WIELOŚĆ RZECZYWISTOŚCI

Ażeby rozważania rozdziału poprzedniego zastosować do pojęcia rzeczywistości, zwróćmy się naprzód do pojęcia istnienia, które jest bez porównania ogólniejsze. Nie będą tu zajmował się dyskusjami, które na ten temat prowadzili filozofowie, i nie będę poruszał sprawy wszystkich możliwych rozstrzygnięć. Wystarczy zatrzymać się przy tym pojęciu istnienia, które znajduje się w dziele Whiteheada i Russella. Autorzy ci stoją na stanowisku, że istnieć jest to samo, co być przedmiotem. Wynika stąd, że wszystkie przedmioty rzeczywiste istnieją, a nie wszystko to, co istnieje, musi być rzeczywiste. Jest łatwo zobaczyć, że powyższe pojęcie istnienia nie jest jednoznacznie określone.

Przyczyna tego jest następująca: posiadamy szereg twierdzeń prawdopodobnych, a jednak niemożliwych do udowodnienia, które nazwać można aksjomatami istnienia. Takim aksjomatem jest np. twierdzenie, że istnieje nieskończenie wiele liczb całkowitych, czyli tzw. zasada nieskończoności, twierdzenie, że do każdej funkcji należy przynajmniej jedna równoważna jej funkcja możliwie najniższego typu, czyli tzw. zasada sprowadzalności, itp. Otóż decyzja co do przyjęcia lub odrzucenia jednego z takich aksjomatów jest zawsze do pewnego stopnia rzeczą dowolną. możemy np. stanąć na stanowisku odrzucenia wszelkich aksjomatów istnienia. Uzyskamy wówczas pojęcie istnienia, które można nazwać nominalistycznym. Jeśli przyjmiemy jakiś aksjomat istnienia, staniemy na stanowisku realizmu. W każdym z tych wypadków będziemy mieli do czynienia z innym pojęciem istnienia, mniej lub więcej zgodnym z intuicją. Z punktu widzenia formalnego będzie oczywiście stał najwyżej system wykluczający aksjomaty istnienia, będzie bowiem zawierał najmniejszą licz-twierdzeń zasadniczych.

System taki odgrywać będzie w logice rolę analogiczną jak system geometrii rzutowej w geometrii. Niemniej systemy oparte na aksjomatach istnienia mogą być interesujące ze względu na wysoki stosunkowo stopień prostoty. Takim właśnie systemem jest system Whiteheada i Russella, oparty na zasadzie sprowadzalności. Konsekwentne wykluczenie aksjomatów istnienia może być dokonane przez przyjęcie odnośnego założenia. Takim założeniem jest postulat Poincarego wykluczający przedmioty których nie możemy zdefiniować. W praktyce postulat ten można zastąpić odrzuceniem mnogości nieprzeliczalnych.

Jest jasne, że wieloznaczność pojęcia istnienia pozwala nam oczekiwać wieloznaczności zawartego w nim pojęcia rzeczywistości. Metoda uniformizacji jest w zasadzie ta sama. Nominalistycznemu pojęciu istnienia odpowiada pojęcie rzeczywistości wrażeń, realistycznemu pojęciu istnienia odpowiada rzeczywistość rzeczy.

Bliższa analiza prowadzi nas jednak do wniosku, że dwie powyższe rzeczywistości nie są jedynie możliwe. Zobaczymy, że obok rzeczywistości wrażeń można postawić rzeczywistość wyobrażeń, obok rzeczywistości rzeczy - rzeczywistość fizykalną. Odróżnienie pojęcia istnienia od pojęcia rzeczywistości jest nieuniknione z następującego powodu. Gdybyśmy założyli, że wszystko, co istnieje, jest rzeczywiste, to musielibyśmy uznać za rzeczywiste stosunki matematyczne wraz z elementami doświadczenia, co jednak byłoby tylko kwestią terminologii, albo też musielibyśmy odrzucić rzeczywistość elementów doświadczenia, co sprowadziłoby nas na grunt metafizyki, wykluczony a priori z naszych rozważań.

Ażeby usunąć wieloznaczność pojęcia rzeczywistości, musimy zwrócić uwagę na związki, jakie zachodzą pomiędzy tym pojęciem a innymi pojęciami fundamentalnymi, które same przez się mogą być również wieloznaczne. W ten sposób uzyskamy szereg twierdzeń, które pojęte w rozmaitych kombinacjach jako system aksjomatów będą wyznaczały zakres figurujących w nich pojęć. Zaznaczę z góry, że na razie nie mogę się pokusić o zupełne rozwiązanie tego zagadnienia. Chcę tylko wskazać na pewne nieuniknione możliwości. Pojęcia fundamentalne, z którymi będziemy mieli do czynienia, dane są przy pomocy następujących funkcji propozycjonalnych:

1* ix (x jest rzeczywiste)

2* bx (x jest bezpośrednio dane)

3* wx (x jest widzialne)

Wieloznaczność pojęcia tego, co jest bezpośrednio dane, i tego, co jest widzialne, jest oczywista. Niewątpliwie bezpośrednio dane są moje wrażenia, wyobrażenia, uczucia itd., ale czy np. drzewo, które widzę przez okno, jest mi bezpośrednio dane? Nie, bo widzę tylko jego część. Tak, bo wprawdzie nie widzę wszystkich jego części, ale widzę je jako całość. Podobna dwuznaczność tkwi w pojęciu widzialności. Jest pewne, że plama atramentowa na papierze jest widzialna, że atomy są niewidzialne, ale czy widzialna jest np. Łomnica. Nie, bo nie mogę wyznaczyć punktu, z którego widziałbym ją "lepiej" niż z innego. Tak, bo mogę wyznaczyć takie punkty, z których widzę ją "do pewnego stopnia" dobrze.

Jest jasne, że niejasności powyższe są ściśle związane z wieloznacznością pojęcia rzeczywistości. Ażeby z nich wybrnąć, nie ma innego sposobu, jak zapytać się, czy nie istnieją jakieś twierdzenia, które są prawdziwe dla danych pojęć niezależnie od sposobu, w jaki wyznaczymy ich zakres. otóż jest łatwo znaleźć takie twierdzenia. Tak np. bez względu na podniesione wyżej wątpliwości jest pewne, że:

Jeśli x jest dane bezpośrednio, to x jest rzeczywiste.

Twierdzenie to przyjmiemy jako pierwsze twierdzenie zasadnicze. W wyżej podanych skrótach, przyjmując jeszcze symbol ⊃ dla oznaczenia stosunku wynikania, będziemy mogli napisać co następuje:

1. bx ⊃ ix

Jest jasne, że aksjomat ten pozwala nam udowodnić istnienie rzeczywiste wielu przedmiotów Ponieważ jednak przedmioty te nie dadzą się nazwać i nieraz znikają wraz z przerwaniem doświadczenia, nie możemy uzyskać przy pomocy tego aksjomatu ani jednego sądu prawdziwego. Tak np. patrząc na różę czerwoną mogę powiedzieć: to jest bezpośrednio dane, i odwołując się do aksjomatu pierwszego wyprowadzić wniosek: to jest rzeczywiste, ale sąd ten będzie miał jasny sens tylko dla mnie samego i tylko tak długo, dopóki będę patrzył się na tę właśnie różę, nie będzie więc mógł figurować w żadnym systemie naukowym. Wynika stąd, że aksjomat pierwszy ma wartość jedynie teoretyczną, obejmując pojęciem rzeczywistości całą masę przedmiotów nieprzystępnych dla ujęcia umysłowego, a znanych jedynie każdemu z nas z życia osobistego. Zwracam uwagę, że aksjomat pierwszy dopuszcza rzeczywistość przedmiotów, które są bezpośrednio dane nie tylko mnie samemu, ale komukolwiek, ma więc dla każdego człowieka zupełnie inne, jakkolwiek określone znaczenie.

Widzenie na jawie różni się od widzenia we śnie lub w marzeniu. Jest wprawdzie możliwa w pewnych poszczególnych wypadkach omyłka, a nawet nie jest pewne, czy kiedykolwiek możemy stwierdzić w sposób bezwzględny, że coś widzimy nie we śnie i nie w marzeniu, ale na jawie, niemniej jednak zasadnicze odróżnienie jawy, marzenia i snu jest dla każdego jasne. Zasadnicza różnica pomiędzy przedmiotami spotykanymi w marzeniu i we śnie a przedmiotami spotykanymi na jawie jest ta, że pierwszych nie spotykamy w tej samej sferze przedmiotów, w której dokonywamy dyskusji nad problematem rzeczywistości[1] . Ta na pozór przypadkowa okoliczność powoduje, że drugiej kategorii przedmiotów, a mianowicie przedmiotom widzianym na jawie, musimy przypisać do pewnego stopnia wyjątkowe znaczenie. Przy pomocy tego pojęcia sformułować możemy następujący aksjomat:

2. wx ⊃ ix tj.: jeśli x jest widzialne, to x jest rzeczywiste.

Wprowadzenie aksjomatu drugiego jest nieużyteczne jedynie dla człowieka kładącego w swym życiu nacisk na sny i marzenia. Człowiek taki z trudnością może stwierdzić, że jakiś przedmiot jest widzialny (na jawie) i skutkiem tego w wyjątkowych tylko wypadkach może udowodnić, że taki przedmiot jest rzeczywisty. Ale i dla takiego człowieka aksjomat drugi jest prawdziwy. W rzeczywistości naturalnej jest on bardzo użyteczny, pozwala bowiem udowodnić rzeczywistość przedmiotów, które można oznaczyć przy pomocy imion własnych, i w ten sposób prowadzi do sądów prawdziwych, takich jak: "Słońce jest rzeczywiste", "wieża Eiffla jest rzeczywista" itp., jest jednak łatwo zobaczyć, że nie jest wystarczający. Skutkiem wieloznaczności pojęcia "widzialności" jest trudno rozstrzygnąć, czy np. kula ziemska jest widzialna, czy nie[2] . Jest pewne, że w normalnych warunkach jest to niemożliwe, trzeba by do tego obrać punkt obserwacyjny poza nią, np. na Księżycu. Wobec tych wątpliwości nie ma innego sposobu, jak zgodzić się na przyjęcie jakiegoś nowego aksjomatu, który by pozwolił na równorzędne traktowanie takich przedmiotów, jak kula ziemska, z przedmiotami niewątpliwie widzialnymi. Dzięki przyjęciu takiego aksjomatu będziemy mogli brać pojęcie "widzialności" w znaczeniu ciaśniejszym, bardziej zgodnym z duchem poglądu popularnego, tzn. jako synonim "widzialności w warunkach normalnych". Potrzeba aksjomatu zapewniającego rzeczywistość przedmiotów niewidzialnych i nie danych bezpośrednio występuje jeszcze w silniejszym stopniu, jeśli jako rzeczywistość par excellence pojmujemy np. atomy (rzeczywistość fizykalna). Natomiast z rzeczywistością elementów wrażeniowych aksjomat taki w żaden sposób pogodzić się nie da, zarówno jak ze wspomnianą rzeczywistością człowieka żyjącego marzeniem (rzeczywistość wyobrażeń).

W rzeczywistości takiej przedmioty tego typu, jak kula ziemska, atomy itp., są to utwory nierzeczywiste, a sądy takie, jak "wieża Eiffla jest widzialna", "Słońce jest widzialne", są prawdziwe jedynie dzięki właściwej interpretacji, według której należy brać je w znaczeniu:

Kompleks wrażeń wzrokowych objęty nazwą "wieża Eiffla" może być dany bezpośrednio.

Kompleks wrażeń wzrokowych objęty nazwą "Słońce" może być dany bezpośrednio.

Ta dwoista metoda interpretowania pojęcia rzeczy widzialności i rzeczywistości prowadzi do dwóch co najmniej zasadniczych grup aksjomatów określających te pojęcia. Grupy te uzyskamy zależnie od tego, czy założymy, że: jeśli x jest rzeczywiste, to x jest widzialne lub dane bezpośrednio, w symbolach:

3a. ix.⊃wx∨bx

czy też przyjmiemy, że: pewne przedmioty rzeczywiste nie są dane bezpośrednio, w symbolach[3]

3b.(∃x).~wx.~bz[4]

Aksjomaty 1, 2, 3a tworzą pierwszą grupę, obejmującą rzeczywistość wrażeń i rzeczywistość wyobrażeń, aksjomaty 1, 2, 3b obejmują rzeczywistość naturalną i fizykalną. Widzimy, że żadna z powyższych grup nie wyznacza pojęcia rzeczywistości. Z każdej grupy możemy uzyskać różne pojęcia rzeczywistości przez przyjęcie postulatów dodatkowych. Postulaty te odnosić się muszą do pojęcia widzialności. Wprowadzimy następujące pojęcia fundamentalne:

4* wjx (x jest widzialne na jawie)

5* wnx (x jest widzialne w warunkach normalnych)

Z tego, co powiedzieliśmy o pojęciu jawy, wynika, że pojęcie to ma inny sens dla człowieka żyjącego marzeniem, a inny z punktu widzenia popularnego poglądu na świat. Tutaj używam pojęcia jawy w znaczeniu popularnym.

Przy pomocy powyższych pojęć możemy sformułować następujący postulat: Sąd "x jest widzialne" jest równoważny z sądem "x jest widzialne na jawie", w symbolach:

4a. wx≡wjx[5]

Postulat ten obowiązuje we wszystkich typach rzeczywistości z wyjątkiem rzeczywistości wyobrażeń, która charakteryzuje się postulatem polegającym na zaprzeczeniu równoważności sądów "x jest widzialne" i "x jest widzialne na jawie" dla wszystkich x, w symbolach:

4b. (∃x).~(wx)≡wjx

Rzeczywistość naturalną charakteryzuje postulat:

4c. wx≡wnx

identyfikujący zakres pojęcia widzialności i pojęcia widzialności w warunkach normalnych. W rzeczywistości fizykalnej ograniczenie to jest zbyteczne ze względu na drugorzędną rolę pojęcia widzialności, mamy więc

4d. (∃x).~(wx)≡wnx

Postulat ten obowiązuje we wszystkich typach rzeczywistości z wyjątkiem rzeczywistości rzeczy Powyższa metoda pozwala nam odróżnić 4 następujące grupy aksjomatów:


1 • 2 • 3a • 4a • 4d (rzeczywistość wrażeń)
1 • 2 • 3a • 4b • 4d (rzeczywistość wyobrażeń)
1 • 2 • 3b • 4a • 4c (rzeczywistość rzeczy)
1 • 2 • 3b • 4a • 4d (rzeczywistość fizykalna)

Układy trzeci i czwarty muszą być jeszcze uzupełnione pewnymi postulatami pozwalającymi na wprowadzenie do systemu rzeczywistości przedmiotów, co do których widzialności zachodzi wątpliwość lub które zgoła nie są widzialne. Do tego celu jest użyteczne pojęcie fundamentalne

6* x ⊂ y (x jest częścią y)

którego aksjomatykę, podał prof. Leśniewski[6] . Teoria jego nie uwzględnia wprawdzie teorii typów logicznych i jako taka implikuje antynomię nieuniknioną w każdym takim systemie, zaznaczyć jednak trzeba, że może być bez trudności przetłumaczona na język teorii typów.

Postulaty, o które chodzi, można napisać w symbolach w sposób następujący:

5a. (∃z) • x ⊂ z• iz • 4a ⊃ ix

5b. (∃z) • z ⊂ x • iz • 4a ⊃ ix

tzn. część przedmiotu rzeczywistego jest rzeczywista i przedmiot, którego część jest rzeczywista, jest rzeczywisty.

Postulaty te obowiązują na równi w rzeczywistości rzeczy i w rzeczywistości fizykalnej. Jest dobrze zaznaczyć, że żaden z wymienionych układów nie wyznacza kompletnie pojęcia rzeczywistości, nie jest zatem wystarczający do rozwinięcia dedukcyjnej teorii rzeczywistości. Znaczenie powyższych układów polega jedynie na tym, że wykazują one niezbicie wielość sposobów pojmowania rzeczywistości.

Pytanie, czy dany układ aksjomatów nie zawiera wewnętrznej sprzeczności, nie może być w sposób zupełnie zadowalający rozstrzygnięte ze względu na niejasności tkwiące jeszcze w użytych pojęciach. Niemniej możemy się łatwo przekonać, że sprzeczność taka jest w tym samym stopniu niemożliwa, jak experimentum crucis w fizyce. Od czasów Duhema fizycy nie wątpią, że żadna teoria fizyczna nie jest wiernym obrazem rzeczywistości, ale tylko mniej lub więcej prostym i mniej lub więcej zupełnym systemem abstrakcyjnym, służącym pośrednio do orientowania się w rzeczywistości. Wobec tego nie możemy się spodziewać, żeby np. sprawa rzeczywistości atomów została w sposób kategoryczny rozstrzygnięta. To samo odnosi się do takich przedmiotów, jak kula ziemska, które zawsze możemy pojmować albo jako utwory abstrakcyjne, albo jako przedmioty rzeczywiste. Wewnętrzna konsekwencja układu 1 • 2 • 3a • 4a • 4d jest w ten sposób zapewniona. To samo odnosi się do układu 1 • 2 • 3b • 4a • 4c odpowiadającego rzeczywistości naturalnej. Układem tym zajmiemy się w rozdziale następnym. Układ 1 • 2 • 3a • 4b • 4d, odpowiadający rzeczywistości marzeń, jest najtrudniejszy do ścisłego zbadania i posiada wiele pozorów paradoksalności. Sprawę niesprzeczności tego układu pozostawiam na boku.

3. Przechodzę do pytania, czy istnienie wielu pojęć rzeczywistości uprawnia nas do mówienia o wielu rzeczywistościach. W zajmującej książce pt. Problems of Philosophy stara się B. Russell zbudować pojęcie rzeczywistości w duchu racjonalnego realizmu (rzeczywistość fizykalna). W myśl tej teorii rzeczywistość składa się z elementów danych bezpośrednio i z przedmiotów, których poznać zmysłami nie możemy, które jednak możemy uważać za przyczyny zjawisk zmysłowych, z jakimi się spotykamy. Jedyną drogą do poznania pewnych własności przedmiotów rzeczywistych jest rozumowanie, które jednak, rzecz jasna, musi pozostawiać wiele pytań zasadniczych bez odpowiedzi, zostawiając obszerne pole dla hipotez. Przyjęcie pewnego układu takich hipotez może utworzyć pewien obraz świata rzeczywistego, który możemy objąć nazwą jednego z możliwych pojęć rzeczywistości. Rzecz jasna, że przy takim poglądzie na sprawę rzeczywistości należy przyjąć, że rzeczywistość odpowiada jednemu z możliwych pojęć rzeczywistości, nie wykluczając i tego wypadku, że żadne z nich nie odtwarza jej dokładnie. Otóż, chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że tego rodzaju ewentualność jest wykluczona w naszym wypadku. Z naszego punktu widzenia pozazmysłowa rzeczywistość Russella jest jedną z możliwych rzeczywistości i wcale nie o to chodzi, w jaki sposób dotrzeć do pozazmysłowej rzeczywistości, ale właśnie o to, że rzeczywistość bezpośrednio zmysłami poznawalna nie jest jedna, skoro albo mamy przed sobą wrażenia i kompleksy wrażeń, które poza spostrzeżeniem istnieć nie mogą, albo też rzeczy istniejące poza spostrzeżeniem, których części w ogóle są niedostrzegalne. Dwoistość ta odnosi się do każdego konkretnego przykładu, np. do tej lampy, którą właśnie teraz widzę. Mówiąc, że chodzi tu o jeden przedmiot rzeczywisty, który ja na dwa sposoby pojmuję, rozstrzygnąłbym tym samym kwestię stosunku rzeczywistości do poznania zmysłowego, co może być dokonane jedynie w drodze dowolnej hipotezy. Jeśli tego chcemy uniknąć, musimy zgodzić się na to, że mamy co najmniej dwie rzeczywistości zmysłowo poznawalne (przynajmniej w części).

Ażeby zrozumieć powyższy argument, trzeba zdać sobie sprawę, że określenie "x jest bezpośrednio dane" jest bardzo ogólnikowe i może stosować się do różnych przedmiotów, a w szczególności zarówno do wrażeń, jak do rzeczy. To samo odnosi się do określenia "x jest widzialne", które stosować możemy zarówno do rzeczy, jak do kompleksów wrażeń względnie stałych. To, czy w danym wypadku mamy do czynienia z kompleksami wrażeń czy z rzeczami, zależy od trudnych do określenia warunków psychologicznych. Pewną podstawę do zorientowania się w tej sprawie może stanowić następująca uwaga. Jeśli pragniemy dotrzeć do obserwacji niezależnej od wszelkiej teorii, musimy stanąć przed następującym dylematem. Albo należy warunki obserwacji urządzać w ten sposób, ażeby mieć do czynienia ze spostrzeżeniem ile możności czystym, a więc wolnym od wspomnień i myśli ubocznych, albo raczej należy poszukiwać warunków jak najmniej sztucznych, a więc odpowiadających temu, co nazywamy na ogół życiem codziennym. Odróżnienie obu typów doświadczenia jest silnie podkreślone w Motiére et mémoire Bergsona, przy czym jednak doświadczenie pierwsze postawione jest niesłusznie jako (niedościgły) ideał, doświadczenie drugie natomiast odsądzone jest od wszelkiej wartości teoretycznej. Teoria Bergsona nie da się utrzymać z tego prostego powodu, że nie istnieje nic takiego, jak doświadczenie czyste. Skutkiem tego zawsze mamy do wyboru dwa zasadniczo różne typy doświadczenia bezpośredniego, z których każdy ma swoje zalety i wady, ale żaden nie może być a priori przeciwstawiony drugiemu jako jedynie słuszny. Pierwszy typ, który prowadzi do rzeczywistości elementów wrażeniowych, może być krytykowany w imię pewnej sztuczności. Drugi typ, odpowiadający rzeczywistości rzeczy, daje nam bez wątpienia rezultaty wielu doświadczeń pierwszego typu, ujętych w całość przy pomocy procesów podświadomych. Nie mamy jednak żadnego kryterium a priori, które pozwoliłoby rozstrzygnąć, czy rzeczywiste są elementy wrażeniowe, na które w pewnych warunkach możemy rozłożyć spostrzeżenie rzeczy, czy też elementy te są sztucznymi produktami naszego umysłu, w przeciwieństwie do rzeczy, które, aczkolwiek dane nam przy pomocy doświadczeń skomplikowanych, spostrzegamy niemniej w sposób bezpośredni, a nadto, i przede wszystkim, w sposób najbardziej naturalny i niewymuszony.

Argument Bergsona o wyłącznie praktycznym charakterze doświadczenia rzeczy nie posiada istotnej wartości, nie wiemy bowiem, czy istnieje cokolwiek, co posiadałoby charakter czysto teoretyczny. W każdym razie wiemy dzisiaj na pewno, że systemy logiki formalnej, które z założenia powinny być jak najbliższe tego ideału - nie potrafiły go osiągnąć.

Jest niewątpliwe, że w chwili kiedy oddajemy się życiu codziennemu, mając w pierwszym rzędzie cele praktyczne na oku, doświadczenie bezpośrednie, przedstawiające nam rzeczywistość jako zbiór rzeczy i zdarzeń dokonujących się przez zmianę stosunków pomiędzy rzeczami, jest bezwzględnie obowiązujące, i każda teoria rzeczywistości ma tylko o tyle wartość, o ile oparta jest na tym bezpośrednim doświadczeniu. Z drugiej strony kontemplacja prowadząca do rzeczywistości elementów wrażeniowych obala w nas wiarę w istnienie rzeczy, które występują natychmiast w roli konstrukcji umysłowych, przydatnych jedynie do celów praktycznych. Oglądamy się wówczas za teorią rzeczywistości opartą na doświadczeniu elementów wrażeniowych.

4. Kolejne przesuwanie się z jednej rzeczywistości w drugą prowadzi do praktycznego przewartościowania różnych teorii rzeczywistości, które jednak niezależnie od tego zachowują stałą wartość teoretyczną.

Powstaje pytanie, w jakiej rzeczywistości znajdujemy się w chwili, gdy mówimy o wielu rzeczywistościach. Pytanie to należy do zakresu teorii typów logicznych i łatwo może być przy jej pomocy wyjaśnione. Nazwijmy rzeczywistość elementów wrażeniowych i rzeczywistość rzeczy, o których mówiliśmy wyżej, rzeczywistościami typu pierwszego, a należące do nich teorie rzeczywistości teoriami typu pierwszego. Jest jasne, że mając świadomość istnienia dwóch rzeczywistości typu pierwszego, możemy niemniej wierzyć, że zostały one stworzone w rzeczywistości elementów wrażeniowych albo też w rzeczywistości rzeczy, zależnie od ogólnej dyspozycji naszego umysłu. Jeśli np. chodzi o dyskusję w kawiarni, prawdopodobną będzie przewaga rzeczywistości rzeczy jeśli o samotną kontemplację w głębi lasu, wysunie się na pierwszy plan, rzeczywistość wrażeń. Obydwie rzeczywistości nie będą identyczne z rzeczywistościami typu pierwszego i dlatego będziemy je mogli nazwać rzeczywistościami typu drugiego, a teorie rozróżniającą obydwie te rzeczywistości teorią typu trzeciego. Mamy tu zjawisko bardzo podobne do tego, które opisał Pascal w Penseés[7].

"Tłum czci osoby wysokiego rodu. Ludzie na wpół sprytni gardzą nimi, mówiąc, że urodzenie nie jest zaletą osoby, ale rzeczą przypadku. Ludzie sprytni czczą je nie według myśli tłumu, lecz powodując się myślą ukrytą. Pobożni, którzy mają więcej gorliwości niż nauki, gardzą nimi, ponieważ ich sąd opiera się na nowej intuicji, którą im daje pobożność. Ale chrześcijanie doskonali czczą je na podstawie innej, wyższej intuicji. Tak idą po sobie opinie od za do przeciw, według tego, ile się ma intuicji".

Jest jasne, że ilość intuicji, jaką się posiada, należy tu identyfikować z krytycznym przeciwstawieniem się poprzednio opisanym stanowiskom. Powyższe zdania Pascala cytuję umyślnie in extenso, gdyż uważam je za niezmiernie doniosłą próbę wprowadzenia systematycznej względności prawdy. W zastosowaniu do naszego przedmiotu możemy powiedzieć, co następuje: dogmatyczna wiara w jedną jedyną rzeczywistość prowadzi do paradoksów i nie może być przyjętą przez wszystkich ludzi. Nie znaczy to, że rzeczywistość jest czymś względnym i zależnym od fantazji człowieka. Istnieją zasadnicze typy rzeczywistości, które powinniśmy przede wszystkim zbadać jak najdokładniej. Mając do dyspozycji odnośne teorie możemy się orientować z łatwością w każdym konkretnym zjawisku, zaliczając je do tej lub innej rzeczywistości. Rzecz jasna, że rzeczywistość typu drugiego, która obejmuje nasz stosunek do rzeczywistości typu pierwszego jako zjawisko, może sama być albo rzeczywistością wrażeń, albo rzeczywistością rzeczy. Zależnie od tego wyjaśnia ona zjawisko istnienia dwóch rzeczywistości typu pierwszego, interpretując psychologicznie albo wiarę w istnienie rzeczy, albo wiarę w elementy wyrażeniowe. Jest niewątpliwe, że jeśli wybierzemy za punkt wyjścia jedną z dwóch możliwych rzeczywistości rządu drugiego, wyjaśnienie takie zawsze udać się musi, bo zawsze możemy uważać rzeczy za skróty umysłowe, służące do orientowania się w rzeczywistości elementów wrażeniowych, i na odwrót, elementy wrażeniowe za produkty analizy rzeczywistości rzeczy.

5. Teoria wielości rzeczywistości pozwala na wyjaśnienie szeregu paradoksów starej filozofii. Naprzód, łatwo jest zobaczyć, że argument prof. Nelsona o niemożliwości teorii poznania nie da się utrzymać. Jeśli założymy, że jest jedna rzeczywistość, do której należy także czynność zastanawiania się nad zagadnieniem rzeczywistości w danej chwili, musimy zgodzić się na następujące rozumowanie.

Poznanie ma wartość obiektywną, jeśli to, co poznajemy, jest rzeczywiste.

"Teoria poznania jest nauką, która ma za zadanie badać obiektywne znaczenie wszelkiego poznania. Przyjmijmy, że istnieje kryterium, które mogłoby służyć do rozwiązania tego problemu. Kryterium to byłoby samo poznaniem, albo nie.

Przyjmijmy, że kryterium, o które chodzi, jest poznaniem.

Wtedy należałoby właśnie do zakresu tego, co jest problematyczne, o czym dopiero teoria poznania ma rozstrzygnąć, czy ma znaczenie. Kryterium, które ma służyć do rozwiązania problemu, nie może tedy być poznaniem.

Przyjmijmy więc, że to kryterium nie jest poznaniem.

Żeby je poznać, musielibyśmy mieć jakieś inne poznanie, o którym nie byłoby sposobu rozstrzygnąć, czy ma znaczenie" [8].

Siła tego rozumowania załamuje się natychmiast, jeśli zważymy, że akt poznania polegający na ustanowieniu jakiegoś kryterium poznawczego należy do innej rzeczywistości niż ta, do której to kryterium ma się odnosić. Kryterium to może być z kolei przedmiotem badań wyższego rzędu. Pozorny regressus ad infinitum jest nieszkodliwy, gdyż poznanie rzędu wyższego nie wymaga rozpoczynania analizy od początku, ale otrzymuje się z poznania rzędu niższego automatycznie, dzięki systematycznej wieloznaczności pojęć wchodzących w grę, podobnie jak to ma miejsce w logice formalnej.

6. Tą samą metodą możemy z łatwością załatwić stary dylemat pomiędzy psychofizycznym paralelizmem a oddziaływaniem wzajemnym duszy i ciała. Jest jasne, że w rzeczywistości elementów wrażeniowych problemat wzajemnego oddziaływania duszy, i ciała w ogóle nie występuje, z tego prostego powodu, że i dusza, i ciało są jedynie skrótami mającymi znaczenie praktyczne, i to drugorzędne, interesującym jest natomiast porządkowanie zasadniczo równorzędnych elementów wrażeniowych, do czego najlepiej przydatnym jest psychofizyczny paralelizm. Przeciwnie, w rzeczywistości rzeczy pojęcie psychofizycznego paralelizmu jest nieużyteczne, gdyż stany psychiczne jako takie odgrywają w niej rolę zjawisk drugorzędnych, a na pierwszy plan wysuwa się człowiek jako jednostka działająca. Nie da się zaprzeczyć, że teoria wzajemnego oddziaływania duszy na ciało nie da się utrzymać w żadnej rzeczywistości, niemniej możemy mówić o wzajemnym działaniu na siebie ludzi i rzeczy. Pochodzi to stąd, że mamy bezpośrednie kryteria, które pozwalają nam odróżnić nasze własne działania od bezczynności i zależność tegoż działania od rzeczy Opierając się na tych kryteriach możemy zbudować pojęcie działania, wyznaczając mu w razach wątpliwych dowolne granice. Pojęcie to jest nieodzowne dla orientowania się w rzeczywistości rzeczy, a nie jest ani lepsze, ani gorsze od innych pojęć fundamentalnych, które przyjmujemy bez definicji słownej, musimy więc zgodzić się z tym, że jest zupełnie równouprawnione z pojęciem psychofizycznego paralelizmu. Uwagi poprzedniego paragrafu stosują się również do odwiecznego zagadnienia wolności woli. Jest pewne, że psychologia naukowa nie może posługiwać się pojęciem wolnej woli. Pochodzi to stąd, że psycholog z konieczności musi pracować na terenie rzeczywistości elementów wrażeniowych, rozpatrując jedynie zachodzące pomiędzy nimi stosunki, które nie wykazują żadnej podstawy do posługiwania się pojęciem wolnej woli. Jeśli natomiast uznamy za punkt wyjścia rzeczywistość rzeczy elementy wrażeniowe przedstawią nam się jako utwory umysłowe otrzymane sztucznie, jako skutek porównywania różnych zdarzeń zachodzących w tej rzeczywistości, a psychologia stanie się nauką posiadającą wartość jedynie pomocniczą, w szczupłym stosunkowo zakresie. Głównym naszym celem będzie opisywanie poszczególnych zdarzeń, tak jak przedstawiają się bezpośredniej obserwacji, bez względu na to, czy z punktu widzenia psychologii są więcej lub mniej skomplikowane. Stojąc na tym stanowisku, zwrócimy natychmiast uwagę na to, że posiadamy bezpośrednie kryteria, które pozwalają nam odróżnić te czynności, które wykonać chcemy, od pozostałych. Tak np. nie ulega dyskusji, że ja obecnie chcę pisać i piszę, a równocześnie może marszczę czoło, chociaż tego wcale nie chcę. Znajdą się zapewne wypadki, w których trudno mi będzie rozstrzygnąć, czy zachodzi zjawisko pierwszej lub drugiej kategorii, wypadki te będę jednak mógł sklasyfikować na podstawie z góry przyjętej umowy. W ten sposób uzyskam pojęcie fundamentalne czynności dowolnej, które nie będzie puste, a tym samym uzyskam podstawę do posługiwania się pojęciem wolnej woli. Rzecz jasna, że pojęcia te staną się zbyteczne, jeśli zechcę zdarzenia zachodzące w rzeczywistości rzeczy interpretować z punktu widzenia rzeczywistości elementów wrażeniowych typu drugiego - ale na odwrót, każde zjawisko zachodzące w rzeczywistości elementów wrażeniowych będę mógł interpretować z punktu widzenia rzeczywistości rzeczy typu drugiego, do której należy pojęcie wolnej woli. Ta dwoistość punktów widzenia doprowadza, jak wiadomo, do niebywałego zamieszania w dyskusjach. Teoria wielości rzeczywistości wyjaśnia tę sprawę bez reszty.

8. Metoda powyższa pozwoli nam odpowiedzieć na pytania postawione w paragrafie 1 wstępu, pkt. 1 i 2.

Ad 1). Jest jasne, że w rzeczywistości elementów wrażeniowych nie ma nic takiego, co można by nazwać stanami psychicznymi innych istot żyjących, jak to zostało przez szkołę psychologistyczną ostatecznie ustalone. Przeciwnie, w rzeczywistości rzeczy założenie rzeczywistości stanów psychicznych innych ludzi (a poniekąd także zwierząt, przynajmniej wyższych) jest hipotezą najzupełniej naturalną. Widzimy więc, że sprawa ta, podobnie jak sprawy poprzednio dyskutowane, nie może być rozstrzygnięta, ale zależy od tego, w jakiej rzeczywistości w danym okresie znajdujemy się.

Ad 2). Istnieją dwie zasadniczo odmienne metody badań fizycznych, z których każda w swoim zakresie dała wyniki niezmiernie doniosłe. Pierwsza metoda, oparta na opisie zjawisk przy pomocy równań różniczkowych, zaczerpnięta jest z psychologistycznego obrazu rzeczywistości, metoda druga, prowadząca do fizyki atomistycznej, należy do sfery rzeczywistości rzeczy. Rozwój psychologizmu w drugiej połowie XIX wieku spowodował, że wszyscy niemal wielcy fizycy trzymali się bez zastrzeżeń obrazu psychologistycznego, zarzucając zupełnie atomistykę. Dopiero nieoczekiwany rozwój atomistyki z pierwszego dziesiątka lat naszego wieku, a w szczególności ostateczne wyjaśnienie ruchów Browna przez Smoluchowskiego wywołały przewrót w pojęciach, wysuwając metodę statystyczną na czoło badań nad budową materii [9]. Jedyny wyjątek ostał się w dziedzinie grawitacji, którą Einstein zdołał sprowadzić na zupełnie nowe tory dzięki swojej wspaniałej teorii powszechnej względności[10]. Zaznaczając jeszcze raz wyraźnie, że żadna z tych teorii nie odnosi się do świata rzeczywistego i skutkiem tego może być zastosowana zarówno do jednej, jak i drugiej rzeczywistości (jako wygodna fikcja), musimy niemniej stwierdzić, że zarówno jedno, jak i drugie z omawianych pojęć rzeczywistości ma tę własność, że prowadzi do bardzo płodnych teorii fizycznych, że więc oba te pojęcia są z punktu widzenia zastosowań fizycznych równouprawnione[11].

9. Na zakończenie tego przeglądu zwrócę uwagę jeszcze na interesującą krytykę argumentu idealistycznego przeciw materializmowi, jaką można wydedukować z teorii wielu rzeczywistości. Po tym, co mówiliśmy powyżej, wystarczy stwierdzić, że system materialistyczny, jak każdy w ogóle system, obejmować może jedynie zjawiska pewnego określonego typu. To, że ja konstruuję ten system, jest zjawiskiem typu wyższego i dlatego wprost do tego systemu należeć nie może. Natomiast możemy automatycznie podwyższyć typ systemu, obejmując nim z kolei i to ostatnie zjawisko, itd. w nieskończoność. Z tym ograniczeniem, wspólnym wszystkim systemom filozoficznym, materializm jest w zasadzie dopuszczalny.

10. Dwa co najmniej pojęcia rzeczywistości, wyznaczone częściowo układami aksjomatów 1 • 2 • 3a i 1 • 2 • 3b, stanowią podstawę dwóch zasadniczo różnych grup systemów filozoficznych, które można objąć nazwami idealizmu (immanentnego) i realizmu.

Pierwsza grupa obejmuje te wszystkie systemy, które idąc za Dawidem Humeem uważają to, co jest bezpośrednio dane, lub w najlepszym razie to, co może być bezpośrednio dane (widzialne), za jedyną rzeczywistość, stawiając sobie za zadanie wytłumaczenie naszej wiary w rzeczywistość rzeczy przy pomocy analizy psychologicznej.

Druga grupa zawiera wszystkie systemy budujące rzeczywistość z rzeczy, obejmując także wszelkie rodzaje idealizmu racjonalnego.

1) Idealizm immanentny. Wszystkie teorie oparte na idealizmie immanentnym muszą zawierać to twierdzenie, że pomiędzy tym, co nazywamy rzeczami otaczającego nas świata, a innymi skupieniami elementów wrażeniowych nie zachodzi istotna różnica.

(4a) Rzeczy są tylko skupieniami stosunkowo trwalszymi, mającymi tę własność, że jeśli raz mieliśmy sposobność z nimi się zetknąć, liczymy się z możliwością powtórzenia się tego zjawiska. Teoria ta, rozwinięta przez J.S. Milla[12], posłużyła prof. Corneliusowi z Monachium do zbudowania całego systemu filozoficznego opartego na elementach wrażeniowych, który można uważać za klasyczny przykład psychologistycznego poglądu na świat[13]. System ten uzupełniony pracami E. Macha, H. Poincarego, P Duhema i wielu innych, stanowi jednolity pogląd na świat, który wprawdzie nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania, ale (może właśnie dlatego) spełnia wszystkie warunki, jakich domagać się można od systemu ściśle naukowego. W dalszym ciągu zajmować się będę jedynie praktycznymi konsekwencjami tego systemu.

(4b) Wyróżnienie rzeczy jako stosunkowo trwalszych skupień elementów wrażeniowych jest w zupełności zależne od popularnego niedoceniania snu w stosunku do jawy, polegającego na przesądzie, że wrażenia są czymś bardziej realnym od wyobrażeń[14]. Jeśli odrzucimy prymat wrażeń zmysłowych, znajdziemy się na terenach, które nie były dotąd brane w rachubę przez filozofię naukową, pozostając wyłączną dziedziną marzycieli i wizjonerów. Jest dobrze zauważyć, że wizja (sen) nie jest zasadniczo niższa od jawy, gdyż wykazywać może nie tylko większą trwałość, ale i większą konsekwencję niż jawa, a często dostępna jest nie tylko jednej, ale bardzo wielu osobom, jak o tym świadczą zjawiska masowej sugestii (procesy czarownic itp.). Częste sprzeczności dostarczane przez marzenia są pozorne i płyną ze stosowania bezkrytycznego zasad jawy do obcego jej zakresu wizji. Tak np. nie możemy się zgodzić, że osoba, która umarła na jawie, jest tą samą osobą, którą spotykamy we śnie, jedynie z tego powodu, że przywykliśmy uważać tę osobę już to jako element świata rzeczy, już to jako zbiór wrażeń wzrokowych. Zgódźmy się jednak uznać wyobrażenia za prawdziwą rzeczywistość, dołączając do nich wrażenia zmysłowe jako mało ważną podgrupę - trudność zniknie natychmiast.

Częste nieporozumienia w dyskusjach na temat wizji biorą się stąd, że z tego faktu, że dyskusja sama odbywa się na jawie, staramy się wyciągnąć konsekwencje na korzyść prymatu jawy. W tej sprawie są pouczające niektóre sny, w których zajmujemy się rozważaniem stosunku snu do jawy. Okazuje się, że sąd nasz jest wówczas często bardzo sprawiedliwy. Zdarza się np., że na podstawie obserwacji faktów zachodzących w śnie przychodzimy do przekonania, że mamy na pewno do czynienia ze snem i że jedynym sposobem uniknięcia przykrych uczuć może być tylko przebudzenie się, które nieraz wywołujemy w sposób całkiem świadomy. Analogia z autosugestią jest tu uderzająca. Uwagi te są zbyt luźne, ażeby można na nich oprzeć twierdzenie, że rzeczywistość wyobrażeń daje podstawę do zbudowania konsekwentnego systemu filozofii. Sprawa ta wydaje mi się w tej chwili niedojrzała do naukowego traktowania. Chciałem tylko wskazać pewne możliwości.

2) Realizm. Realizm racjonalny, odpowiadający rzeczywistości fizykalnej, jest jedną z doktryn filozoficznych najbardziej stosunkowo rozwiniętych. Sceptycyzm, z jakim do tej doktryny odnosi się wielu filozofów, pochodzi stąd, że wydaje się ona mało przydatna do dostatecznego uwzględnienia postulatów jednostek o wybitnie rozwiniętej zdolności do życia indywidualnego. Z punktu widzenia teorii wielu rzeczywistości zarzut taki nie da się utrzymać, świadczy bowiem jedynie o tym, że dana jednostka znajduje się w innej rzeczywistości. Bez porównania poważniejsze trudności zdają się tkwić w realizmie opartym na rzeczywistości rzeczy, który (za Hamiltonem) nazywam realizmem naturalnym. Kwestia systemu filozofii opartego na realizmie naturalnym jest niezmiernie ważna z tego powodu, że skutkiem hipotetycznego bądź co bądź charakteru rzeczywistości fizykalnej i wielkich trudności, tkwiących jeszcze w problemie rzeczywistości wyobrażeń, rzeczywistość naturalna jest jedyną rzeczywistością teoretycznie równouprawnioną z rzeczywistością elementów wrażeniowych. Gdyby zatem realizm naturalny okazał się z jakiegokolwiek powodu niemożliwym do przeprowadzenia, rzeczywistość elementów wrażeniowych byłaby jedyną rzeczywistością bezpośrednio daną, a tym samym mogłaby być uważana za rzeczywistość par excellence. Wniosek taki nie da się wyprowadzić właśnie z tego powodu, że zbudowanie systemu realizmu naturalnego nie przedstawia zasadniczych trudności. Sprawie tej poświęcony jest rozdział następny. Problemat systemu filozoficznego opartego na rzeczywistości wyobrażeń jest, jak zaznaczyłem, kwestią przyszłości. Już teraz jednak jest dobrze podkreślić te dane, które pozwalają oczekiwać, że taki system zostanie kiedyś zbudowany.

Kiedy Platon wygłaszał swoje zdanie, że materia jest tym, co nie istnieje, opierał się niewątpliwie na rozpowszechnionym od czasów Parmenidesa twierdzeniu, że to, co spostrzegamy zmysłami, jest paradoksalne i dlatego nierzeczywiste. Jako jedyną rzeczywistość uważał Platon idee, przypisując im byt niezmienny, niezależny od naszej świadomości. Teoria Platona nie da się utrzymać, nie ma bowiem podstawy do dalszego liczenia się z paradoksami Zenona, jak to widzieliśmy poprzednio, a nadto musimy się z tym zgodzić, że idee, jeśli nawet istnieją (nie pociągają sprzeczności), to istnienie to jest zasadniczo różne od istnienia rzeczywistego. Natomiast należy stwierdzić, co następuje. Przedmioty matematyki poza istnieniem abstrakcyjnym i poza formułami, które należą do świata wrażeń, przedstawiają się nam jako wyobrażenia o niezmiernie trwałym charakterze. To samo można powiedzieć o wszystkich pojęciach należących do systemu logiki. Wyobrażenia te nie różnią się zasadniczo od innych wyobrażeń, stanowiąc wraz z nimi elementy tego, co nazwaliśmy rzeczywistością wyobrażeń. Ta okoliczność sprawia, że cecha niezmiernej zmienności i nieprawidłowości, jaką przypisuje się rzeczywistości wyobrażeń, nie stosuje się do wszystkich jej elementów, ale tylko do pewnej ich grupy, która w różnych wypadkach może być mniej lub więcej ciasna. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że uznana powszechnie prawidłowość rzeczywistości wrażeń względnie rzeczy posiada charakter przybliżony, a faktyczne przewidywanie doświadczeń na podstawie obliczeń teoretycznych udaje się tylko w pewnej części wypadków. Nawet najbardziej stosunkowo prawidłowa dziedzina wrażeń zmysłowych - zjawiska astronomiczne wykazują pewne nie dające się przewidzieć nieprawidłowości, jak o tym świeżo można się było przekonać z okazji dyskusji na temat teorii Einsteina, Okazuje się zatem, że prymat prawidłowości nie może być bezwzględnie przyznany rzeczywistości wrażeń względnie rzeczy. Jedynie rzeczywistość fizykalna jest pod tym względem bez konkurencji, ale ta rzeczywistość ustępuje, jak widzieliśmy, innym z powodu swego hipotetycznego charakteru.

Z drugiej strony jest niewątpliwe, że nie posiadamy bezpośrednich kryteriów wyróżniających wrażenia jako coś bardziej rzeczywistego od wyobrażeń, a jedynym argumentem jest względnie większa prawidłowość jawy niż snu. Ten stan rzeczy był dobrze znany Pascalowi, który twierdził, że "gdybyśmy śnili co noc o tej samej rzeczy, działałaby na nas może w tym samym stopniu, jak przedmioty, które widzimy codziennie, i gdyby rzemieślnik był pewny, że będzie śnił co noc przez 12 godzin, że jest królem, sądzę, że byłby równie niemal szczęśliwy, jak król, który by śnił co noc przez 12 godzin, że jest rzemieślnikiem". (Penseés, cz. I, art. VI, § XX). Interesującą, świetnie uzasadnioną koncepcję przestawienia jawy ze snem dał Calderon w swoim dramacie pt. La Vida es Sueno (Strassburg, Heitz u. Mündell). Nie trzeba jednak zapominać, że marzenia senne stanowią tylko pewien gatunek wyobrażeń, stanowiący skrajne przeciwieństwo grupy wyobrażeń matematycznych.

Właściwe życie człowieka pochłoniętego przez rzeczywistość wyobrażeń stanowią zjawiska apercepcji, tj. wyobrażenia występujące jako ośrodki wrażeń zmysłowych. Jest jasne, że ścisłej granicy pomiędzy rzeczywistością wrażeń a rzeczywistością wyobrażeń na podstawie danych bezpośrednich poprowadzić nie można, gdyż zjawiska apercepcji wykazują raz przewagę elementów wrażeniowych, drugi raz wyobrażeń. Wynika stąd, że możliwe są stany przejściowe, które zaliczamy do jednej lub drugiej rzeczywistości na podstawie dowolnej konwencji.

Typowe przejawy rzeczywistości wyobrażeń występują, jak zaznaczyłem wyżej, w stanach ekstatycznych, pod wpływem narkotyku, w obłędzie, histerii, somnambulizmie itp. Pominąwszy skrajne formy tych zjawisk, które można uznać za wyjątkowe, trzeba stwierdzić, że istnieje pewien ich gatunek - zjawiska narkotyczne - które posiadają charakter powszechny i są nieustannie aktualne. Szczegółowy opis rzeczywistości wyobrażeń opiumisty znajdujemy w cytowanej książce Baudelaire'a pt. Les paradis artificiels. Jest dobrze zaznaczyć, że zjawiska apercepcji tam opisane mogą występować w życiu codziennym niezależnie od narkotyku, a u ludzi obdarzonych wielką wyobraźnią mogą nawet wypełniać życie. Jako charakterystyczny przykład tego rodzaju zjawisk wyjmuję z książki Baudelaire'a następujący opis zmiany lokalizacji jaźni: Oko twe utkwi na "drzewie harmonijnym, skrzywionym przez wiatr; w kilku sekundach to, co w mózgu poety byłoby tylko porównaniem bardzo naturalnym, stanie się w twoim mózgu rzeczywistością. Z początku przypisujesz drzewu twe namiętności, twoje pragnienia czy twą melancholię, jego westchnienia i drgnienia stają się twoimi i wkrótce jesteś drzewem".

Opis powyższy wydać się może poetycką pozą jedynie człowiekowi, którego doświadczenia są bardzo ograniczone. Każdy kto znajdował się choćby przez chwilę w rzeczywistości wyobrażeń (np. pod wpływem przerażającego snu), zobaczy z łatwością, że książka Baudelaire'a jest po prostu podręcznikiem psychologii, tym tylko różnym od podręczników oficjalnych, że pozbawionym nic nie mówiących tautologii teoretycznych. Uwaga ta sprawi może, że nie będziemy się doszukiwali frazesu w następującym zdaniu, którego sformułowanie uważam za wielki czyn Baudelaire'a: rzeczy tej ziemi istnieją tylko w bardzo małym stopniu, prawdziwa rzeczywistość jest tylko w snach.

W praktyce rzeczywistość wyobrażeń stoi na równi z rzeczywistością wrażeń, przy czym pewna przewaga jest po stronie pierwszej. Nasza epoka wykazuje niewątpliwie wielkie zainteresowanie praktycznym znaczeniem marzenia[15]. Nie chcąc tu powtarzać znanych analiz psychologicznych Freuda i jego szkoły, wymienię tylko niezmiernie interesującą książkę p. Baruzi (La volonte des metamorphoses, Paris 1913), który uważa niezdolność do marzeń za objaw degeneracji.

Lekceważenie marzenia prowadzi w wielu wypadkach do poważnych błędów pedagogicznych. W dawnych czasach prowadziło do potwornych zbrodni, znanych pod nazwą procesów czarownic[16].

Wpływ marzenia na twórczość artystyczną wszystkich typów, a w niektórych wypadkach także na twórczość naukową, nie da się zaprzeczyć. Otóż marzenie, które występuje jako takie, jest bez wątpienia elementem rozkładowym, pewnego rodzaju zabawą, która przeciągnięta zbyt długo graniczyć może z próżniactwem. Marzenie jest interesujące tylko wtedy, gdy występuje jako bezpośrednio dana rzeczywistość. Potrzeba uwzględnienia tego właśnie faktu jest podstawą postulatu filozofii opartej na rzeczywistości wyobrażeń.

Bogaty materiał pojęciowy do badań nad systemem tego rodzaju znajdziemy w pracach Husserla i jego szkoły[17], a poniekąd także w systemie Bergsona. Pamiętać tylko należy, że niezmiennikiem badań odnośnych musi być raz na zawsze obrany system logiki i schemat pojęcia rzeczywistości.

Aparat ten, zbudowany wprawdzie w granicach rzeczywistości popularnej, posiada, jak to zaznaczyłem, zdolność automatycznego przenoszenia się do innych rzeczywistości, a tym samym do rzeczywistości wyobrażeń.