztyn, najrozmaitsze futra, miód itp. Co do dróg handlowych, którymi te towary z krajów nadbałtyckich dostawały się do Małej Azji nie ma dzisiaj również sporu miedzy liczonymi. Stwierdzono ogólnie i nie podlega to dziś więcej kwestii, że drogi te handlowe ciągnęły się miedzy morzem Czarnym a Kaspijskim i jednej, a Bałtyckim z drugiej strony przez kraje, które w późniejszych wiekach weszły w skład państwa polskiego. Szły zatem drogi te od brzegów Dniepru w zachodnio północnym kierunku poprzez Wołyń, Podole, przez Ruś do Powiśla, po części lądem, po części pewnie rzekami Bugiem i Wisłą ku Bałtykowi tam i napowrót. [9]

Otóż zachodzi pytanie kto te produkta krajów nadbałtyckich i nadwiślańskich przewoził ku morzu Czarnemu i Kaspijskiemu? Stwierdzonym bowiem jest, że to nie byli Arabowie. Literatura arabska w owych wiekach już obfitująca w podróźopisy i geografie dostarcza niewątpliwych dowodów, że Arabowie krajów tych z własnego doświadczenia nie znali, że nie odbywali żadnych podróży w ziemie "Saklabów'. Co więcej, że uważali podróże w te kraje za niebezpieczne, bo "Saklabowie zabijają ludzi"[10]. Jeżeli więc Arabowie sami nie wyprawiali się po te towary w ziemie później polskie, to oczywista musieli być jacyś pośrednicy trudniący się ogromnym handlem między krajami nad Bałtyckimi po przez późniejszą Polskę do Euxynu i morza Kaspijskiego. Któż to byli? Lud rolniczy krajów między Bałtykiem a Kijowem nie był pewnie nigdy międzynarodowo-kupieckim. Nie trzeba zaiste do tego znajomości modnego dziś "folkloru", żeby orzec stanowczo, że dzisiejszy chłop wielko czy małopolski, ani Mazur dzisiejszy ani Rusin nie są potomkami międzynarodowych handlarzy. Ani też pradziadowie polskich "milites" XI wieku, a późniejszej szlachty polskiej nie byli handlarzami. To chyba rzecz jasna. Uczy nas bowiem doświadczenie historyczne, że możliwem jest przejście z zawodu wojowniczego i rycerskiego do handlu i kupiectwa, ale odwrotnej metamorfozy z kupiectwa i handlarstwa do rzemiosła rycerskiego nie ma w dziejach przykładu. Wprawdzie Normanowie, którzy bezwątpienia stanowili główny pień najeźdźców, a późniejszych panów Polski, przedstawiani bywają tak w źródłach historycznych, jakoteż przez nowożytnych historyków jako zarówno korsarze i handlarze i moźnaby wskutek tego myśleć, że to może oni w Polsce przedzierzgnęli się w kupców, takie przypuszczenie byłoby jednak mylnem. Charakterystyka bowiem Normanów jako kupców nie odpowiada istocie rzeczy. Kupcem jest ten, który kupuje i sprzedaje. Normanowie wprawdzie także sprzedawali, ale nigdy nie kupowali, tylko sprzedawali to co zrabowali. Rabusie-rozbójnicy nie stają się nigdy kupcami, jakkolwiek często jak to historia uczy: panami. Jeżeli więc Szajnocha [11] normańskich najezdców Polski nazywa narodem "wędrownym, kupieckim, rozbójniczym, osobliwie niewolników łakomym", przymiotnik kupiecki tylko o tyle się do Normanów stosuje że żywy i nieżywy łup swój sprzedawal i jak to każden rozbójnik czyni ale to jeszcze z niego nie robi kupca. O tym więc ani myśleć można, aby rzekomo także "kupieccy" Normanowie stali sie w Polsce kupcami woleli zostać Panami, jak w wielu innych krajach europejskich, bo jako tacy pozostać mogą przy dawnym odwiecznym swym zwyczaju; nabywania darmo, przemocą i gwałtem.

A więc to może Niemcy, pradziadowie późniejszego mieszczaństwa polskiego handlem tym się zajmowali? W żadnym razie! bo znamy dokładnie datę imigracji Niemców do Polski: było to dopiero w wieku trzynastym. Przedtym ich tu nie było. Więc któż mógł prowadzić tu ten handel między Bałtykiem a Wschodem, któż mógł wywozić produkty krajów pomorskich i nadwiślańskich do Naddnieprza, a stamtąd do Arabii! Któż z bogatych krajów Kalifów srebrne "Dirhemy" przywoził do Nadwiśla i Pomorza w takich masach, że badacze dzisiejsi z wielkiej ilości znalezionych do dziś dnia w krajach tych monet nie wahają się wywnioskować, że "ogólna suma pieniędzy, które z Arabii napłynęły w te kraje północne musiała wynosić miliony"[12]. Oczywista, że tak rozległego, po dalekich obszarach przewalającego się handlu nie mogło prowadzić kilka jednostek, ale musiała to być ludność gęsta, która przeliczne gałęzie tej czynności handlowej między siebie rozdzielała, bo koniecznym warunkiem tak rozległego, tyle różnych produktów i artykułów obejmującego handlu, jest daleko sięgający podział pracy, specjalizacja zawodów kupieckich na osobne gałęzie, na handel futrami, bursztynem, miodem i licznymi innymi artykułami. W każdej zaś gałęzi znów koniecznym jest podział pracy między tych, którzy bezpośrednio poszukują miejsca produkcji i z samych źródeł czerpią, a tych którzy hurtownikom dostarczają towaru w większych już "partiach", nareszcie tych, którzy nagromadziwszy wielkie ilości towaru zajmują się bezpośrednio transportem, a więc organizują i wyprawiają karawany w dalekie rynki zbytu. Rozważywszy wszystkie te konieczne czynności, ten ogrom rozgałęzionej i zorganizowanej pracy, której wymaga handel miedzynarodowy bilansujący się milionami : to jasna rzecz, że musiała to być liczna klasa ludności krajowej, która handlem tym się zajmowała. Jeżeli zaś to nie byli przodkowie ludu rolniczego, ani późniejszej szlachty, ani późniejszego mieszczaństwa niemieckiego w Polsce, to oczywista musiała to być jakaś klasa kupiecka i handlująca, słowem jacyś "żydzi", wziąwszy to słowo w znaczeniu ekonomicznem, a nie wyznaniowem, a zatym jacyś "żydzi", choć niekoniecznie mojżeszowego wyznania, które w 8-mym wieku mogło jeszcze nie być w krajach tych rozpowszech nionym[13]. I zaprawdę ktokolwiek znający skład społeczeństwa polskiego w późniejszych wiekach historycznych, albo tylko w XIX wieku bez uprzedzenia nad kwestią powyższą się zastanowi, to jeśli sądzić będzie bez uprzedzenia i nie obałamucony bajkami historyków i pseudohistoryków datujących przybycie żydów do Polski od wieku XII i XIII nie może przyjść do innego rezultatu jak, że handlem owym między Bałtykiem a euxynem zajmowali się już w VIII wieku żydzi tj. przodkowie późniejszych żydów na ziemiach polskich i ruskich. Takiemu wnioskowi sprzeciwia się ogólne mniemanie, że żydzi daleko później dopiero przybilyli do Polski, mniemanie jak zobaczymy zupełnie bezpodstawne.

Przypisy

[7] Porówn.: Georg Jacob: "Welche Kaadelsartikel bezogen die Araber des Mittelaltere ans den baltischen Landern?" Berlin 1881. str. 1.

[8] Na samej Gotlandii, dokąd pieniądze arabskie dostały się od miast portowych bałtyckich, naliczono 13.000 znalezionych srebrnych monet arabskich. Jacob l. c. Tenże autor oblicza ilość monet arabskich, które się drogą handlu na północ dostały na miliony (str. 27.).

[9] 0 bardzo ożywionym ruchu handlowym między morzem Kaspijskiem a Bałtykiem donosi kosmograf Ethikus (Cosmographia Aethici ed. Wuttke) porówn. Lelewel: Geographie du moyen age, epilogue str. 15.

[10] Między Arabami panowało mniemanie, że po za państwo Bułgarskie na północ zapuszczać się nie można, albowiem dzikie północne ludy zabijają każdego obcego, który się tam zjawi. Piszą o tam geografowie arabscy Ibn-Haukal i Istachri. (Porówn. Frahn Ibn-Foszlan str. 266 i Jacob "Der nordisch-baltishe Handel" str. 122.) Łatwo być może, że kupcy krajów północnych, późniejszej Rusi i Polski naumyślnie takie wieści szerzyli między Arabami, aby niebezpiecznych konkurentów w handlu od zwiedzania krajów północnych i nadbałtyckich odstraszyć.

[11] Lechicki początek Polski rozdział VIII

[12] Georg Jacob: Der nordisch - baltische Handel der Araber str 27.

[13] Cytowany przez Czackiego pisarz XVII. wieku Wacław Grabowski takiego samego jest zdania, powiadając, że "było u nas złoto, srebro i ziemiopłody, musiał być handel: byli zatym i żydzi". "Ten wniosek nosi cechę prawdy" dodaje do słów powyższych Czacki. W tym tylko mylą się obaj ci pisarze, te z późniejszych czasów stosunki i wyobrażenia przenosząc do przedhistorycznych Polski wieków, sądzą, te ci "żydzi musieli być "z plemienia Izraela" i religii mojżeszowej. Był handel między Bałtykiem a Euxynem i byli "żydzi" w znaczeniu ekonomicznym, którzy nim się trudnili. Tak dalece ów wniosek Grabowskiego nosi "cechę prawdy", jak powiada Czacki. Ale, żeby ci "żydzi" byli koniecznie "z plemienia Izraela" i religii mojżeszowej, tego z owego faktu, że był handel, wywnioskować jeszcze nie można. Był handel, a zatym byli żydzi - to prawda, ale religii żydowskiej jeszcze wtedy nie było w tych krajach, ani ci żydzi nie byli z "plemienia Izraela"!

III. SKĄD I KIEDY PRZYSZLI ŻYDZI DO POLSKI?

Ogólne jest mniemanie, że żydzi przyszli do Polski za Kazimierza W. z Niemiec. Za dowód ich przybycia z Niemiec służy ich żargon niemiecki [14]. Tymsamym żydzi już byli w Polsce za Mieczysława Starego (koło 1170) kiedy rzekomo za jego protekcją fałszowali monety polskie[15], a nawet już za Władysława Hermana (1081-1102) i jeszcze wcześniej, bo za św. Wojciecha, a więc przed rokiem 997, kiedy handlowali wtedy niewolnikami w Polsce.[16]

Po za czasy św. Wojciecha nie sięga żadna kronika polska, nasuwa się więc mimowolnie pytanie, kiedy właściwie żydzi przyszli do Polski, skoro za czasów zaprowadzania chrześcijaństwa już tutaj byli? Aby odpowiedzieć na to pytanie musimy rzucić okiem na rozwój religii żydowskiej w ogóle. W rozwoju tym rozróżnić się dadzą dwie fazy biblijna i talmudyczna. Śledząc zaś rozszerzaanie się religii żydowskiej na północ od pierwotnych jej siedzib pokazuje się, że zaprowadzoną ona została do Europy jako filozoficzna sekta babilońsko fenicka, a na ziemiach północno sławiańskich zawdzięcza swoje rozszerzenie głównie Chaganom Chazarskim, którzy przyjęli religie żydowską i takową w państwie swoim propagowali. [17]

Przypisy

[14] Porówn. powyżej notę 1 rozdział I.

[15] Kadłubek lib. IV wspomina o surowych karach za znieważenie żyda za Mieczysława Starego.

[16] O wykupywania chrześcijan z niewoli żydowskiej przez Judytę, żonę Władysława Hermana wspomina Balduin Gallus ks. II rozdz. 1; o sprzedawaniu zaś żydom niewolników chrześcijan w Polsce za czasów św. Wojciecha wspomina żywociarz tego świętego. Bruno. Mon. Pol I 197. "Mancipia Christiana perfidis et Judeis vendebant."

[17] O przyjęciu religii żydowsiej przez Chaganów Chazarskich porów. Sprawozdanie z Dodatku do "Allgemeiune Zeitung" (Monachium) z d. 18 kwietnia 1895; Cassel: Magyarische Alterthumer (Berlin 1848) str. 212 Tenże: Der Chazarische Konigsbrief, Berlin 1876. Hartwig Hirchfeld; Das Buch Al-Chazari (Wrocław 1885) str XI sqq. Świadectwa historyczne o żydowstwie Chazarów zebrał Frahn: Veteres Memoriae Chazarorum, ex Ibn-Foszlano, Ibn-Haukalo itd., w Pamiętnikach Akademii Petersburskiej 1821 Harkawy: Ein Briefwechsel zwischen Cordova und Astrachan zur Zeit Swiatoslaus 960 w Russische Revue 1875 str 69. Chwolson: Izwjestja o Chazarach u Abu-Ali Achmeda ben Omara Ibn-Dasta (Petersburg 1869) str. 17 Dorn: Tabary's Nachrichten uber die Chazaren w Sprawozdaniach Akademii nauk Petersburskiej 1844-1845 T. I p. 45 I Pamiętniki tejże Akademii z r. 1844 Tom VI str. 445

IV. CHAZAROWIE.

Chazarowie byli szczepem urgijsko-fińskim[18]. Przyszedłszy pierwotnie z północy, z gór Uralskich i Wołchońskich, zawojowali w późniejszych wiekach państwo północnych Bułgarów (680 r. po Chr.), którzy przed pół wiekiem pobiwszy (632-840) Awarów zawładnęli byli wszystkimi podległymi tymże ludami słowiańskimi, alańskimi i turko-ugryjskimi [19]. Państwo Chazarskie obejmowało więc również wszystkie te niegdyś przez Awarów podbite kraje jak np. całą Polskę, Ruś, Czechy, Morawy, Karantanię, Panonię. Nawet w Bośni przypomina ich dziś jeszcze nazwa gór Kozara-Planina, podczas gdy na Rusi, a nawet w Poznańskim wieś Kozarz od nich ma nazwisko. Wieś zaś "Kawiory" pod Krakowem przypomina Kabarów, jedną gałąź ludu Chazarskiego [20]. Że panowanie Chazarów rozciągało się aż do Polski, wynika jasno z przytoczonego przez Thunmanna geografa ormiańskiego X wieku, który wyraźnie mówi, że panowanie Chazarów rozciąga się aż do północnej Sarmacji, aż do "Pilachów" tj. Polaków czyli aż do Polski [21].

W zachodnich źródłach nie ma wprawdzie nigdzie wyraźnej wzmianki o Chazarach, gdyż niemieckie ludy zarówno Awarów jak Bułgarów i Chazarów nazywają Hunnami [23], tak jak Szkoci i Walijczycy do dziś dnia nazywają Angligów "Sasami", pomimo, że panowanie "Sasów" już dawno się skończyło.

Ponieważ panowanie Awarów skończyło się 632-40, panowanie Bułgarów nad północną Słowiańszczyzną między Donem a Elbą trwało tylko do 680, więc wszelkie wmianki o Hunnach w tych stronach od r. 680 aż do 900, odnoszą się wyłącznie do Chazarów [24]

Toteż ci tak często w północnych sagach wspominaniu Hunnowie, od których sławne emporium handlowe na Pomorzu miasto Julin (Wollin) nazywało się pierwotnie Hunisburg, są właśnie Chazarami.

Że stosunek Chazarów do ludności tubylczej Słowiańskiej był stosunkiem panujących do poddanych, wynika to z natury rzeczy, nie mniej jak ze świadectw historycznych. Albowiem gdziekolwiek lud koczujący, pasterski najeżdża lud rolniczy, ten ostatni choć liczniejszy zostaje podbity. Tak wszędzie i zawsze bywało. W taki sposób wszystkie ugryjskie szczepy, jakoto Hunnowie, Bułgarowie, Awarowie, a w końcu Magyarowie pdbijali rolnicze szczepy sławiańskie. Fakt zaś, że Chazarowie w południowej Rosji pobierali haracz od różnych szczepów sławiańskicj poświadcza, jak to zobaczymy, Nestor.

Przypisy

[18] Mylnie dawniej poczytywano ich za szczep turecki, porówn. Vivien de St. Martin loc. eit str. 143.

[19] Słynny orientalista Klaproth tak pisze o Obszarach: "Les Kho- zars etaient une des nationsle plus remarąqable de moyen age qui ont fonde des puissants empires dans 1'occident de I'Asie et dans la partie orientale de 1'Europe. Leur domination s'etendait sur une grandę portion de la Russie actuelle"... (Journal asiatiqne T. III. (1823) p. 153).

[20] Porówn. Constantyna Porfyrogenetę u Zeussa str. 753. Nad tą nazwą "Kawiory" nie jeden Krakowianin już głowę sobie łamał. Bo oczywista ani kawa nigdy pod Krakowem nie rosła ani kawioru tam nie łowiono. Nazwa zaś "Kabar" w ustach ldu polskiego wg znanych praw fonetycznych przez zmiękczenie głoski "b" i znaną wymowę ludu krakowskiego wymawiającego "a" jak "o" musiała się zmienić na Kawiory. Również koło Sandomierza jest miejscowość Kawyary (Długosz Libri benificiorum T. L. Str. 387). Że w tych Kawiarach mieszkali jacyś "żydzi" widać stąd, że w miejscowościach tych były cmentarze żydowskie, o czym o Kawiorach pod Krakowem jest tradycja, o Kawyarach pod Sandomierzem Długosz pisze (circa coementerium sive sepulturam ludaeorum vinea dieta Kawyary)

[21] Thunmann: Untersucbungen uber die Geschichte ostlicher europaischer Volker, Leipzig 1774 p. 156. Żyjący na schyłku V wieku historyk ormiański Mojżesz Choreński wspomina już "Khazirów", nazywając ich ludem z północy i opowiada o nich, że na początku III wieku dotarli aż do wąwozu Derbend między Kaspijskim morzem a Kaukazem w zamiarze uderzenia na Armenię. Król ormiański Vagharz stoczył z nimi krwawą bitwę, w której poległ (Collection des Historiens de l'Armenie par V. Langlois, Paris 1859. T. II. P. 113,114). Od Gotów pochodzący pisarz Jordanes żyjący koło r. 550 pisze o nich: "Na południe od Estów (mieszkających na południowym brzegu morza Bałtyckiego) siedzi lud Akazirów (tak nazywa Chazarów) bardzo potężny, nie znający rolnictwa, utrzymujący się tylko z trzód i polowania". (Jordanes caput 5). Sto lat później, koło r. 650, wiadomość Jordanesa potwierdza Raweński, który opisując bardzo rozległy kraj Chazaryą zwany, który także nosi nazwę większej Scytyi (item ponitur in locis planiciis longe lateque nimis spatiosissima Chazaria et usque major scytia appellatur), Objaśnia wyraźnie, że Jordanes Chazarów Akazirami mianuje "Quos Chazaros supra scriptus Jordanes Acaziros vocat". (Ravennatis Anonymi Cosmografia ed. Pinder et Parthey 1869 p. 168., porównaj także Thunmanna Untersucungen uber die alte Geschichte einiger nordischer Volker, Berlin 1772. Str 228). Słynny historyk kościoła angielskiego Beda, który pisał na początku VIII wieku (zmarł 735) wyliczając szczepy pogańskie, które przy końcu VII go wieku (koło 690) siedziały w dawnych siedzibach Anglo-Sasów tj. na południowych wybrzeżach morza Bałtyckiego między dolną Elbą a Odrą wymienia między Fryzami, Danami, Rugianami i Sasami także "Hunnów". Ponieważ zaś Hunnów wtedy już od przeszło dwu wieków w Europie nie było to jasna rzecz, że Beda mówi tutaj o Chazarach, których w tym czasie na zachodzie i północy Europy zwano Hunnami (porównaj notę następną), a których Jordanes nazywał jeszcze Akazirami. Zdanie Kuniga, jakoby Beda przez Hunnów w tym miejscu rozumiał Sławian nie ma najmniejszej podstawy, bo nigdy i nigdzie Sławian z Hunnami nie zamieniano). Nareszcie słynny podróżnich żyd Ibrahim ben Jakub w podróżopisie swoim z końca X-go wieku wyraźnie powiada, że "różne szczepy" zapanowały nad Słowianami, między szczepami tymi zaś wylicza imiennie Chazarów. Mówi zaś Ibrahim wyraźnie o Słowianach nadwiślańskich i o państwie współcesnego mu króla Mieszka (koło r. 960). Porówn. Izwjestje Al-Berki o Słowianach i ich sąsiadach przez Kuniga w Zapiskach Akademii Petersburgskiej Tom 32 z r 1878. Str. 54.

[23] Porówn.: Cassel Mayarische Alterthumer str. 6. " Nach der Volkerwanderung heissen alle fremden Volker Hunnen". Cassel przywodzi na to liczne przykłady pisarzy średniowiecznych. Również Dummler w dziele "Piligrim von Passau" str 44 wspomina, że pogańskie ludy w wiekach średnich nazywano Hunnami "so dass darunter je nachdem es zweckmassig schien Hunnen, Avaren oder Ungarn verstanden warden konnten". Tak samo pieśni starorosyjskie nazywają Hunnami Połowców i Tatarów. (Heinzel Hervarasaga str. 487).

[24] W połowie VII-go wieku panowanie Chazarów rozciągało się od ujścia Wołgi na wschód ku morzu Czarnemu na północnych stokach Kaukazu. Ponieważ równocześnie Arabowie, pobiwszy persów rozpostarli panowanie swoje aż do morza Kaspijskiego, poprzez Kuakaz, nastąpiło więc zetknięcie się Arabów i Chazarów W krajach Kaukaskich. Najprzód to- czyli ze sobą walki, następnie weszli ze sobą w stosunki handlowe. Stuletnia walka o panowanie w tych krajach między Arabami a Chazarami skończyła się za kalifatu Harum - al - Raschida;, Arabowie zajęli zachodnie wybrzeża morza Kaspijskiego (nazwanego wtedy "Chazarakiem") a Chaza- rowie ustąpili w kierunku północno-zachodnim i zajęli wybrzeza północne morza Czarnego i całą Taurydę (porówn. sprawozdanie z dzieła Saweljusa o monetach arabskich w Tomie VI " Archiv fur Wissenschaftlische Kunde Russland" Ermana str. 436-439).

V. WALKI CHAZARÓW Z GOTAMI

W północno zachodniej jednak Słowiańszczyźnie Chazarowie spotkali się z potężnymi współzawodnikami w panowaniu nad Słowianami, z różnymi drużynami germańskimi mianowicie z Gotami. [25]

W przeciwieństwie do Chazarów Normanie i Gotowie nie byli ludami konnymi pasterza mi, ale raczej korsarzami, wojownikami, oreżnikami, którzy na czółnach, czajkach i okrętach puszczali sęe na najrozmaitsze strony, plondrowali po wybrzeżach morskich, rzekami pod wodę w głąb stałych lądów się zapuszczając, napadali na ludność rolniczą i miasta nad rzekami leżące, takowe łupiąc i rabując. Później osadzali się, budując sobie warowne zamki wśród ludności ujarzmionej.

Musiało więc przyjść do starć i bojów między konnymi Chazarami a pieszymi Gotami. Walki te o panowanie nad Słowianami odbywały się na wielka skalę przez kilka wieków na całej przestrzeni między Bałtykiem a morzem Czarnym. Historia przechowała nam tylko ostatni akt tego kilkowiekowego dramatu w kroniceNestora, walkę miedzy Chazarami a Russami - Waregami o Kijów i południową Rosję.

O poprzednich zaś walkach nie zachowały sie żadne historyczne zapiski, li tylko w pieśniach ludowych germańskich pozostały liczne echa i wspomnienia tych walk "Hunnóww z Gotami" w krajach "nad Wisłą" i "pod górami Chorwatów" tj. Karpatami.

Zwłaszcza Herwarasaga kreśli nam w żywych barwach taką walną rozstrzygajacą bitwę między Gorami a Hunnami. Nie jest to oczywista opis historyczny ale raczej przedstawienie poetyczne, w którym ogniskują się rysy licznych walk w jeden typowy obraz, w którym poeta daje nam ostateczny rezultat wiekowego dramatu: zwycięztwo Gotów nad "Hunnami".

Najprzód zwyciężają Hunnowie, ale następnie na Dunaheide pod górami "Jassów" aż zostaja pobici, poczem Goci ścigają Hunnów "Wisłą", aż pod góry Chrobatów. Zwykle opowiadanie to tłumaczono tak, jakoby to była bitwa między Hunnami Attyli a Gotami gdzieś nad Donem pod Kaukazem. Ale w całej Herwarasadze niema żadnej wzmianki o Attyli a pogoń znad Donu Wisłą po pod góry Chrobatów jest niemożliwością geograficzną. Oczywista, że takie tłumaczenie Herwarasagi jest z gruntu fałszywe [26].

Hreidgothland, kraj Gotów w Herwasadze jest raczej, jakto już Thunmann[27] słusznie zauważył, krajem Gotów we Witlandii we wschodnich Prusach, co także potwierdza geograf z Rawenny[28]. Tenże Thunmann i prof. Heinzl[29] podnoszą, że ów kraj Gotów leżał nad Bałtykiem w Prusach wschodnich. Są to wiec ci sami Goci, o których zachowało się wspomnienie na nadróbku Bolesława Chrobrego[30]. Zaś w Dunaheide bei Jossurfalsu" jest to jakieś Danowo w ziemi Jadźwingów na Podlasiu, gdzie jest kilka wsi tego nazwiska, a skąd w istocie można puścić się Wisłą aż pod góry Chrobatów.

Zresztą płocki kanonik Jarosław i biskup Chrystian [31] wspominają również o wojnach Andysława (tj. Andzisleifa) i Prusaków z "Dzambegem", królem Roxolanów. Dzam jest to tureckie imię (nazywa się tak np. brat Bejezida II.) "beg" lub "pech" zaś był majordomus chaganów Chazarskich [32]. Zresztą i stare hebrajskie monety, znajdywane w Polsce z napisami Abraham Duchs [33] lub Abraham Pech dowodzą, że ów mistyczny żyd Abraham Prochownik, który według podań przed Piastem jeden dzień panował w Polsce, nie koniecznie jest osobą bajeczną. Podania o nim zachowały się za pośrednictwem staro-mazowieckiej rodziny wojewodów Abrahamów Sochów, dobrych katolików, którzy zresztą o swoim żydowskim pochodzeniu i pewnością ani słyszećby chcieli, nie mniej zapomnieć nie mogli, że jeden ich przodków i imienników kiedyś przed Piastami panował w Polsce. Otóż monety hebrajskie z napisami Abraham Duchs i Abraham Pach wskazują, że był rzeczywiście jakiś królik chazarski Abraham, który kiedyś w przedhistorycznych czasach panował w Polsce. Imię Dochs znachodzi się bowiem w Bułgarii, jako imię jednego z tamtejszych książąt ugro-bułgarskiego rodu, a wię przy lingwistycznym najbliższym pokrewieństwie Ugro-Bułgarów i Chazarów jest jasnym, że ów Abraham Dochs, bijący hebrajskie monety i noszący ugro-bułgarskie imię, mógł w Polsce należeć do finno-ugryjskiej dynastii Chaganów Chazarskich religii żydowskiej.

Potwierdza to napis, znajdujący się na owych hebrajskich monetach Abraham Pech, gdyż Pech zwał się u Chazarow Majordomus Chagana, który za niego wszystkie wojny prowadził [34].

Przypisy

[25] Gotów (Gotonów) zna już Tacyt, piszący koło r. 98 po Chr. nad ujściem Wisły. "Siedliska Gotonów" powiada Naruszewicz w komentarzu do Germanii Tacyta "były w części Pomeranii, między Odrą, Wisłą, Notecią i morzem Bałtyckim". Oczywista, że tam stanowili klasę panującą. W późniejszych po Tacycie czasach liczne dróżyny Gotów posuwały się na południa coraz dalej, podbijąjąc ludność słowiańską. W r. 215 kilka drużyn ich stacza walki z Rzymianami za cesarza Caracalli. Inne ich oddziały podbijały kraje słowiańskie nad niższym Dunajem i dotarły aż do morza Czarnego. (Porów., notę następną).

[26] Ani też w opisie bitwy na Dunaheidzie nie można się dopatrzyć, jak to niektórzy uczeni chcą, reminiscencji bitwy na polach Katalońskich (451), bo tutaj po stronie Hunnów walczyli także Goci (Ostrogoci) po wtóre Attyla nie doznał stanowczej porażki i nie uciekał, choć się w pochodzie zatrzymał i nad Ren cofnął.

[27] P 130

[28] W ustępie IV 5. Str. 176 wydania berlińskiego (1860) gdzie "ad frontem Roxolanorum" a zatem w okolicach nad Niemnem fluvius qui nominator Lutta - kładzie siedziby "Getho - Gethorum".

[29] Prof Heinzl Sitzungsbericht der Wiener Akad. Herwarasage str. 469. Sq.

[30] Lelewel. Pniaka wieków średnich II. str. 319. "To possedisti,.. Ragnam Sclarorum. Gotorum sen Polonorum". Jakkolwiek nagrobek ten pochodzi z XIII. w. to zawiera on z pewnością nieco wspomnień panowania Gotów w Polsce. Zresztą przypanieś tu należy, że Bolesław Chrobry zawojował Chrobację tj. późniejszą Małopolskę. Otóż w tej Chrobacji klasa panująca pochodziła również od Gotów, co zresztą stwierdzone jest przez autentyczne świadectwa historyczne. (Tego zdania jest także Fr. Sassinek: Die Slovaken. Eine monographische Skizze II wyd. 1875. w Pradze). Z tej "Białochrobacji" bowiem wyszła z początkiem VII-go wieku (koło r. 635) jedna część szlachty ("de partibus Poloniae... septem vel octo tribus nobilium" jak pisse Thomas archidiacon spalatensis w Historia Salonitana c. VII, ed Lucic p. 316- 18) udając się na południe, gdzie od cesarza Herakliusza za usługi wojenne przeciw Awarom nadane im zostały posiadłości w dzisiejszej Kroacji i Dalmacji. 0tóż tych ,,Chrobatów" znad Wisły nie tylko dziejopisowie średnich wieków, jak wspomniany Tomasz archidiakon Spalatyński ale urzędowe akta papieskie nazywają wyraźnie Gotami. Wynika ztąd, że w VII-ym jeszcze wieku w Białochrobacji nadwiślańskiej klasą panującą byli Gotowie. Nie ma w tym nic nieprawdopodobnego, bo wiemy, że po upadku państwa gockiego Herman-rycha, które runęło pod ciosami Attylli (374 r.) Gotowie rozpierzchli się na wszystkie strony, jedni udali się na południe i schronili się za Dunaj udając się pod opiekę cesarstwa wschodnio-rzymskiego, drudzy schronili się za Karpaty, gdzie jako ludzie bitni zdobyli sobie posiadłości aż po Wisłę, ujarzmiszy ludność rolniczą słowiańską. Zresztą państwo Hermanrycha sięgało aż po Wisłę; uciekający więc przed Attylą Gotowie mogli u swoich pobratymców nad Wisłą znaleść gościnne przyjęcie. Po dwóch wiekach pobytu w Chrobacji rozmnożywszy się znacznie zwyczajem germańskich drużyn, jedna ich część szukała nowych posiadłości i w tym celu wynajęła się cesarzowi Herakliuszowi (610) w celu zwalczania Awarów, napadających na państwo rzymskie, za co cesarz ten porozdawał im ziemie opanowane dotąd przez Awarów nad sawą, Drawą, Verbawsem i w Dalmacji. Tam źródła historyczne nazwają ich Chorwati sen Gothi (por. Pricot: Les Slaves Meridionaux Par. 1874 str 68) Z czasem zwyczajem wszystkich Gotów przyjęli oni narodowość ludności, nad którą panowali, stali się więc tam Południowymi Słowianami, tak jak w Polsce zostali Polakami. Bolesław Chrobry opanował Chrobację z końcem X wieku. Jeżeli więc na jego nagrobku położono powyższy napis, to stało się to także z tej racji, że opanował Chrobackich Gotów (już spolszczonych), słusznie zatem należał mu się tytuł króla Sclavorum, Polonorum sen Gothorum.

[31] O kronice biskupa Crystiana porów. Voigt: "Geschichte Preussens" I. 33 w nocie i 623, tudzież Bielowskiego: "Pierwsze pomniki jeżyka polskiego" w Bibl. Warsz. 1853 tom III str. 20

[32] Porów. Gratx: Geschichte der Juden (1895) Tom V-ty str. 177. Frahn. Veteres Memoriae Chazarorum ex Ibn - Fozlano etc. - Petersburg. Memoires de l'Academie 1817-1818 p 592. Rex., Chacan magnus ejus autem vicarius Chacan bh hic est qui exercitus ducit regitque rempublicam etc. U Konstantego Porpyrogenety,_.(de adm. imp. C 42).

[33] Potówn: ks. Ignacy Polkowski. Wykopalisko głębokie średniowiecznych monet polskich Gniezno. 1876. str. 38. - jakoteż Wolańskiego spis monet piastowskich w dziele Stronczyńskiego "Pieniądze Piastów (1847) na końcu str. 5.

[34] Po pierwszych wykopaliskach monet z hebrajskimi napisami Lelewel uważał je za "zabawki synagogi", za "fałszywe i podrobione", przypisywał je "dobie zaćmienia numizmatyki polskiej" tj. Schyłkowi 12 i początkowi 13 wieku. Wykopaliska jednak tych żydowsko-polskich monet mnożyły się tak, że trudno było wątpić, iż ta moneta nie była ani zabawką synagogi, ani fałszerstwem Jewrejów ale rzeczywistą obiegową monetą w Polsce. To też Stronczyński ( Pieniądze Piastów, Warszawa 1847 wyd. 2-gie 1883), który tych monet więcej miał jak Lelewel, nie wątpi w ich autentyczność, ale stara się zbijać zdanie Tadeusza Wolańskiego, jakoby monety z napisami hebrajskimi pochodziły z czasów przedchrześcijańskich, a zwłaszcza aby brakteaty z napisami hebrajskimi "Mieszko, król polski" były monetą Mieszka I utrzymując, że to jest moneta Mieczysława III Starego; i ksiądz kanonik Polkowski, opisując "Wykopalisko w Głębockiem" (Gniezno 1876 również nie wątpi w autentyczność tej monety żydowsko-polskiej, ale przypisuje takową tak samo jak Stronczyński, czasom Mieczysława III, kiedy jak słusznie zauważa ks. Polkowski "położenie żydów w Polsce chmurzyć się zaczynało a ludność wstrętnym okiem spoglądała na żydów", żeby dopiero wtedy zaczęto bić monetę z hebrajskimi napisami i na takie zabawki synagogi pozwalano! Trzeba raczej przypuścić, że jeżeli w 12 i 13 wieku, kiedy już katolicyzm rzymski stał się religią panującą w Polsce, bito monety z hebrajskimi napisami, że ten zwyczaj utrzymał się z dawniejszych czasów, kiedy katolicyzm rzymski jeszcze nie był zakorzeniony, a chazarskie żydostwo poważny jeszcze wywierało wpływ w dziedzinie handlu i finansowości polskiej. Wybijanie monety hebrajskiej raczej należy za ostatni ślad poważnego niegdyś wpływu żydowskich Chazarów w przedchrześcijańskiej Polsce, w której jak się słusznie domyśla Wolański "żydzi poczęli dopomagać Słowianom w sztuce pisania" (loco citato str. 5) porówn. Także Tad. Wolańskiego "Odkrycie najdawniejszych pomników Narodu Polskiego" (Poznań 1843) str. 14.

VI. PAŃSTWO CHAZARSKIE.

Jakkolwiek główna siedziba państwa Chazarskiego była od VII do X wieku między dolnym Dniestrem a Wołgą, panowanie ich jednak rozciągało się od Kaukazu aż do Meklenburgu. Rozciągłość tego panowania tłumaczy się tym, że polegało ono głównie na pobieraniu haraczu od licznych ludów i miast, rozsianych na dalekiej tej przestrzeni, co Chazarom jako ludowi bitnemu i konnemu łatwo było osiągnąć za pomocą przelotnych wypraw to w tę to w tamtą stronę w celu ściągania haraczu. Tym sposobem gromadzili oni bogactwa w głównej siedzibie swojej nad dolna Wołgą i Kaukazem - i w rezydencji Chagara w Sarkel nad Wołgą (Itil).

Państwo to Chazarów było przez cztery wieki przedmurzem Europy przed Arabami, którzy zawładnąwszy państwem Perskim. Małą Azją i Armenią, gwałtem chcieli zawojować Kaukaz, gdzie im się nawet udało podbić tamtejsze królestwo chrześcijańskie Gruzji (Iberii) oraz ziemię Albanów.

Podbici przez Arabów Armeńczycy, Czerkiesi, Gruzini, Osetyńcy, Alanie uciekali do Chagana Chazarów, który na ich prośby parę razy w krwawych wojnach starał się odbić Gruzję i Armenię Arabom a następnie emigrantom gruzińskim, alańskim i ormiańskim porozdawał różne siedziby w krajach słowiańskich. Ztąd podobieństwa między wielu herbami szlachty litewskiej a znakami rodowymi Osetyńców; ztąd liczne nazwy wiosek Jasianie tj. Alany lub Czerkiesówka w ziemiach później polskich. W państwie Chazarskim był Chagan i jego dwór oraz szlachta Chazarska religii żydowskiej; do tejże należeli pierwotnie za przykładem Chazarów Bułgarzy ndwołżańscy, Alanie czyli Połowcy oraz Bardanie czyli Berendycze założyciele Berdyczewa. Obok Chagana "króla-królów" było dwóch wice-królów: Pech "król wojny" i Czausz-Ur "Pan Sądów", którego godność przypomina miasteczko Czausy na Białej Rusi.

Jest to jedyny powiat na całym świecie, gdzie żydzi jeszcze w r. 1870 stanowili 52% ludności, oczywista najlepszy dowód, że im więcej reminiscencji Chazarskich tym większy procent ludności żydowskiej [35]

Obok tych dwóch najwyższych dostojników Chagana-Pech i Czausz-Ura była rada 7 sędziów; z tych było 2 żydów, 2 mahometan, 2 chrześcijan i 1 poganin. W żydowskim bowiem państwie Chazarów panowało zupełne równouprawnienie wyznań. Ale ta świetnosć Chaganów trwała zaledwie 300 lat (690-980). Z południowego wschodu napadły na nich dzikie plemiona Peczenegów i Kumanów, parte przez Arabów wciąż naprzód. Z północnego zachodu zaś uderzył na Chazarów jeszcze groźniejszy wróg: liczne drużyny łupieskich Rusów-Normandów. Zdobyli oni Kijów koło r. 852 i całe dorzecze Dniepru, wskutek czego państwo Chazarskie rozpadło sie na wschodnie nad Wołgą i Donem i zachodnie nad Wisłą i Dniestrem, między którymi Rusowie uniemożliwili wszelką komunikację. Jednocześnie zawładnęli Wikingowie Normańscy całem Pomorzem i bogatym Hunnisburgiem. Rycerstwo pomorskie, pochodzenia wandalskiego i gockiego, które nie mogło się oprzeć nawałowi Normanów i nie chciało znieść ich jarzma; uderzyło na sąsiednie kraje słowiańskie pod panowaniem Chazarskiem, które pozbawione pomocy centralnych Chaganów nad Wołgą upaść musiało. Do tych walk "Gotów z Hunami" odnoszą się zapewne owe wspomnienia w sagach północnych szczególnie w Herwarasadze, (porówn. Wyżej). W taki sposób zdobyli pomorscy Wandalowie i Goci pod dowództwem Leszków i Popielów koło r. 859 dzisiejszą Wielkopolskę, a pod dowództwem Kraka i Przemysła koło 900 r. Małopolskę. Najpóźniej jak się zdaje zawładnęli oni Mazowszem i Wołyniem.

Wkrótce jednak powstał i im nowy wróg: były to drużyny Polan dawnych poddanych Chazarów, które zapędzone przez Pomorzan w bagna nad Gopłem pod dowództwem Piastów zdobyły za Mieczysława I Gniezno i Wielkopolskę a za Bolesława Chrobrego Kraków i Małopolskę aż do Bugu. Oczywista, że Piastowie złamawszy panowanie Popielów i innych dynastów Pomorskich w Polsce, zawładnęli krajem dla siebie a nie dla Chazarów, którym dawniej haracz płacili i z którymi w przyjaznych byli stosunkach. Nie mniej jednak monety hebrajskie z napisem "meszo król polski", "Leszek" i "Kazimierz" wskazują, że przed przyjęciem Chrześcijaństwa w państwie Piastów religia żydowska miała wielkie znaczenie, a co najmniej wskazuje ta okoliczność, że Mieszko I i dziad jego Leszek mieli żydowskich przełożonych mennic. A i wielbłąd darowany przez Mieszka I cesarzowi Ottonowi III [36] nie urodził się prawdopodobnie nad Goplem ani nad Wisłą, tylko jest dowodem, że jeszcze Mieszko I utrzymywał przyjazne stosunki z Chazarami, oczywista jako ich sprzymierzeniec w walce z Rurykowiczami.

Przypisy

[35] Fakt że największą gęstość ludności żydowskiej znachodzimy aa nąjdelszym wschodzie ziem polskich, na Litwie i w południowej Rosji jest znamiennym. Gdyby bowiem, jakto ogólnie mniemano, żydzi do Polski byli napłynęli z zachodu, z Niemiec; to oczywiście najgęściej siedzieliby w zachodnich częściach Polski, więc na Śląsku i Małopolsce, podczas kiedy im więcej na wschód ludność żydowska coraz więcej by rzedniała, a już na Litwie i w południowej Rosji byłaby bardzo rzadką. Tymczasem rzecz przeciwnie się ma najgęstrza ludność żydowska znajduje się na wschodnio-południowych kresach Polski jest to najlepszym dowodem, że głównym gniazdem jej, skąd się na ziemie polskie rozszerzyła, są kraje południowo-rosyjskie, które były główną siedzibą Chazarów. Do tego argumentu dodać jeszcze można następujący nie mniej wymowny. Już w pierwszych wiekach, z których mamy wiadomości historyczne o Śląsku, a więc w wiekach 13 i 14 znajdujemy tam wzmianki o żydach. Otóż uderzającym jest fakt, że już wtedy mężczyżni i kobiety między żydami na Śląsku noszą imiona słowiańskie np Koszma (Kużma) Lybusza, Dobruska, Kucz, Disslawa, Bogumiła, Stanka, Smolka, Smogil, Wilczko, Czesław, Słomko, Szidczyna, Czhorza itp. (porówn. Ludwig Oelsner; "Schlesische Urkunden zur Geschichte der Juden im Mittelalter" w "Archiv fur Kunde osterr. Geschichtsquellen" T. XXXI str. 59-143). Otóż gdyby żydzi na Śląsku byli przyszli z zachodu, z Niemiec, to byliby mieli wyłącznie nazwy niemieckie, skądby im się były wzięły nazwy słowiańskie? Nazwy słowiańskie są najlepszym dowodem że musieli najmniej przez liczne generacje przebywać wśród ludności słowiańskiej, co na powolne rozszerzanie się ich od wschodu ku zachodowi albo na przebywanie "od niepamiętnych czasów na ziemiach słowiańskich wskazuje. W istocie też ten sam historyk niemiecki Ludwik Oelsner stwierdza, że "dawno zanim niemieccy koloniści napłynęli do Śląska i tutaj powoli stali się właścicielami ziemskimi, żyli już żydzi w tym na wskroś słowiańakim jeszcze kraju, posiadali tam dobra ziemskie i trudnili się gospodarstwem wiejskim. (1. c. str. 66.)

[36] Thietmar Merseburski księga IV rozdz. 7 pod r. 985,

VII. MIECZYSŁAW I PRZYJMUJE WIARĘ RZYMSKO-KATOLICKĄ.

Dopiero, kiedy po długich ze zmiennym losem prowadzonych walkach Rurykowiczów z Chazarami udało się Swiatosławowi pokonać doszczętnie Chazarów (955) i zdobyć stołeczne ich miasto Sarkel: wtedy Mieczysław I nie mogąc więcej liczyć na żadną pomoc chazarską i widząc się we dwa ognie wziętym, od północy przez pogańskich dynastów pomorskich a od południo-wschodu przez prawosławnych Rurykowiczów, musiał się oglądać za sprzymierzeńcem, aby nie uledz ze wszech stron na-cierającym nań wrogim zdobywcom.

Położenie bowiem Mieszka było bardzo groźne. Z trzech stron był on otoczony nieprzyjaciółmi, gotowymi zawsze do podboju i zaboru ziem polskich. Z zachodu nacierali na ziemie jego margrabiowie niemieccy; z północy dynastowie pomorscy, a na wschodzie rosła coraz groźniej potęga Waregów-Russów. Osaczony tak z trzech stron, gdzież mógł szukać pomocy? Jedynie jeszcze na południu u Czechów, którzy mieli z nim wspólny interes przeciwko Waregom-Russom, zbliżającym się od wschodu coraz więcej do granic posiadanej wtedy przez nich Chrobacji. Wspólne zatem obu państwom Czechom I Polsce ze wschodu od Waregów-Russów, zwłaszcza po stanowczej klęsce Chazarów, grożące niebezpieczeństwo, ulworzyło naturalną podstawę sojuszu polsko-czeskiego.

Zwycięstwo Światosława nad Chazarami staje się bezpośrednią przyczyną zaprowadzenia wiary rzymsko-katolickiej w Polsce. Zaledwie bowiem wieść o klęsce sprzymierzeńców swoich Chazarów doszła Mieczysława I., wyprawia on poselstwo do króla czeskiego Bolesława, wasala Cesarstwa niemieckiego, z propozycją poślubienia Dąbrówki i przyjecia wiary rzymsko-katoliskiej (966). Propozycja ta została przyjętą; Dąbrówka zjechała do Polski [37] a wkrótce potem Mieczysław przyjmuje chrzest [38], zakłada pierwsze biskupstwo rzymsko-katolickie w Polsce w Poznaniu (968) i sprowadza pierwszego biskupa rzymsko -katolickiego do Polski, Jordana. [39] Wstąpiwszy tym sposobem w związek państw rzymsko-katolickich Mieczysław i według wyobrażeń ówczesnych samo przez się stał się zarówno synem kościoła rzymskiego i wasałem Cesarstwa rzymsko-niemieckiego, co -swoja drogą mogło go ochronić przed ciągłymi napadami marchionów niemieckich, którzy pod osłoną cesarstwa niemieckiego bezustannie szarpali ziemie jego nad odrzańskie. To też w r. 984 udaje się podobnie jak wielu książąt i królów na dwór cesarski do Kwedlinburga, aby złożyć hołd cesarzowi niemieckiemu Henrykowi II.[40] Tak więc donośne w skutki zwycięstwo Światosława nad Chazarami nie tylko pchnęło Polskę w objęcia Rzymu, ale zmusiło także Mieczysława I, do pod-dania się Cesarstwu " rzymsko-niemieckiemu" w roli wasala. podobnie, jak nim był już od wielu lat szwagier jego Bolesław czeski.

Przypisy

[37] 966 Dubravca venit ad Miseconem (Annales Crac. Vetusti).

[38] 967 Mysco dux baptizatus (tamże).

[39] Przed Mieszkiem z pobudek politycznych przyjął chrzest Borys bułgarski po Mieszku tak samo uczynili Włodzimierz rosyjski (997) i Szczepan król węgierski (997) Por. Iirecek. Geschichte der Bulgaren 1876 str. 163

[40] Prócz Mieczysława zjawił się tam i Mestwin, książę Obotrytów i Bolesław czeski. Thietmar Merwseburski IV. 2. Rok później Mieczysław powtórnie zjawia się na dworze cesarskim w Kwedlinburgu, aby złożyć hołd Ottonowi III.

Uwaga

Niektórzy nowocześni historycy nasi przedstawiają Piastów jako walczących przeciw Niemcom w obronie narodowości słowiańskiej albo też Polskiej. Są to zapatrzywania nowoczesne przeniesione w owe czasy, którym one zupełnie były obce. W średnich wiekach kronikarze podnosili zasługi bohaterów w obronie kościoła i w szerzeniu wiary katolickiej; dziś historycy podnoszą zasługi bohaterów w obronie narodowości. Tymczasem dysnastom średniowiecznym, podobnie jak dzisiejszym, chodziło przedewszystkim o własną potęgę i interes swój dynastyczny, a już o idei narodowo-słowiańskiej u pierwszych Piastów taksamo mowy być nie może jak u pierwszych Przemysławiczów lub Rurykowiczów. Byli to zdobywcy wcale nie słowiańskiego pochodzenia, którzy panowali nas Sławianami, ale którzy w każdej chwili gotowi byli zagarnąć pod swoje panowanie i Czechów i Niemców i Węgrów i Bóg wie kogo jeszcze. Dynastowie ci byli potomkami normańskich korsarzy i zdobywców, którzy we Francji z czasem zostali Francujzami, w Anglii Anglikami, w Sycylii Włochami: oczywista w Rosji stali się Rosjanami w Polsce Polakami a w Czechach Czemami. Co do Polski udowodnił to dostatecznie szajnocha, że klasa panująca w Polsce pochodziła przynajmniej po największej części od korsarzy normańskich (Lechicki początek Polski). Bo też dziwnym by to było, żeby ci normańscy Wikingowie, którzy w późniejszych wiekach tj. od VIII-go zacząwszy, podbili sobie różne dalssze na wschód i zachód od Szwecji leżące kraje i ludy, nie byli przedtem podbili najbliżej im, bo naprzeciw wybrzeżom szwedzko-norweskim leżących krajów nad Łabą, Odrą i Wisłą. Ale Szajnocha, choć faktu tego dowodzi pośrednio przez porównanie różnych nazw i urządzeń szwedzkich i polskich i przez bardzo logiczne rozumowanie, pominął jednak jedno ciekawe i wiarygodne współczesne świadectwo historyczne, które wprost zaświadcza zdobycie Polski przez Normanów i tę kolejność ich podbojów od najbliższych im krajów (a więc ziem nad Łabą, Odrą i Wisłą) aż do coraz dalszych tj. na wschód i południowy wschód od Newy aż do Donu, Dniepru i Czarnego morza. Jest to okólnik patriarchy konstantynopolitańskiego Focyusza do patriarchów wschodu z drugiej połowy IX-go wieku, w którym tenże tłómaczy, dlaczego skandynawscy "Rossowie" dopiero w obecnym czasie (koło 866 roku) po raz pierwszy zjawili się na Morzu Czarnym o oręż swój podnieśli przecił państwu Rzymskiemu. "Ponieważ oni najsamprzód powiada on, ujarzmili wszystkie naokoło sobie mieszkające ludy" (Migne Patrologia gvaeca. Tom 102. Str. 722). Otóż jeżeli Normanowie, (których bizantyńscy pisarze nazywali "Rossami") "najsamprzód ujarzmili wszystkie około siebie mieszkające ludy" zanim doszli przez Rosję i Morze Czarne aż do Bizancjum: to oczywista tymi krajami "naokoło nich leżącymi nie mogły być inne jak najbliżej tuż pod Norwegią i Szwecją leżące kraje nad Łabą, Odrą i Wisłą. To też drużyny szwedzko-norweskich Normanów podbijały naprzód kraje nad tymi rzekami leżące i ujarzmiały Słowian tych ziem, a działo się to w wiekach poprzedzających wszystkie późniejsze znane nam dobrze z historii dalsze podboje, a więc zwłaszcza przed IX wiekiem tj. w wiekach VIII-VI. Przywódcy zaś tych drużyn "reguli" królikowie dali początek późnieszym królom Słowian tych krajów, a więc ostatecznie Przemysławiczom i Piastom. Że zaś tak samo jak szlachta tych krajów ta i dynastie Przemysławiczów i Piastów nie były ani o włos więcej słowiańskie i tuziemcze aniżeli dysatia Rurykowiczów, tego dowodzi najlepiej jak słusznie to podniósł prof. Wojciechowski ("O Piaście" w Rozprawach Akad. Krakowskiej Ser. II. Tom VII. 1899) ta okoliczność, że na dworach tych trzech dynastii zarówno wylęgły się tej samej tendencji bajki polityczne (niby to tradycje) mające na celu zatszować fakt gwałtownego najazdu obcych zdobywców i ujarzmienia krajowej ludności. Na dworze Rurykowiczów bajeczka ta brzmiała, że "Słowianie nie mogąć się między sobą pogodzić, posłali za morze do normańskich Waregów z prośbą, aby raczyli przyjść i nad nimi panować". Na dworach zaś Przemysławiczów i Piastów bajeczka ta przybrała jeszcze więcej sielankową formę, opiewając, że protoplaści królów tych nie byli wcale obcymi ani zdobywcami, tylko ot sobie prostymi chłopkami za pługiem, których "lud" obrał sobie na królów. Słusznie podnosi prof. Wojciechowski tendencyjność tych "tradycji", które tem dobitniej dowodzą, że tak w Pradze i Gnieźnie, jak i w Kijowie miano w późnieszym czasie ten sam interes zatuszowania faktu najazdu.

VIII. STOSUNEK CHAZARÓW DO SŁOWIAN.

Wielce ciekawe są dokładne opisy Polski przez hiszpańskich geografów arabskich na podstawie listów Chagana Józefa do hiszpańskiego żyda Chasdaja oraz relacje żydów hiszpańskich Gorionidesa Quaswiniego i Abrahama ben Jakuba z X w. Ostatni podaje szczegółowo ile kosztuje w Krakowie pszenica i futro, a ile w Pradze, wspominając przy tym już o żydowskich kopalniach soli.

Ponieważ Abraham ben Jakub i Quaswini byli tytko na dworze Mieszka I w Kruszwicy, a Gorionides wcale w Polsce nie był więc oczywista, że tak dokładne wiadomości o Polsce mieli od ówczesnych żydów polskich, którzy już w X. w. handlowali solą, pszenicą i futrami i wtedy zapewne już chrzcili wino węgierskie i krymskie, jak to dziś czasem się zdarza. Byli to oczywista potomkowie dawnych załóg Chazarsko-alańskich, oraz ich stronników słowiańskich, którym zdobywcy pomorscy zabrali ziemię, włości i należnych do tychże chłopów poddanych, zostawiając im jedynie wolność osobistą, a którzy korzystali ze stosunków swych handlowych, aby sobie zapewnić zarobek. Jak długo panowali Chazarowie w Polsce, judaizm ich kolonistów i stronników nie koniecznie głęboko był zakorzeniony; kiedy jednak pogańscy Pomorzanie zawładnęli Polską, wszyscy stronnicy pobitych Chazarów już z samego antagonizmu do pogańskich zdobywców, lgnęli coraz więcej do wiary żydowskiej, a może także w klęsce Chazarów widzieli karę Jehhowy za niewypełnienie przepisów Mojżeszowych. Kiedy zaś za Mieszka I wzmagało się w Polsce panowanie katolicyzmu i prześladowanie innowierców, coraz więcej skrystalizowała się religia żydowska u potomków kolonistów chazarsko alańskich i ich stronników. Niewola ludu bowiem pod władzą zdobywców pomorskich, a nawet i Piastów była daleko intensywniejszą jak za czasów chazarskich. Chazarowie bowiem zawładnąwszy państwem Awarsko-Bułgarskim, oczywista, że we własnym interesie musieli popierać Słowian przeciw dawnym ich Awarsko Bułgarskim ciemiężcom.

Również w Polsce panowanie Chazarów opierało sic przeważnie na sojuszu ze Szczepami słowiańskimi. Główne siedziby Chazarów pozoslały nadal nad Wołga, do Polski posyłali oni tylko załogi wojskowe i emigrantów kaukazkich. Zadawalniali się oni daniną ze skorek wiewiórczych i kun oraz eksploałacją kopalń krajowych. Że to panowanie Chazarów długo jeszcze po ich upadku u Słowian zostawało w dobrej pamięci widać jasno z Nestora, który nie szczędząc przekleństw Obrom i Niemcom, a nawet pokrewnym Drewlanom: Chazarom czyni tylko ten jeden zarzut, że byli religii żydowskiej, o czym zresztą stara się jak najmniej mówić podając jako powód ich upadku tylko te okoliczność, że "miecze ich miały tylko jedno ostrze, podczas kiedy miecze Rurykowiczów byty obosieczne".[41]

Kto tylko zauważy jak Nestor w każdej klęsce zawsze widzi karę Bożą, ten musi się dziwić, dlaczego klęska Chazarów nie była karą Bożą. Oczywista dlatego, ponieważ ich klęska była zarazem klęską Sławian, bo panowanie Chazarów u Słowian nie dawało powodu do kary Bożej tak, jak panowanie niektórych Rurykowiczów . Podobnie i na zachodzie, w Polsce, panowanie Pomorzan dało się dotkliwie uczuć ludności tuziemczej. Wygnani ze swojego kraju przez Wikingów, pomorscy emigranci rozdzielili ziemie Polskie między siebie i osiedli w nich. Każdy emigrant pomorski stał się panem co najmniej jednej wioski i właścicielem miejscowych chłopów. Nic dziwnego, że ludność wolna po miastach tym ściślej między sobą się złączyła, a to na podstawie organizacji gmin żydowskich, które były zobowiązane dawać pomoc ubogim i cierpiącym współwyznawcom i wykupywać ich z niewoli. Im więcej jednak czasy Chazarskie szły w zapomnienie, im więcej panowanie pomorsko piastowskiej szlachty się wzmagało, tyn więcej poniżało się stanowisko żydów, niedobitków chazarskich stronników, z drugiej strony znów im więcej zaprowadzenie chrześcianstwu sprowadzało ograniczeń innowierców [42] tym bardziej przejmowały się niedobitki chazarskie w Polsce wiarą żydowską, tym bardziej rósł w nich fanatyzm żydowsko-religijny jako reakcja przeciwko panującemu w Polsce, jak wszędzie w wiekach średnich fanatyzmowi katolickiemu.

Przypisy

[41] Bielowski., Wstęp 71; Nestor Mon. Poł. I. 561

[42] R. 1161 Bolesław Kędzierzawy wydał ostry edykt dla podbitych ziem pruskich o skutkacj prawnych przyjęcia lub nieprzyjęcia wiary chrześcijańskiej. Piszą to tym Kadłubek (Mon. Pol. II. 373.) i Bogufał (tamże II. 524). Oczywista że edykt ten, grożący nawet karą śmierci tym, którzyby nie przyjęli wiary chrześcijańskiej, przyznal wyznającym wiarę chrześcijańską większe prawa, których "niewiernym" odmówił. Był to zdaje się początek prawnego upośledzenia żydów w ziemiach pruskich, które się jeszcze spotęgowało po objęciu ziem tych przez Krzyżaków. Zaraz bowiem pierwszy wielki mistrz krzyżacki Seyfried von Feuchtwangen wydał w r. 1309 "ku chwale Boga i czci Matki Boskiej" edykt zabraniający żydom przebywać w Prusach krzyżackich; ktoby ich zaś ukrywał i u siebie gościł miał być wg prawa karanym. (Porówn. Jolowicz: "Geschichte der Juden in Konigsberg", Poznań 1867 str. 1; Lukas Dawid: "Preussische Geschichte" ks. 8).

IX. POŁOŻENIE ŻYDÓW PO ZAPROWADZENIU CHRZEŚCIJAŃSTWA.

Zaprowadzenie chrześcijaństwa spowodowało przede wszystkim usuniecie wszystkich niewiernych, a więc głównie żydów, od wszystkich urzędów publicznych, mimo co jednak wszyscy nie katolicy musieli płacić duchowieństwu katolickiemu dziesięciny.

Jedynie stosunki handlowe pierwszych Piastów z Chazarami, oraz okoliczność, że Piastowie obalając pomorskie dynastie Popielowiczów musieli popierać ich przeciwników, były powodem, że pomimo zaprowadzenia Chrześcijaństwa w Polsce, żydzi zachowali wolność osobistą i swą własność, oraz że na razie utrzymali się jakiś czas przy tych prawach, które posiadali w chwili zaprowadzenia chrześcijaństwa w państwie Piastów. I tak w XI. i XII. wieku mają żydzi jeszcze prawa własności ziemskiej i posiadania niewolników, prawa, które wówczas w całej Słowiańszczyźnie przysługiwały wyłącznie tylko szlachcie. Ale z nastaniem katolicyzmu rzymskiego a zwłaszcza w miarę wzmagania się fanatyzmu, który prowadził do wojen krzyżowych. zaczęto i w Polsce coraz, bardziej ograniczać dawne swobody żydów.

I tak słyszymy, że św. Wojciech gwałtownie występuje przeciwko temu, żeby żydzi posiadali chrześcijańskich niewolników [43]. Za jego przykładem poszła Judyta, matka Bolesława Krzywoustego, która równie jak jej brat Spitygniew czeski, wykupuje niewolników chrześcijańskich z niewoli żydowskiej[44].

Wykupywanie niewolników i występowanie przeciwko niewolnictwu są to czyny bezwarunkowo szlachetne, a św. Wojciech i królowa Judyta zasłużyli się przez to niewątpliwie ludzkości. Szkoda tylku, że ograniczyli swą akcję jedynie do niewolników w posiadaniu żydów, a o niewolników w rękach chrześcijańskich wcale się nie troszczyli, choć tych i było daleko więcej. Oczywista, że nie występowali przeciw niewolnictwu jako takiemu, bo w tym nie widzieli nic zdrożnego, tylko chcieli zapobiedz, aby niewolnicy chrześcijańscy w posiadaniu żydów nie przyjmowali religii żydowskiej, jak się to oczywista nieraz dziać musiało, gdyż w wiekach średnich niewolnicy zawsze przyjmowali religię swych panów.

Nadto niewola u żydów, choć zawsze niewola była stosunkowo znośniejszą, gdyż żyd właściciel niewolników, był w stosunku do nich skrępowany rozlicznymi przepisami biblii i talmudu, które ostro broniły wszelkiego znęcania się nad niewolnikami a nawet przeciążania ich pracą, podczas kiedy chrześcijanie tymi przepisami nie byli krępowani. Ów zaś osławiony handel niewolnikami, prowadzony przez żydów nie był bynajmniej ich specjalnością. W tej samej księdze, w której pierwszy łaciński kronikarz polski Balduin Gallus o wykupywaniu niewolników chrześcijan z niewoli żydowskiej wspomina, donosi on zarazem, że Wojewoda Sieciech wielkorządca polski za Władysława Hermana, przeciwników swoich zaprzeda wał w niewolę [45].

Handel niewolnikami i jeńcami prowadziły na wielką skalę przez całe wieki średnie świątobliwe i wielce pobożne republiki Raguza, Genua i Wenecja, które żadnego kacerza nie puszczały do swych murów, a arcy katoliccy Hiszpanie i Portugalczycy, którzy tysiące żydów i kacerzy żywcem na stosach palili lub z kraju wypędzali prowadzili handel niewolnikami jawnie aż do roku pańskiego 1848, a skrycie aż do 1870. A za tym handlowanie niewolnikami przez żydów w wiekach średnich, bez kwestii okrutne barbarzyństwo, nie było bynajmniej właściwością żydowską, tylko właściwością wieków średnich.

Dziwne jest tylko, że królowa Judyta wykupywała niewolników od żydów, a nie zabierała ich im wprost. Oczywista, że owe jednostki żydowskie miały wówczas tak niezawisłe stanowisko w kraju, że nawet królowa nie śmiała samowolnie naruszyć ich własności. Że nawet miedzy niższą szlachta nie brakło wtedy żydów, dowodzi tego częste powtarzanie się imion żydowskich, Dawid, Saul, Samson, Abraham między właścicielami dóbr ziemskich. Własność ziemska była wtedy bowiem absolutnie tylko przywilejem szlacheckim.

Przypisy

[43] Brunona żywot św. Wojciecha Mon. Pol. I. 197.

[44] Gallus ed. Bandtkie, p. 131. (Mater Boleslai Juditha "multos Christianos de Servitute Judeorum suis Faenltatibus redimebat."

[45] Gallus ed Bandtkie p. 139: "Setheus palatinus comes vir sapiens nobilis et formosus erat, sed avaritia excecatus multa crudelia et importabilia exercebat, alios scilicet vili occacione transvendebat"...

X. PIERWSZE PRZEŚLADOWANIA ŻYDÓW W POLSCE.

Wcześnie jednak położenie żydów w Polsce zaczęło się pogarszać, a jeżeli nie mamy tak dokładnych wiadomości o prześladowaniach żydów w Polsce, jak o ich prześladowaniach na zachodzie, nie jest to bynajmniej dowodem, żeby takowych w Polsce nie było, albowiem posiadamy tylko bardzo szczupły zasób roczników polskich z wieków średnich, a te pisane są wyłącznie przez mnichów katolickich, piszących tylko o rzeczach obchodzących bliżej ich poszczególne klasztory. Pierwszą wiadomość o prześladowaniach żydów w Polsce zapisują kroniki żydowsko-niemieckie za czasów Władysława II. (1146[46]). Nie było to zapewne specjalne religijne prześladowanie żydów, ale ogólne prześladowanie stronników wypędzonego Władysława II. przez Bolesława IV. i jego braci, którzy zwyciężyli głównie wskutek poparcia duchowieństwa krajowego, a więc mu też ochoczo pozwolili prześladować innowierców.

Przyczyniła się do tego i ta okoliczność, że między posiłkami ruskimi Władysława II r. 1148 było wielu Saracenów [47] tj. Sarukanów, Połowców, Bardanów, Chazarów, i Alanów podległych kumańskiemu chanowi Sarukowi z dzisiejszej Ukrainy, którzy wyznawali religię karaicko-żydowską. Posiłki te ruskie nadzwyczaj krwawo gospodarowały w Polsce. Że jednak ci żydzi Sarukanie nie byli wcale gorszymi od Chrześcijan ruskich wynika to jasno z kroniki kijowskiej, która przyznając, że ruskie wojska Izasława bardzo bezwzględnie w Polsce rabowały, nic o żydach Sarukanach nie wspomina, choć przecie dla kronikarza - mnicha było zawsze ponętnym zwalać winę mordów z chrześcijan na żydów, którzy przy tym byli. Ale to wcale nie przeszkadzało, żeby zwycięzkie hufce Bolesława IV zdobywszy po dłuższym oblężeniu Kraków nie mściły się za spustoszenia Rusinów i żydów ukraińskich na żydach polskich i krakowskich.

Z tych czasów też pochodzi prawdopodobnie, jedyny zresztą w Polsce, iście hiszpański zakaz, przebywania żydów na Mazowszu[48], który dopiero w XVI. wieku zniesionym został.

Mazowsze było bowiem dzielnicą Bolesława IV., który część Mazowsza sam dopiero zdobył na Prusakach i Jadźwingach po czym całej ludności kazał przyjąć chrześcijaństwo pod karą śmierci [49].

Do jakiej buty doszło duchowieństwo katolickie względem żydów za Bolesława IV., dowodzą najwyraźniej wyrzuty, którymi biskup krakowski Wincenty Kadłubek obsypuje jego brata i następcę Mieczysława Starego, że był tak okrutny, iż "zabójstwo żydów przez kleryków karał jakby zbrodnię" (ut sacrilegium[50])

Skarga ta, rzucająca charakterystyczne światło na chrześcijańską miłość bliźniego świątobliwego biskupa Kadłubka, dowodzi, że za Bolesława IV. zabójstwo żyda już nie koniecznie uważano za zbrodnię. Położenie żydów w Polsce zaczęło się w ogóle coraz pogarszać. Że owa "gościnność" z jaką rzekomo miano żydów przyjąć w Polsce jest tylko bajką wielkiego kronikarza, ale jeszcze większego Żydożercy Długosza, dowodzi dokument Bolesława Wstydliwego z r. 1262. Zawarty w Kodeksie dyplomatycznym Małopolskim dla klasztorów Cystersów w Koprzywnicy, w którym wyraźnie zakazuje im sprowadzać kolonistów żydów [51].

Jeszcze bardziej pogorszyło się położenie żydów po napadzie Tatarów na Polskę wskutek rozpoczętej wówczas na wielką skalę kolonizacji niemieckiej. Według kronikarzy zachodnich, jak np. według Mateusza Parysa, tworzyli . "Żydzi" znaczną część pospólstwa w wojsku tatarskim[52]. Były to bowiem ludy wchodzące niegdyś w skład państwa Chazarskiego a następnie podbite przez Kumanów, których państwo zostało znów zawojowane przez Tatarów, mianowicie niedobitki Chazarów, Białowiezcy i Torki ukraińskie, Połowcy czyli Alany, Jasińcy i Bardanie czyli Berendyczne - którzy wszyscy zresztą od nazwy ówczesnych panów swych Kumanów, zazwyczaj nazywani byli Kunami lub Kohnami, tak samo jak żydów z państwa Frankońskiego nazywano Frankami.

Byli to pierwotnie autochtonowie Ukrainy, którzy następnie albo zruszczeni albo wymordowani zostali przez Kozaków. Oczywista, że ci żydzi Chazarsko-Kumańscy zarówno jak liczni "mali Christiani" książęta Ruscy, Gruzińscy i inni "heretycy" z równą przyjemnością ciągnęli ze swych stepów ukraińskich znad dolnego Dniepru, Donu i Wołgi na wojnę w dalekie i obce im krają, z jaką np. Legiony polskie na rozkaz Napoleona I szły wojować z katolicką Hiszpanią, na San Domingo lub w r. 1870 Poznańczycy na rozkaz Moltkiego i Bismarka ciągnęli na wojnę z sympatyczną im Francją. Swoją drogą straszne te napady Tatarskie na Ruś, Polskę i Węgry były tylko naturalną reakcją przeciw prześladowaniu pogan i mahometan na Węgrzech przez króla Andrzeja II i jego pobożną żonę Niemkę Gertrudę, którą w końcu Magyarzy zamordowali, bo by im inaczej całe Węgry była zgermantzowała [53] podobnie jak jej siostra św. Jadwiga wrocławska zgermanizowała cały dolny i środkowy Śląsk. [54]

Za namową także królowej Gertrudy zaprowadził był król Andrzej II na Węgrzech św. Inkwizycję i gwałtem zmuszał licznych naówczas między Mayarami i Kumanami pogan, mahometan, żydów i prawosławnych do przyjęcia katolicyzmu.

Wtenczas to Ban Biham, któremu jako kacerzowi biskup Egbert prawie całą rodzinę wymordował i przy pomocy św. Inkwizycji chciał skonfiskować całe jego hrabstwo i wszystkie jego dobra, z rozpaczy wezwał Tatarów na pomoc przeciwko św. Inkwizycji.

Oczywista, że i żydzi nieraz gościnnie przyjmowali Tatarów, tymbardziej, że gminy żydowskie zawsze obowiązane są opiekować sie chorymi współwyznawcami. Z tego samego powodu, mając licznych współwyznawców w wojsku tatarskiem nieraz zapewne pośredniczyli w wykupywaniu niewolników Tatarów, pomimo, że Tatarzy nieraz zapewne mordowali bez różnicy zarówno chrześcijan jak i żydów.

Pomimo to powitały ogólne zarzuty, że żydzi zdradzają kraj Tatarom, że żydzi ich sprowadzali i stoją z nimi w związku, co na Rusi, Węgrzech i Morawach dało powód do nowych prześladowań żydów. Czy prześladowania takie wtenczas i w Polsce miały miejsce nie można powiedzieć dla absolutnego braku wszelkich wiadomości o ówczesnych żydach w Polsce.

W każdym razie datuje się od owego czasu w Polsce kolonizacja niemiecko-katolicka, obok mordów kozackich największa klęska, która spotkała żydów w Polsce.

Kolonizacja niemiecka sprowadziła bowiem do Polski zastępny najzaciętszych wrogów tubylczej ludności żydowskiej, trudniącej się przeważnie handlem i rękodziełami. Bo niemieccy mieszczanie, trudniący się również handlem i przemysłem, jako konkurenci byli naturalnymi wrogami żydowskiego mieszczaństwa [55]. Jako katolickie zaś, mieszczaństwo niemieckie mogło zawsze liczyć na pomoc i poparcie duchowieństwa katolickiego, które w obronie kościoła musiało zawsze i wszędzie występować przeciwko "niewiernym".

Tym sposobem naturalny antagonizm między mieszczaństwem niemieckim a żydowskim w Polsce pogłębionym jeszcze został różnorodnością wiary i podnieconym przez obustronne duchowieństwo fanatyzmem religijnym. Zagrożeni upośledzeniem prawnym żydzi musieli się uciec w opiekę książąt i za drogie pieniądze kupować sobie "listy ochronne" jakto nazywano w Niemczech, czyli "przywileje". Pierwszym takim przywilejem w Polsce, był ów znany przywilej Bolesława Kaliskiego z 1264r.

Przeciwko tym przywilejom występowało duchowieństwo katolickie i na synodach prowincjonalnych uchwalało statuty postanowieniom tych przywilejów wprost przeciwne. Tak np. wkrótce po wydaniu owego pierwszego przywileju Bolesława Kaliskiego synod prowincjonalny we Wrocławiu pod przewodnictwem kardynała Gwidona (1267) powziął uchwały przeciwko temu przywilejowi skierowane [56], a dążące do zupełnego odsunięcia ludności chrześcijańskiej od żydowskiej i do zupełnego rozłączenia tych dwóch klas ludności.

Tym sposobem wszczęła się wiekowa walka dwóch prądów prawodawczych względem żydów: świeckiego i duchownego. Ten ostatni zwyciężył. Żydzi z czasem zostali zupełnie odosobnieniu od reszty społeczeństwa i stanowili osobny naród w narodzie.

Zamiast, żeby różnorodne żywioły w ciągu rozwoju państwowego zlały się w jedną całość narodową, nastąpił coraz głębszy rozłam społeczeństwa krajowego, który stał się bezwątpienia jedną z przyczyn upadku Polski. Sprawdziła się i tutaj zasada: "Concordia res parvae crescunt, discoria et maxime dilabuntur."

Przypisy

[46] Jaffe: Geschichte des Deutschen Reiches unter Konrad III. 1845. Str. 109.

[47] Wincenty z Pragi: Vladislaus dux Polonice collecta maxima multitudine tam Saracenum quam Ruthenorum. - Już Naruszewicz słusznie zauważył, że tutaj nie o "bisurmańcach", ale o Połowcach jest mowa i że "starzy kronikarze nasi I obcy często Połowców Partami, Dakami I Saracenami nazywają". (Hist. Narod. Polsk. Wyd. 1781. T. III. Str. 300)

[48] Lelewel, Polska dzieje i rzeczy jej T. III. Str. 180.

[49] Wincenty Kadłubek, wyd. Przeździeckiego str. 150. Bogufał w Mon Pol. II. Str. 524.

[50] Kadłubek ed. Przeździeckiego str. 158.

[51] Kodeks dyplomatyczny Małopolski wyd. Piekosińskiego I. Str. 77.

[52] Scriptores Rerum Brittanicarum Nr. 57. P. 76. Mathaus Parisiensis opowiadając "quomodo Tartari... de montibus suis prorumpentes Orientalium multis finibus vastantes etiam Christianos jam perterruerunt" dodając z Piotra Komestrorjusza Scolastica Historia bajeczkę, że ci Tatarzy są z owych 10 plemion żydowskich, które Aleksander W. Zamknął w górach kaspijskich. Z własnej fantazji zaś Mateusz Parys opowiada historyjkę, jak żydzi niemieccy tym krewniakom swoim pseudo-tatarskim z gór kaspijskicj potajemnie broni dostarczać chcieli, o co obwinieni oddani zostali na męki i albo do więzienia dożywotniego wtrącenim, albo ścięci zostali. Dziwna tylko, że ten sam Mateusz Parys opowiada, że ci niby to żydzi-tatarzy, dla których żydzi niemeccy chcieli przemycać broń, żydów zarówno jak i chrześcijan zabijali! "non solum Christianos, immo Poganos, Judaos nemini parcentes omnibus indiferenter mortem inferentes..." (Mon. Germanie Scripr. XVIII. P. 207.)

[53] Porówn. Krones: "Handbuch der Geschichte Osterreichs", Tom II str 89.

[54] Porówn.: Szczęsnego Morawskiego "Sądeczczyzna" I str. 61 i 62.

[55] Słusznie zauważa ekonomista niemiecki Roscher, że prześladowania żydów zaczynają się wszędzie i zawsze wtedy, kiedy narody które się nauczyły handlu od żydów same do handlu się zabierają i już nauczycieli i mistrzów handlu nie potrzebują. W Polsce chwila ta wyzwolenia się od handlu żydowskiego dopiero w nowszych czasach nastąpiła, ale już w XII wieku kolonizacja niemiecka wprowadziła do Polski Niemców robiących żydom konkurencję w handlu, którzy zatem z natury rzeczy byli inicjatorami wszelkich prześladowań żydów w Polsce (Porówn.: Wilhelm Roscher: "Die Stellung der Juden im Mittelalter." W "Zeitschrift fur die gesammte Staatswissenschaft" rok 1875).

[56] X. Tadeusz Gromnicki: Synody prowincjonalne w Polsce. Kraków 1885. Str. 114-131.