Stosunki na ziemiach wschodnich podczas okupacji bolszewickiej w latach 1939/41.

I

Napór Rosji sowieckiej na Polskę odparty zwycięstwem naszym 1930 r. przybierał w ciągu całego czasu odrodzonego Państwa Polskiego różne formy i zdradzał zaborcze dążności Rosji sowieckiej. Czym jest Związek sowiecki? - Jest Rosją plus komunizm. Rosja prowadziła wiekową walkę z Polską o ziemie polskie nad Sanem i Bugiem, o panowanie nad słowiańszczyzną czemu Polska stała zawsze na zawadzie. Dla swych podbojów Rosja wysuwała hasła obrony prawosławia lub obrony słowian. Rosja sowiecka wysuwała hasła komunizmu, obecny proletariatu i uciśnionych pobratymców Białorusinów i Ukraińców. Rosja komunistyczna idzie dalej w swych apetytach zaborczych od dawnej Rosji carskiej, pragnie ona podbić Europę przez rewolucję komunistyczną; dziś wśród swego wojska rzuca hasło obrony pięciu milionów komunistów w Niemczech, uciskanych przez narodowych socjalistów.

Stawiając na rewolucję światową Rosja pragnęła wojny euro polskiej, gdyż według Lenina, którego pisma są ewangelią dla komunistów rosyjskich, wojna europejska musi się zakończyć rewolucją socjalną.

Pragnąc wojny, Rosja zachęcała Anglię i Francję do wojny z Niemcami, dając do zrozumienia, że stanie po ich stronie; ośmielała Polskę do wojny z Niemcami, upewniając, że zachowa względem niej przyjazne stanowisko, nie narzuci przemarszu.

Swych wojsk, a dostarczać będzie materiałów wojskowych, surowców, przy tym podkreślając, że przecie nie w jej interesach leży bezpośrednie sąsiedztwo z Trzecią Rzeszą. Przed samą wojną przerzuca się Rosja nagle na stronę Niemiec, zawiera pakt o nieagresji, pod którym kryły się jej dalekozaborcze plany. Ogłoszenie paktu o nieagresji było pierwszym, ostrzegawczym sygnałem dla Polski, drugim sygnałem ostrzegawczym było ultimatum Adolfa Hitlera z 29 sierpnia 1939 roku, figurowanie Rosji sowieckiej między czterema mocarstwami. pod dozorem których winien był odbył się plebiscyt na Pomorzu.

17 września 1939 j wojska rosyjskie wkraczają do Polski, wkrótce potem spotykają się z wojskami niemieckimi pod Brześciem.

Wojska sowieckie wchodziły do Polski wystraszone, spodziewając się oporu, lecz w miarę posuwania się w głąb kraju stawały się coraz pewniejsze, coraz ufniejsze w swe siły. Żołnierz sowiecki przeważnie bardzo mizerny, małego wzrostu, o twarzy szarej.

Bardzo różnorodna była armia sowiecka wkraczająca do Polski. Były tam polki złożone z różnych innoplemieńców wschodniej Rosji, Syberii i Kaukazu. Były pułki ukraińskie, białoruskie i wielkorosyjskie, te ostatnie miały żołnierzy bardziej rosłych, lepiej zbudowanych. Pułki białoruskie miały żołnierzy mizernych, małego wzrostu. Niezależnie od prowincji, z której pochodziły pułki, tępota rysowała się na twarzach żołnierzy i ogromnej większości oficerów. Reżim sowiecki w ciągu lat dwudziestu obniżył -wszystkie rasy i narodowości zamieszkujące Związek Sowiecki. Wkraczające wojska sowieckie nie imponowały swym ekwipunkiem i uzbrojeniem. Od chwili wkroczenia do Polski, do wybuchu wojny Rosja Sowiecka gorączkowo zbroiła się, przygotowując się do wojny z Niemcami.

Siły polskie zostały już złamane w kilkutygodniowych zapasach z liczniejszą wielokrotnie, bardziej w lotniska i motory zaopatrzoną armią niemiecką. Wzięcie w dwa ognie musiało wywoływać beznadziejność i depresję w armii polskiej. Po cóż więc Rosja Sowiecka miała wystawiać swe najlepsze wojska, nie chcąc wzbudzać czujności Niemiec. Odsunięcie starcia z Niemcami z rachubą na swa dozbrojenie i wyczerpanie energii bojowej Niemiec leżało w jej interesach.

Władze cywilne w polskich ziemiach wschodnich robiły wrażanie zaskoczonych, nie orientujących się, nie mających żadnych instrukcji od swoich zwierzchników. Jedni uciekali, drudzy witali wkraczające wojska, mniemając, że przyszły one na pomoc Polsce. Inni znów, jak policja, czekali biernie na miejscach z tym przekonaniem, że pierwsze oddziały bolszewickie ich powystrzelają, jedyną instrukcją, jaką powtarzali wszyscy, niewiadomo przez kogo wydaną nakazywano siedzieć na miejscu nie sprzeciwiać się nikomu.

Była to konsekwencja tego bezhołowia, jakie nastąpiło po ucieczce rządu, oraz tego, ze rząd ów był ze wszystkich, jakie Polska miała w ciągu lat dwudziestu. to jest przez cały czas drugiej Rzeczypospolitej najgorszy. Ani Korpus Ochrony Pogranicza, ani garnizony przejeżdżające kolejami, a zatrzymane po stacjach kolejowych, nie miały żadnych rozkazów, jak się należało zachować. Jedni dowódcy witali sowieckie wojska jako sprzymierzone, inni dawali się rozbrajać, inni cofali się bez oporu z myślą włączenia się do wojsk walczących na zachodzie. Nieliczna tylko grupki stawiały opór wojskom bolszewickim, kryjąc się po lasach i prowadząc walkę partyzancką, przy czym niejednokrotnie zadając dotkliwe straty wojskom bolszewickim. Brak planu i kompletną nieznajomość warunków kraju przejawiali bolszewicy. Na każdym miejscu inne metody postępowania, każdy "komandir" inne zarządzenia wydawał, natomiast wszyscy powtarzali jednakowo, że wchodzą, by ochronić kraj od ucisku "pamieszczykow i panów", ochronić pracujący lud przed zbombardowaniem i zniszczeniem wojennym, poza tym, że wchodzą proszeni o to przez ludność miejscową. Nie ulega wątpliwości, że po kraju rozsiane tzw. jaczejki komunistyczne zwracały się do władz sowieckich o wkroczenie do Polski.

Rosja sowiecka prowadziła stałą ofensywę przeciwko Polsce. Jej organem dla akcji zagranicznej był Komintern, będący pozornie związkiem partii komunistycznej, lecz partie komunistyczne były całkowicie materialnie od Rosji sowieckiej uzależnione podług jej instrukcji prowadziły akcję propagandową, sabotażową a nawet organizowały zbrojne napady, które jednak zanikły, gdyż stworzono Korpus Ochrony Pogranicza. Wśród ludności wiejskiej prowadzono właściwie propagandę nie komunistyczną, tylko demagogiczną, podniecając ją przeciwko państwu polskiemu, rozbudzając apetyty na rozdrapanie drogą gwałtu ziem wielkich właścicieli. Było to staranie powtórzenia w zmienionych warunkach tych rozruchów agrarnych, na podłożu których uzyskała władzę nad Rosją partia komunistyczna

II

Partia komunistyczne w Rosji nie była liczna. Na wyborach do samorządu w 1918 roku otrzymała zaledwie 10% głosów, gdy konstytucyjna demokracja (kadeci) 15%, a związek grup socjalistycznych przeszło 40%.

Doszła do władzy hasłami demagogicznymi, podniecaniem do rozdrapywania przez chłopów majątków ziemskich i opanowania fabryk przez robotników, oraz agitacją przeciwko wojnie, którą jednak po dojściu do władzy na nowo wszczęła. Dla narzucenia nowego ustroju posługiwała się terrorem, z reguły zabijano właścicieli ziemskich wraz z całymi rodzinami. Te zabójstwa dokonywane były najczęściej przez tłum miejscowych chłopów podnieconych agitacją bolszewicką, którą twierdziła, że tylko przez wytępienie całej rodziny, uniemożliwiony będzie powrót do gospodarki folwarcznej właścicieli ziemskich, że więc ziemia pozostanie w rękach chłopskich. Zabijano i tępiono urzędników, przemysłowców, kupców, wytępiono olbrzymią większość inteligencji rosyjskiej. Powstałe wolne stanowiska urzędowe zostały zajęte w znacznym procencie przez żydów. Z fabryk robotnicy wynosili poszczególne narzędzia, części maszyn itd., doprowadzając przemysł do całkowitej ruiny.

Bogactwo Rosji, wskutek rozdrapywania ziemi, niszczenia żywego inwentarza, niszczenia fabryk, znacznie upadło. Dochód aa głowę mieszkańca w 1913 roku wynosił 101 rubli, w 1921 roku - spadł do 38 rb. W rolnictwie spadł z 41,34 rb do 30,4, w przemyśle z 22,3 do 5,1. w innych gałęziach gospodarczych z 30,98 do 3,1.

Komuniści pragnęli oprzeć unarodowiony przemysł na następujących podstawach 1) zniesienie ilościowego stosunku między produkcyjnością pracy robotnika i tego co otrzymuje on od państwa na zasadzie prawa zabezpieczenia bytu. 2) Zniesienie gospodarczej kalkulacji w zarządzie oddzielnych fabryk, nieuwzględnienie, czy i o ile wyprodukowane wartości przewyższają koszta produkcji.

Zabezpieczenie każdemu pracy i egzystencji, co stanowi główną zasadę komunizmu, me mogło być zrealizowane. Głód dziesiątkował Rosjan, przemysł niemal nie dźwigał się z ruiny. W Rosji panował brak produktów przemysłowych, oraz produktów spożywczych Partia komunistyczna wysunęła na pierwszy plan interesy robotnika, lecz jak słusznie skonstatował Nogin na pierwszym zjeździe partii komunistycznej w 1918 roku - tej przepaści, która wytworzyła się między płacą zarobkową ą cenami na produkty nie można zasypać podwyższeniem płac.

Robotnikom dawano część płacy w naturze, dawano bezpłatne mieszkania w domach burżuazji, bezpłatny tramwaj itp. Po przeliczeniu tego wszystkiego na pieniądze okazało się według obliczeń komisarza Szmidta w 1920 roku płaca zarobkowa wynosiła 16% przedwojennej. Zasada komunizmu wymagała ustanowienia kolektywnej gospodarki rolnej, tymczasem chłopi rozszarpywali ziemię. Uznano to jako fakt, lecz nie uprawniono. Nie stworzono prywatnej własności; wzbroniono prowadzenia pracy najemnej w rolnictwie, ale nie było możności przeprowadzenia tego dekretu.

Wszystkich zarządzeń dokonała partia komunistyczna, licząca zaledwie 400.000 członków W tym 150.000 robotników, 83 000 chłopów. 100.000 urzędników i inteligencji wolnych zawodów, 40.000 armii czerwonej. Przeszło połowę chłopów należących do partii stanowili urzędnicy gminni. Otóż ta mała grupka usiłowała w Rosji zrealizować ustrój komunistyczny. Dyktatura proletariatu, o której wspominał Marks, jako o formie przejściowej, przybrała konkretne formy w organizacji Sowietów. Powołano do życia szereg rad, faktycznie jednak dyktatura należała do komitetu, tj. do kilku jednostek. Od ich decyzji zależał kurs polityki sowieckiej.

W 1921 roku nastąpiło bankructwo próby zaprowadzenia ustroju komunistycznego, opartego na bezpośrednim zaopatrywaniu obywateli. Proklamowano wówczas oficjalną nową politykę ekonomiczną, tzw. Nep. Ustrój ten zapanował w Rosji w 1921 roku i był oparty na kapitalizmie państwowym. W ciągu lat 10 Rosja sowiecka miała komunizm na eksport, a kapitalizm na import. Subwencjonowała agitację komunistyczną zagranicą, a usiłowała wciągnąć do siebie kapitał zagraniczny drogą koncesji. 25 listopada 1921 roku wydany był dekret, który gwarantował, że umieszczone w przedsiębiorstwie koncesjonariusza, mienie nie będzie ulegało ani nacjonalizacji, ani konfiskacie, ani rekwizycji. Koncesjonariusz ma prawo najmować pracowników i robotników.

W tym samym czasie dopuszczono prywatny handel, pozostawiając tylko w rękach państwa handel zewnętrzny, jako monopol państwowy.

Spekulacyjny kapitał zagraniczny zjawił się do Rosji, objął szereg przedsiębiorstw, lecz wkrótce nie mógł wytrzymać w warunkach sowieckich i wycofał się, Rosja jednak skorzystała z kredytów zagranicznych, szczególnie w ciągu ostatnich lat kilkunastu, gdy w Europie panowało bezrobocie i nadprodukcja. Korzystała ze znacznego kredytu towarowego w Europie, szczególnie w Niemczech, które dostarczały Rosji maszyn niezbędnych do instalacji i odnowienia przemysłu. Przemysłowcy Ameryki i Europy mniemali, że lepiej brać zamówienia na kredyt, niż nie wykorzystać sil produkcyjnych swych przedsiębiorstw. Weksle sowieckie wydane wielkim koncernom niemieckim jak A, i G. Borsik, Humboldt, Simens i Schuckert, Borgman, Krupp itd. były redyskontowane w Anglii i Stanach Zjednoczonych. Dzięki tym kredytom rozwijał się przemysł kluczowy Niemiec: górnictwo, hutnictwo, elektryfikacja i w tych dziedzinach produkcja Rosji uległa bardzo znacznemu zwiększeniu, na przykład produkcja węgla od (1929 roku do 1936 wzrosła o 126,2, produkcja rudy od 1930-36 roku z 10,4 do 23,2 mln.

Dla wytworzenia lotnictwa wykorzystała Rosja ciążący na Niemczech zakaz produkcji aeroplanów wojennych. Niemieccy konstruktorzy dali podwaliny przemysłowi lotniczemu Rosji, mniemając, że on będzie służył Niemcom w walce z postanowieniami Wersalskiego traktatu. Przemysł automobilowy wytworzony został w Rosji sowieckiej przy pomocy amerykańskich fachowców, którzy przybywali do Rosji ze względu na wysokie wynagrodzenie, lecz przed przyjazdem zabezpieczali swe życie na wysoką kwotę, przewidując, ze życie to może być narażone na wielkie niebezpieczeństwo, Rosja wytwarzała w szybkim tempie przemysł posiadający bezpośrednie znaczenie dla wojny, z myślą o wojnie, uważając czerwoną armię za zbrojne ramię międzynarodowego proletariatu dla rewolucji światowej. Przemysł ten tworzył się przez ogładzanie ludności dla wywozu produktów spożywczych, dla zapłaty zobowiązań sowieckich zagranicy. Tworzył się na mocy głodowych płac robotników, których położenie było gorsze, niż we wszystkich krajach kapitalistycznych. Przemysł konsumpcyjny: produkcja tekstylna, obuwiowa itp. nie mógł zaspakajać należycie potrzeb ludności i produkował wyroby bardzo liche, nietrwałe.

Wszyscy publicyści zwiedzający Rosję, częstokroć entuzjaści ustroju sowieckiego, twierdzą niemal jednogłośnie, że ludność doświadcza głodu, chłodu i braku najniezbędniejszych rzeczy. Takie same świadectwo wystawiają ci, którym udało się uciec z piekła sowieckiego. "Przypominam sobie straszne moskiewskie zimy 1928/1930 r., gdy Moskwa, rzecz prosta ta szara, nieoficjalna Moskwa, wymarzała z chłodu i wymierała z głodu. Mieszkałem wtedy pod Moskwą w Sałtykowce, gdzie mieszkają ci wszyscy, dla których w Moskwie zabrakło "powierzchni mieszkalnej" - pisze J. Sołoniewicz w słynnej książce "Rosja w obozie koncentracyjnym". Głównym pożywieniem Sołoniewicza i jego rodziny były ziemniaki. "Z ziemniakami trzeba było radzić sobie w sposób następujący: nakładałem starą sowiecką chłamidę, która juz nie jedno widziała i tak wystrojony udawałem się na przedmieście, tam, rozglądając się podejrzliwie, przechadzały się chłopki z okolic podmoskiewskich. Spoglądałem na jedną z nich, ona spoglądała na mnie. Potem przespacerowawszy się raz jeszcze, pytałem tajemniczym szeptem ziemniaki macie. - Jakie znów ziemniaki - lecz oczy "spekutantki" już mów dokładnie oglądają. Obejrzawszy mnie szczegółowo i przekonawszy się, że nie wyglądam podejrzanie, "spekulantka" zadaje mi doić bezsensowne pytanie - a czy pan ziemniaków potrzebuje - potem idziemy gdzieś na tylne podwórka. gdzie na jakiejś kupce gałganów siedzi chłopak lub dziewczynka, a pod gałganami znajduje się pożądany, a z, takim trudem i ryzykiem przywieziony do Moskwy woreczek z ziemniakami. Za ziemniaki płacę po 5 - 6 rb. za kg.

Chleba nie mieliśmy, gdyż moje wielokrotne usiłowania, by wykorzystać dobrodziejstwa osławionego systemu kartkowego, zakończyły haniebnym fiaskiem: biegałem, robiłem starania, dostawałem z rozmaitych urzędów najrozmaitsze zaświadczenia, sterczałem w zapoconej i zawszonej kolejce w biurze kartek żywnościowych, otrzymywałem kartki, a potem robiłem sceny żonie, z inicjatywy której wszystkie te czynności przedsiębrałem".

Tak wyglądał ów handel nielegalny, prywatny, tzw. "mieszczestwo", handel domokrążny towarami spożywczymi.

Wspominaliśmy o brakach jakościowych przemysłowych wyrobów sowieckich. Pod względem ilościowym są one też w wysokim stopniu niedostateczne, o czym świadczą długie ogonki przed sklepami.

"Co robią ci ludzie ustawieni przed sklepem - stoją w ogonku a ogonek ciągnie się aż do sąsiedniej ulicy. Będzie ich dwieście, trzysta osób. Są spokojni, cierpliwie czekają. Jeszcze wcześnie, sklep zamknięty.

Przechodzą tędy po trzech godzinach. Stoi wciąż ten sam tłum. Dziwię się, poco przychodzili tak wcześnie i co na tym zyskają - jak to co zyskają? Tylko ci, co pierwsi przyszli dostaną. Tłumaczą mi dalej, że dzienniki podały wiadomość, o wielkim napływie nie wiem czego. (Zdaje się tego dnia były to poduszki). Być może, jest czterysta, tub pięćset przedmiotów, po które zgłosi się osiemset, tysiąc lub półtora tysiąca amatorów. Jeszcze daleko przed wieczorem okład będzie wyprzedany. Potrzeby są tak wielkie, a na to publiczność tak liczna, ze popyt jeszcze przez długi czas będzie górował nad podażą i to znacznie. (Andre Gide Powrót z ZSRR str. 50).

Siły produkcyjne Rosji nastawione były przede wszystkim na przemysł ciężki oraz przemysł wojenny. Przedmiotów użytkowych produkowano niedostatecznie, w bardzo lichym, nietrwałym gatunku, przy czym sprowadzanie towaru było częstokroć wadliwe. Jedne miejscowości otrzymywały nadmiar danego produktu, inne niedostateczną jogo ilość. Handel zaś prywatny dopuszczony w okresie Nepu w 1921 i 1929 roku został zlikwidowany i odbywał się tylko po kryjomu.

Dokonano olbrzymich inwestycji, przekopywano na północ kanał, nie oglądając się na koszty, na ofiary ludzkie. Przypomina to politykę inwestycyjną Piotra I, który na budowę Petersburga i Portu Azowa poświęcił setki tysięcy ludzi i dla przekształcenia Rosji nie szczędził ludzkich ofiar, co zmniejszyło ludność Rosji podczas jego reformatorskiego panowania o 20%. Bierność ludu rosyjskiego czyni go powolnym narzędziem na wszelkie eksperymenty. "Żyźń czeławieczeskaja - kapiejka" - oto zasada, na mocy której Rosja sowiecka uprzemysławiała się i prowadzi wojnę.

"De jure masa robotnicza rządzi "pierwszą na świecie republiką pracującą, de facto - stanowi ona obiekt najnieprawdopodobniejszych zarządzeń administracyjnych, w skutku których nie może ona uprzytomnić, ani najeść się do syta, dlatego to w Z. S. R R. da się zauważyć niesłychanie silna tendencja do tego, by z tej masy wydrzeć się i wydostać na jakiekolwiek- bądź, choćby niewysokie wyżyny". (Sołoniewicz - "Rosja w obozie koncentracyjnym" str. 114).

Położenie materialne robotników w Sowietach jest znacznie gorsze od położenia materialnego robotnika w Polsce oraz całej Europie.

Na zjeździe robotników przemysłu górniczego ustalono, że w Zagłębiu Donieckim na robotnika wypada 2,3 m. przestrzeni mieszkalnej, w Kuźnieckim - 0,3. Większość robotników mieszka w ziemiankach i namiotach w nowych okręgach przemysłowych, nawet w Zagłębiu węglowym podmoskiewskim o starym przemyśle skonstatowano brak mieszkań, baraki utrzymywane antysanitarnie, są nieodpowiednie do mieszkania bez wanien, łaźni, pralni itd. (Prawda - 2 czerwca 1931 roku).

Ciężkie warunki mieszkaniowe i aprowizacyjne zmuszają robotników do porzucania pracy w jednym przedsiębiorstwie i poszukiwania drugiego, przejeżdżania setek kilometrów w poszukiwaniu możliwych warunków. W prasie sowieckiej nastąpiło narzekanie na zbytnia płynność siły roboczej Skonstatowano, że w Zagłębiu Donieckim w ciągu pierwszych pięciu miesięcy 1931 roku zmieniło się 70% robotników, na Uralu w tym samym okresie 91,7% stanowili nowoprzybyli robotnicy.

Wobec tego rozwinęła się agitacja o nie porzucaniu fabryk, zachęcano do tworzenia oddziałów szturmowych, mających dać przykład komunistycznego stosunku do pracy. W końcu, dla zwalczania płynności siły roboczej, rozwinięto agitację za przymocowaniem do miejsca pracy. Przymocowani zobowiązali się do pozostawania przy danej pracy przez czas nieokreślony często na okres platiletki. To przymocowanie się dobrowolne w wielu wypadkach było pozornie dobrowolne i torowało drogę do przymocowania robotników do fabryk na mocy dekretu.

Dekrety z 7 września i 7 października 1939 roku przymocowują robotników do przedsiębiorstw, w których ich zastał dekret i samowolne przejście od jednego przedsiębiorstwa do drugiego jest karane grzywną, a nawet pozbawieniem prawa do pracy na termin 6 miesieczny . Wprowadzono książeczki robotnicze, typu przestarzałego w Europie, które były uważane za krzywdę dla robotnika. W książeczce zapisuje się wszystkie wykroczenia robotnika, naruszenie porządku fabrycznego i wadliwą pracę. 23 września - 1931 roku wprowadzono surowy system grzywien, wbrew kodeksowi pracy. Upowszechniono pracę kobiet w górnictwie.

Obserwator stosunków sowieckich Jan Iwasiewicz pisze:

"Widziałem rzemieślniczki, szlifujące bloki żelaza, wiszącymi tarczami i szmerglowymi, których ramy musiały przyciskać klatkę piersiowa, widziałem robotnice pracujące w głębokim błocie przy budowie kolei podziemnej - i muszę zauważyć, że na taką pracę kobiet nie zezwoliłoby żadne prawodawstwo robotnicze Europy Środkowej i Zachodniej" (J. Iwasiewicz - Bezdroża Rosji Sowieckiej - Warszawa, 135 rok, str. 31).

Każdy dział pracy fizycznej, zarówno zwykłej jak maszynowej ma dokładnie ustaloną bardzo zresztą wysoką normą wydajności, która obowiązuje wszystkich uczestników danej czynności. Za wydajność wyższą ponad zakreślone granice, robotnik otrzymuje dodatkowe wynagrodzenie, a za wyniki niższe od ustalonej normy - ma on potraconą różnicę w stosunku do parytetowej stawki zarobkowej W ten sposób cała praca oparta jest na zasadzie akordowej, która w bardzo wielu działach produkcji jest oficjalnie stosowana.

Według urzędowych danych ilość godzin roboczych przepracowanych aa akord w wielkim przemyśle w roku 1933 dochodzi do 70%.

Ten system akordowy wymagający wielkiego natężenia siły i woli człowieka, potępiany i zwalczany dawniej przez socjalistów wszystkich krajów i odmian obecnie stał się ewangelią w państwach sowieckich. Sowiety wprowadziły współzawodnictwo wydajności pracy, tzn. system Stachanowski - robotnika, który pobijał rekordy pracy. Na fabrykach ustalano normę pracy. którą tylko nieznaczny procent robotników przy największym wysiłku może przewyższyć. Natomiast olbrzymia większość robotników nie osiąga tej normy i wytwarza zaledwie 50-60% ustalonej normy. Ta mała wydajność pracy jest wynikiem złego odżywiania sowieckich robotników.

Andre Gide podaje, że grupa francuskich robotników, podróżująca po Sowietach odwiedziła jedną z kopalń i zaproponowała po koleżeńsku zluzowanie sowieckich robotników i natychmiast, bez żadnych wysiłków, nie wiedząc o tym rzeczywiście, Francuzi osiągnęli rekordy Stachanowskie. Zarobki robotnika w Sowietach są bardzo niskie. Wynoszą od 150-180 rb. Tylko wysoko wykwalifikowany robotnik, należący do arystokracji robotniczej, otrzymuje 400 rb. Miesięcznie, lecz tacy robotnicy stanowią znikomy procent klasy robotnicze? Drożyzna produktów, zwłaszcza tkackich oraz obuwia jest znaczna. Liche palto kosztuje 400 rb., w dobrym gatunku 1000 rb (1934 r.). Masło od 30 rb. do 40 rb. kg.

Pomimo tych złych warunków bytowania, nowe pokolenie robotników sowieckich jest najmocniej przekonane, że Rosja sowiecka jest ojczyzną proletariatu, że robotnik ma się tu lepiej niż w krajach kapitalistycznej Europy. Klasa robotnicza w Sowietach jest klasą uprzywilejowaną w stosunku do innych klas ludności, korzysta z przywilejów w kształceniu dzieci, otrzymywaniu stypendiów, korzystania z letnisk i uzdrowisk. Gdy w Rosji panował system kartkowy produktów, przydziały dla robotników były wyższe, niż dla innych grup ludności Rosji.

Jeżeli położenie robotników, uważanych przez Sowiety w myśl ideologii komunistycznej za pionierów postępu, pogorszyło się, to cóż mówić o położeniu ludności włościańskiej. Uprzemysłowienie Rosji sowieckiej odbywa się przede wszystkim na koszt tej masy. Widzimy tu olbrzymią różnicę miedzy stosunkami w Europie, a w Rosji sowieckiej. Rozwój przemysłu w Europie odbywał się ku pożytkowi ludności wiejskiej. Przemysł wywoływał rozwój miast i osiedli fabrycznych, będących dobrym rynkiem zbytu na produkty rolne, przyczyniając się do rozwoju kapitału, wywołał rozwój taniego kredytu i środków komunikacyjnych. W Rosji sowieckiej gwałtowne formowanie przemysłu odbywało się i odbywa z uszczerbkiem ludności rolnej, która była ogałacana ze środków żywnościowych przez ekspedycje dla zaopatrywania miast, która następnie ulegała nadmiernemu (podatkowaniu, a w końcu została w olbrzymim swym procencie wywłaszczoną, zmuszony do udziału w kolektywach, będących nową formą stosunków pańszczyźnianych.

Chłopstwo było w swoim czasie sprzymierzeńcem rewolucji bolszewickiej. Rozruchy chłopskie, palenie i rabowanie dworów, rozszarpywanie ziemi ułatwiło rewolucję bolszewicką. Dla ochrony zrabowanej ziemi i dobytku dworskiego, chłopi zasilali czerwoną armię. Zaraz po przewrocie rząd bolszewicki ogłosił ziemię za własność państwa, lecz nie wtrącał się w posiadanie, pozostawiając ziemię w rękach tych, którzy albo ją uprzednio mieli, albo zrabowali. Ludność rolnicza wzrosła procentowo do ogółu ludności, gdyż wielu pracujących w mieście w charakterze dorożkarzy, stróżów, robotników niefachowych, a pochodzący ze wsi, wrócili na wieś, by wziąć udział w dzieleniu ziemi i zdobyć parę hektarów. Małorolność po zniesieniu wielkiej własności nie zniknęła, lecz przeciwnie wzrosła, ludność rolna zgęściła się. Przemysł był zrujnowany, nie dostarczał odpowiedniej ilości produktów, przy czym produkty były liche i drogie. Zmusiło to chłopa przejść do gospodarki naturalnej, wyrabiać sobie potrzebne przedmioty.

Głód 1921 r. wywołany nieurodzajem w szeregu guberni, spowodowany nie tylko przez zbyt suche lato, lecz i przez wyczerpanie ziemi wskutek lichej uprawy, oraz fatalny stan rosyjskiego przemysłu, zmusza rząd do wprowadzenia nowej polityki gospodarczej, tzw. "Nepu". Usiłowano ściągnąć kapitał zagraniczny i dać pewne pole dla rozwoju kapitału prywatnego w Rosji. Poza handlem państwowym został dopuszczony handel prywatny. Handel prywatny produktami rolnymi, nie krępowany przez władze, wywołał pewien postęp w stosunkach wsi.

Bogatsi i bardziej przedsiębiorczy włościanie wykorzystali nową sytuacje, zwiększając swą produkcję przez wydzierżawienie gruntów gospodarstw bez inwentarzowych i korzystając z pracy najemnej. Przejawiły się dosyć znaczne różnice majątkowe na wsi. Rząd sowiecki obawiał się rozrostu nowej warstwy zamożnych chłopów, którzy by byli zdolni do kapitalizacji i, z natury rzeczy, wrogo odnosili się do ustroju bolszewickiego. Postanowiono zlikwidować tę warstwę oraz powrócić do represji i wszelkich utrudnień wobec prywatnego handlu, gdyż w nim też upatrywano źródło kapitalizacji, co spowodowało by powrotną falę kapitalistycznego ustroju. Z początku miano zaopiekować się średnim i niezamożnym chłopem, lecz nad pierwszym ciążyła obawa, że w razie podniesienia jego dobrobytu, zostanie zaliczony do warstwy "kułaków"; drugiego wytwórczość była zbyt nieznaczna, nie mogła zaopatrywać miasta i spotkała się z wywłaszczeniem, wygnaniem, przymusowymi robotami, a eona jurniej pozbawieniem praw w samorządzie gminnym.

Postanowiono przejść do kolektywizacji rolnictwa. Realizacja tego postanowienia kosztowała więcej ofiar niż wielka wojna. Zniszczono przez wywłaszczanie i wysyłanie na północ. Kto przymusowych robót leśnych chłopów zamożniejszych, tzw. "kułaków", stanowiących od 3 do 5% ludności włościańskiej: byli oni najlepszym pod względem fizycznym i umysłowym ludzkim. Na warstwie analogicznej w Niemczech budują przyszłość rasy, wytwarzając uprzywilejowany "Bauernstand" z chłopów, posiadających powyżej 7,5 hekt. Według słów Stalina skonfiskowane mienie "kułaków" wynosiło przeszło 200 milionów rubli. Rolnictwo skolektywizowane miało podnieść siły produkcyjne Rosji, zwiększyć wydajność gruntów, podnieść kulturę wsi. Wszystko to zawiodło, zawiódł bowiem najważniejszy czynnik - człowiek. Pozbawiono go dawnych impulsów gospodarczych, zabierano mu żywy inwentarz na rzecz kołchozu, Dla uniknięcia tego, co on uważał za rabunek swej własności, wolał on sprzedać na mięso w handlu nielegalnym swoją krowę, lub owcę, lub ją skonsumować. Od 1928 do 1932 r liczba bydła rogatego spadła z 70,5 mln. głów do 29,2 mln. Gorsze żywienie i doglądanie żywego inwentarza, który przeszedł na własność "kołchozu" wywoływało jego upadek ilościowy i jakościowy.

Liczbę koni i wołów zmniejszano celowo, uważając, że zwierzęta pociągowe muszą i mogą być zastąpione przez traktor. Wydawano miliardy na traktory i inne maszyny, które fatalnie wyrobione, źle obsłużone przez mało wykwalifikowanych maszynistów, psuły się i stawały się niezdolne do użytku.

W ogromnej ilości wypadków, brakowało fachowego kierownictwa "sowchozów". Zamiast fachowców posyłano obciążonych doktryną "towarzyszy", jako kierowników lub inspektorów "kołchozów". W 1931 r. 30 tysięcy fabrycznych robotników komunistów rozesłano do "sowchozów" na kierownicze stanowiska. Częstokroć na pasożytnictwo i denuncjowanie. Rzecz naturalna, że cała ta polityka doprowadziła do nędzy głodu, do wywołania ogromnego niezadowolenia mas włościańskich, które jednak biernie cierpieć muszą nędzę, głód, dezorganizację gospodarczą podczas pokoju.

Kolektywizacja rolnictwa rozpoczęta w 1929 roku gwałtownie się rozrastała i już w r. 1933 według słów Stalina było 61% chłopskich gospodarstw w 220 tysiącach kolektywów. Obok tego istniało 5.000 państwowych dóbr produkujących zboże, lub prowadzących gospodarstwa hodowlane. Tempo kolektywizacji następnie zwolnione, zrobiono nawet pewne ustępstwo członkom "kołchozów", mianowicie zezwolono im na posiadanie jednej lub dwóch krów, oraz częstokroć wydzielano nieco gruntu do osobistego użytku. Wytworzyły się stosunki przypominające pańszczyznę. Chłop pewną ilość dni pracuje dla siebie, w innych odrabia pańszczyzny, tytko pańszczyzna ta idzie me na właściciela ziemskiego, który kieruje gospodarstwem, ale na "towarzyszy" rządzących w kołchozie, oraz do skarbu państwa. Państwo wydziela skromne racje dla obywateli sowieckich, ale wysyła pieniądze zagranicy dla uzyskania maszyn, potrzebnych dla produkcji przemysłowej, i zwłaszcza przemysłu wojennego, oraz dla popierania akcji rewolucyjnej w Europie.

Rzecz naturalna, że zmniejszenie żywego inwentarza, zła uprawa, nieodpowiednie gospodarcze zarządzenia - wszystko to doprowadza do częstych nieurodzajów i głodu. Ofiarą nieurodzaju stała się nie tylko południowo-wschodnia Rosja, która jeszcze przed wojną światową doznawała periodycznych nieurodzajów, ale Ukraina o swej bogatej glebie, słynąca jeszcze tak niedawno jako kraj mlekiem i miodem płynący.

Biorąc to pod uwagę, pisał Sołoniewicz w znanym dziele "Rosja w obozie koncentracyjnym". Miliony ludzi zdychają w Rosji z głodu i innych powodów, lecz trudno sobie wyobrazić, by przed zdechnięciem zdecydowali się oni nie protestować, stawiać opór". Jest to niezrozumienie tego, że pewne natężenie ucisku, systematyczne niedojadanie ludności niweczy jej energię życiową, a stąd i zdolność do samodzielnej inicjatywy, przeciwnie przeobraża ludzi w automaty, bardzo łatwo dające się kierować przez tych, którzy ich w żelaznem jarzmie trzymają. Po- zatem idzie przystosowanie się do danych, chociażby okropnych warunków; pokolenie wyrosłe i wychowane w reżimie sowieckim uległo sugestii systematycznej propagandy, że Rosja sowiecka jest ojczyzną proletariatu. Robotnik rosyjski niema pojęcia o tym, że jest gorzej odżywiany, gorzej ubrany od robotników innych krajów europejskich, lecz jest przekonany, że klasa robotnicza w Rosji jest uprzywilejowana, a za granicami kraju jest gorzej niż u nich. Włościanin jest po prawdzie niezadowolony, lecz utracił nawet tę prężność, którą przejawiał za czasów caratu. Złe warunki życiowe wywołują małe cenienie życia. ,,Zyźń czeławieczeskaja - kopiejka" to jest zasada, na której budował się przemysł rosyjski, na której prowadzona jest wojna i człowiek przywykł uważać swe życie za coś małocennego, za jakąś kopiejki.

Inteligencja rosyjska przedwojenna została w znacznej mierze wytępiona, nawet ta, która należała do partii skrajnej, brała udział w pierwszych szeregach rewolucji bolszewickiej, została złamana. Każde bowiem odchylenie się od uznanego programu partyjnego, każda myśl samodzielna była tępiona, jej głosiciel był wyrzucany z partii, częstokroć szedł na wygnanie, musiał "kajać się", tzn. pokutniczo głosić, że poglądy przez niego wypowiedziane są fałszywe, on je cofa i swego postępku żałuje. Nie zawsze to go ochraniało, często przypisywano mu nie popełnione przestępstwa, do których zniewolony był się przyznać i oskarżać innych, znajdując się w ciężkich warunkach więziennych. Młode pokolenie inteligencji sowieckiej wyrosło w ślepej, ogłupiającej wierze w sowiecki reżim. Co zrobiono z ludności Rosji - sowiety pragnęłyby zrobić z ludnością całego świata. Pochód swój na Europę rozpoczęły od Polski oraz państw, które utworzyły się po wojnie światowej na terytorium dawnego państwa rosyjskiego. Polityka Rosji względem okupowanych krajów jest naturalną konsekwencją całej gospodarczej i oświatowej polityki sowietów.

Daliśmy krótki zarys stosunków gospodarczych i społecznych Rosji sowieckiej, oraz polityki wewnętrznej rządu sowieckiego, gdyż to czyni zrozumiałym politykę sowiecką względem okupowanych terenów państwa Polskiego, terenów, które uznaje ona za anektowane, z których Rosja sowiecka została wyrzucona, a których los, gdyby pozostawały w państwie sowieckim, byłby przesądzony i żywioł polski zlikwidowany, ludność kraju miałaby obniżony poziom gospodarczy i uległaby fizycznemu zwyrodnieniu i ogłupieniu psychicznemu.

Wkroczenie i opanowanie ziem wschodnich 2-ej Rzeczypospolitej Polskiej przez Rosję sowiecką nosiło nieco odmienny charakter na północy i południu tych ziem z ich centralami politycznymi i umysłowymi, z Wilnem i Lwowem, lecz miało zasadniczo wspólny pierwiastek pochodzący z charakteru Rosji sowieckiej.

Tragedia narodowa spadła na Wilno nieoczekiwanie, w parę godzin przed wkroczeniem wojsk sowieckich w Wilnie podawało radio o skutecznej pomocy angielskiej, o okrętach floty angielskiej, niosących pomoc Westerplatte, a tu przychodzi nagle hiobowa wieść - bolszewicy przekroczyli granicę Polski i zbliżają się do Wilna. Na kresach południowych (w Łucku), gdy już byli bolszewicy, rozeszła się wiadomość o rewolucji w Niemczech, zmuszającej rząd do zaniechania wojny i o interwencji dyplomatycznej Roosevelta, zniewalającej Rosję sowiecką do wycofania się kraju. Tylko Lwów uświadamiał sobie tragiczny moment. Jeszcze opierał się wojskom niemieckim, gdy przyszła wieść o wkroczeniu wrogiem, zaborczym Rosji sowieckiej w granice Polski. Komitet Obywatelski domagał się oddania miasta Niemcom dla uniknięcia inwazji bolszewickiej. Generał Langner natomiast nie taił zamiarów kapitulowania przed bolszewikami.

Gen. Langner przeprowadził kapitulację wobec sowietów po przeprowadzeniu rokowań, pertraktacje z sowietami doprowadziły do podpisania przez obie strony 22 września 1939 r. warunków oddania miasta przez załogę polską bolszewikom. Według treści tych warunków mieli żołnierze złożyć broń, lecz mieli prawo powrócić do domu. Oficerowie mieli zgromadzić się przed Komendą Korpusu, tam złożyć broń i następnie otrzymać przepustki na wyjazd do domów wraz ze swoimi rodzinami i całym swoim osobistym mieniem.

Gdy około południa zgromadzili się oficerowie całego Garnizonu lwowskiego w liczbie około 1500, odczytany im został rozkaz Komendanta załogi podający do wiadomości między innemu warunki kapitulacji: bolszewicy, którzy już wówczas w mieście byli, otoczyli całą grupę zebranych oficerów i odprowadzili ich do koszar 14 pułku Ułanów przy al. Łyczakowskiej, by im wystawić owe przepustki na wyjazd do domu. Po przybyciu do koszar zakomunikowano im, iż powodu zajmowania miasta przez wojska bolszewickie mogą powstać niepokoje i dlatego będzie bezpieczniej, ażeby owe przepustki zostały oficerom wydane w Winnikach, w miejscowości odległej od Lwowa o 3 kilometry.

Gdy cały ten oddział doszedł do Winnik, zwiększyli bolszewicy straże i poprowadzili wziętych oficerów przez Glinianą do Krasnego, z Krasnego do Złoczowa, a tam zostali wszyscy załadowani do wagonów ł odjechali na wschód. Po przybyciu do Podwołoczysk cofnięto pociągi do Stanisławowa, skąd następnie wyjechały one tą samą drogą przez Podwołoczyska dalej na wschód aż do Starobielska. Od tej grupy oficerów przychodziły następnie nieliczne wiadomości, z których najbardziej charakterystyczną była wiadomość, że władze bolszewickie chciały jeńcom wystawić paszporty, jako obywatelom sowieckim. Gdy zaś jeńcy odmówili przyjęcia paszportów, nastąpiły represje, po których już żadne wiadomości do Lwowa nie dochodziły.

Odmowa przyjmowania paszportów sowieckich była wynikiem wzbraniania się oficerów polskich od wstępowania do armii sowieckiej. Spadły na nich represje zakończone mordem Katyńskim, który zadokumentował przepaść między Polską i Rosją.

Podczas rewolucji bolszewickiej 1917 i 1918 roku mordowano przede wszystkim oficerów, ziemian i tych przedstawicieli inteligencji rosyjskiej, którzy nie mogli być zwolennikami nowego reżimu. Taką samą akcję prowadzili bolszewicy w nowo zdobytym kraju, idąc jeszcze dalej, akcją swą objęli zamożniejszych chłopów, gdy u siebie tę kategorię włościan uznanych za "kułaków" czyli wyzyskiwaczy tępili po upływie przeszło 10 lat po rewolucji.

Zaraz po wejścia do Polski były rozrzucane w ogromnej ilości dwie odezwy wydane w imieniu Timoszenki. Jedna do żołnierzy brzmi: "w ciągu ostatnich dni armia polska została ostatecznie rozgromiona. Żołnierze miast: Tarnopol, Halicz, Równo, Dubno w liczbie przeszło 60 osób dobrowolnie przeszli na naszą stronę. Żołnierze co pozostało wam? O co walczycie i z kim walczycie? Dlaczego narażacie życie? Opór wasz jest bezskuteczny. Oficerowie pędza was na bezsensowną rzeź. Oni nienawidzą was i waszych rodzin. To oni rozstrzelali waszych delegatów, których posłaliście z propozycją poddania się. Nie wierzcie swym oficerom. Oficerowie i generałowie są waszymi wrogami, oni chcą waszej śmierci".

"Żołnierze - bijcie oficerów i generałów! Nie podporządkowujcie się rozkazom waszych oficerów. Pędźcie ich z waszej ziemi. Przychodźcie śmiało do nas, do waszych braci, do armii czerwonej. Tu znajdziecie szacunek i troskliwość.

Pamiętajcie, że tytko armia czerwona wyzwoli naród polski z nieszczęsnej wojny i uzyskacie możność rozpoczęcia nowego życia.

Wierzcie nam - armia czerwona Związku radzieckiego, to wasz jedyny przyjaciel. Dowódca frontu ukraińskiego S. Timoszenko".

Zaznaczyć musimy, że odezwa ta nie wywarła wpływu na żołnierzy polskich. Do końca zachowali karność i życzliwy stosunek do oficerów.

Timoszenko wydał drugą odezwę do chłopów, której obecnie nie posiadamy, lecz której treść podawali mi wielokrotnie mieszkańcy Galicji wschodniej.

Była to odezwa do chłopów wzywającą ich do mordowania właścicieli ziemskich, rozszarpywania gruntów wielkiej własności i zabierania inwentarza z upewnieniem, że będzie to wszystko bezkarnie. Jednak po rozrzuceniu tej odezwy, gdy chłopi wymordowali rodzinę Szeptyckich, trzeba dodać, bardzo dobrze usposobioną wobec chłopstwa i Ukraińców, władze sowieckie dla wykazania, że nie jest to ich dziełem, rozkazały rozstrzelać pewną ilość chłopów, winowajców mordu. W wielu miejscowościach inscenizowano sąd, polegający na tym, że wszyscy mający pretensje, do właściciela ziemskiego z powodów rzeczywistych lub urojonych, najczęściej męty wiejskie, karane za kradzież, ogłaszały swe skargi, przeciw postawionym pod ścianą właścicielom ziemskim i wówczas zapadał wyrok - rozstrzelanie.

Nie posiadam listy rozstrzelanych. Mam tylko luźne wiadomości. Właścicielka dóbr Hohendorfowa i Czerkowski (Galicju Wschodnia) zostali na miejscu rozstrzelani. Z inicjatywy chłopów został rozstrzelany R. Nadachowski (pow. Buczacki), przy czym chłopi nie zezwalali go pochować i trup jego walał się w polu. aż do przyjścia władz niemieckich W wielu wypadkach chłopi zgłaszali się do władz z prośbą o pozostawienie właściciela ziemskiego. Miało to miejsce z hr. Aleksandrem Zaleskim, Władysławem Wolańskim i Aleksandrem Dzieduszyckim (Gal. wsch.). Chłopi dowodzili, że ci właściciele odnosili się do nich życzliwie i udzielali chętnie wszelkiej pomocy. Wywoływało to tylko rozdrażnienie na brak świadomości antagonizmu klasowego wśród chłopów.

Przy inscenizowanych sądach doraźnych na wsi nad właścicielami ziemskimi, zdarzały się częstokroć charakterystyczne wypadki. W miejscowości Szepietowo pow. Wysokomazowiecki postawiono pod ścianę właściciela ziemskiego prof. Rogujskiego wraz z rodziną i zapytano: "Krzywdzili oni was, wyzyskiwali, cierpieliście od nich?" tymczasem, zamiast sugestionowanej odpowiedzi potakującej - usłyszano: nie, krzywd nie było, byli dobrzy. Dla pozyskania odpowiedzi pożądanej, przewodniczący usiłował wykorzystać fakt, że właściciel ziemski wraz z jego rodziną był wzrostu wysokiego, więc wołał: "patrzcie jacy oni wysocy, jak rozrośli się na waszej pracy, a wy jesteście znacznie mniejsi". Nie wywołało to efektu, gdyż żołnierze bolszewiccy stacjonujący we wsi, byli wzrostu znacznie mniejszego od miejscowych chłopów. Pokolenie bowiem, które wyrosło w ciężkich warunkach w Rosji sowieckiej fizycznie skarlało.

W województwach Wileńskim i Nowogrodzkim w miejscowościach o przeważającej ludności polskiej, najczęściej rozruchom agrarnym niechętnej, czasami przeszło kilka tygodni zanim usunięto właściciela ziem kiego i osadzono go w więzieniu. Rodzina jego częstokroć pozostawała w majątku aż do wiosny i była żywiona przez fornali, którzy pracowali w spółdzielni obierając jednego z nich za kierownika. Ptactwo rozbierali fornale i chłopi, jednak przynosili ukradkiem rodzinie właściciela dla wyżywienia. Komisarze bolszewiccy wymyślali fornalom i chłopom za ich życzliwy stosunek do rodzin właścicieli ziemskich.

Posiadacz od 50 hekt. ziemi wzwyż uznawany byt za wielkiego właściciela ziemskiego, ulegał aresztowaniu i deportacji, przy czym ten sam los spotykał rodzinę jego. Następnie właściciele gruntu od 8 do 50 ha, a więc wszyscy zamożniejsi chłopi i osadnicy cywilni oraz drobna szlachta uznana została za " kułaków" i uległa też wywłaszczeniu i deportacji. Częstokroć stosowano to i do ludności ukraińskiej w Galicji wschodniej i na Wołyniu, ale przede wszystkim ciosy zwrócone były przeciwko ludności polskiej. Chodziło o pozbawienie kraju pierwiastka polskiego; był to ten sam cel jaki stawiała Rosja carska. tylko bardziej bezwzględnie, bardziej okrutnie przeprowadzany. Ludność polską i ukraińską wysiedlano z powiatów pogranicznych dla osadzenia tam ludności, która miała być importowana z sowietów.

Wysiedlenie odbywało się z całej aneksji sowieckiej, to jest z województw Białostockiego, Nowogródzkiego, Poleskiego i Wileńskiego, lecz największe natężenie jego przypadło na Galicji; wschodnią, to jest województwa Lwowskie, Stanisławowskie i Tarnopolskie. O tym wysiedleniu posiadamy nieco obszerniejsze dane.

Już w grudniu 1939 roku nastąpiły pierwsze wywożenia ze Lwowa na Syberię. Kupcy, przemysłowcy, rękodzielnicy w związku z nacjonalizacją ich przedsiębiorstw byli aresztowani i wywożeni. Poza tym wywożono urzędników państwowych i prywatnych. Wywieziono wówczas ze Lwowa od 3500 do 4000 ludzi, przy czym wywożonych trzymano uprzednio w więzieniu. W tym czasie z poza Lwowa wywożono leśników i gajowych tak lasów rządowych jak i prywatnych. Była to deportacja administracyjno-karna. Była ona poprzedzona więzieniem i powierzchownym szablonowym badaniem. O akcji wysiedleńczej w Galicji Wschodniej pisze naoczny świadek: "Z końcem stycznia 1939 roku. i początkiem 1940 poznikały z miast zastępy milicji i wojska. Wśród proletariatu miejskiego mającego pewną styczność z tymi formacjami, snuły się pogłoski, że dla zażegnania buntu chłopskiego, ściągają na wieś bolszewickie roty. Wieś o tym nic nie wiedziała, spokojnie wegetowała, gdyż mrozy oddzieliły wieś od miasta, ani nie przeczuwając nieszczęść, jakie na nią spaść miały.

Na wszystkich stacjach przygotowane zostały i zgromadzone szczelnie zamykane, okienkiem zaopatrzone towarowe wagony, me posiadające ani pieca, ani ubikacji, nie zaopatrzone w wodę do picia, w węgiel i drzewo. Posiadające jedynie otwór na odchody i paleniska w pośrodku. Sowiety wsiowe w Galicji wschodniej, powstały pod kierunkiem komunistów sprowadzonych i rosyjskiej Ukrainy, wydawały rozkazy przebywania z saniami z jedne| wsi da drugich i podczas szalejących mrozów, a później nocą zjawiały się w chatach osadników i zamożniej szych chłopów ukraińskich, rozstawiono warty 1 według uprzednio przygotowanych spisów odczytywana nazwiska tych, którym kazano gotować się do drogi Wykazy te obejmowały z reguły całe rodziny, lecz zawierały częstokroć laki. Kto nie był na liścia, choćby nie wiem jak chciał, nie mógł jechać z najbliższymi, bo to nie było po "zakonu". Wywołani mogli zabrać ze sobą odzienie, chleb, prowiant, a także pościel w wadze 100 kg na rodzinę. Mogli też zabrać nieco pieniędzy. Resztę mienia w chacie spisywały zbiry jak najdokładniej, aby przypadkiem pozostała część rodziny, lub ktokolwiek zaprzyjaźniony nie mógł w interesie wysłanego zawładnąć.

Jednym groza losu zamurowała usta, innym wyrywała najboleśniejsze okrzyki z piersi. Całe wsie roztętniły szlochem. Płakali zarówno wysłani, jak pozostający. Zawodzenie, okrzyki, wołania z prośbą do nieba wstrząsały chatami.

Daremne były wszelkie zaklęcia i prośby. Bolszewicy nie ulegają wzruszeniom; miłosierdzie i litość są pogardzane przez nich, uważane jako burżuazyjne dziedzictwo, od którego odżegnają się wyniośle. Aprobowane juz uprzednio przez Sowiety wiejskie i władze nadzorcze, wykonały wyroki zesłania co do joty. Dokąd kto miał być wysłany, o tym na razie me wiedział.

Mężczyźni i kobiety, niewiasty ciężarne, starcy, kaleki, dzieci podzielają jednaki los i do dwóch godzin spakowani, rzuceni na sanie słabi - stali się uczestnikami ponurego konduktu konwojowanego przez milicję na stację kolejową. Tam oczekiwały na nich wspomniane już wagony, tworzące osławione "pociągi śmierci". Dopełniano je jeszcze przez kilka dni zesłańcami z pobliskich miejscowości. Już podczas tego wstępnego postoju na stacjach wyjazdowych rozszalała się męka i mrozu, głodu i pragnienia. U jednych rozbujały instynkt samozachowawczy doprowadził do wstrętnych walk o miejsce, o dostęp do ogniska, u drugich występowała apatia i zupełne zobojętnienie, u najliczniejszych modlitwa i szlochy rozdzierały piersi i te pociągi śmierci na całej olbrzymiej trasie swego przejazdu, rozbrzmiewały błagalnym śpiewem. Lwów słyszał te beznadziejne wołania na dworcach, ze łzami w oczach biegła ludność tego miasta z pomocą, lecz jej z reguły nie dopuszczano. Brakło w tych pociągach żywności, wody i paliwa, brakło posłań, przykryć. Starcy, dzieci, słabi mniej odporni na mróz ginęli masowo, a trupy ich wyrzucano z wagonów, zaścielały nasypy, znacząc męczeński szlak wysiedleńców.

Wieziono ich tygodnie całe, 25-30 dni, a do miejsc przeznaczenia dotarła drobna część zaledwie i to w stanie zupełnego wyczerpania. Od nich dochodziły do krewnych i sąsiadów, krew mrożące w żyłach wiadomości. Rozlokowano ich przeważnie w Kazachstanie, w Ałtajskim kraju i Archangielskiej guberni. Wszyscy w niedomówieniach przedstawili okropny swój stan materialny, uciążliwe, zabójcze warunki pracy i wszyscy dopytywali się o stan swych chat, wszyscy wypisywali rozporządzenia co do swych ruchomości. Wszyscy gwałtownie błagali o resztki odzienia, zwłaszcza o żywność i pieniądze. Tymczasem zaraz po wywozie chaty i obejścia zostały splądrowane, całe mienie zostało wyniszczone. Sprzęty domowe wywiezione do miast lub poszły na użytek tzw. "kapliczek bolszewickich", czerwonych katowni, przybytków wiejskich jaczejek komunistycznych. Narzędzia gospodarcze łącznie zmagazynowane dla kołchozu. Ziarno odesłano do młynów. Bydło, nierogacizna i drób miały iść do wzorowych obór i kurników, wobec braku takowych spędzono je w pewne punkty, oddając pod opiekę proletariatowi wiejskiemu, który je rozkradał lub Zmarnował.

Opuszczone chaty nawiedzane były przez różne męty, a gdy w końcu z nich wywleczone zostały ostatnie sprzęty i skorupy, władza kazała pozabijać deskami okna i drzwi. W centrach pulsującego życia wiejskiego, na najlepiej zagospodarowanych polskich obejściach, rozpostarło się skrajne opuszczenie. Gdzieniegdzie organizowano kołchoz, lecz w wielu miejscach do popuszczonych obejść zachodził kto chciał, a ziemie pozostawały odłogiem.

W kwietniu przejeżdżały przez Lwów nieskończone ciągi pojazdów chłopskich wypełnionych wysiedleńcami z nadgranicznego pasa, jedni jechali z zachodu na wschód, inni z południa na północ. Cel wędrówki wszystkich był niewiadomy. Pocieszano się, że skoro ich nie załadowano do pociągów, kres ich podróży kołowej wypadnie, gdzieś niedaleko.

Partie komunistyczne składające się przeważnie z agitatorów nadesłanych z sowieckiej Ukrainy, zainicjowały wywożenie inteligencji polskiej oraz nacjonalistów ukraińskich. We Lwowie nowy wywóz masowy inteligencji polskiej odbył się w kwietniu 1940 r i był poprzedzony rejestracją mieszkańców dla wydawania paszportów oraz masowym aresztowaniem politycznie podejrzanych mężczyzn. W śniegiem i deszczem zacinające, mroźne jeszcze, przenikliwe, wilgocią przesycone noce z 12 na 13 kwietnia zmobilizowane i całej "obłasti" auta ciężarowe rozsypały się o jednej i tej samej godzinie po wszystkich ulicach Lwowa, najeżone "sztykami" karabinów, obładowane milicją czerwoną, wojakiem i wielkiego rodzaju urzędnikami i funkcjonariuszami władzy sowieckiej, której tejże nocy zarządzono zbiórkę generalną, aby najbardziej akuratnie wykonana była wola partii. Z listami w ręku te ekspedycje karne zaskakiwały śpiących mieszkańców, wywlekały upatrzone ofiary. Cel wywlekania był przemilczany, czasami twierdzono, że branka ma na celu połączyć zabieranych z ich aresztowanymi lub przebywającymi zagranicą członkami rodzin.

Jedne zbiry wywlekały natychmiast, bez miłosierdzia swe ofiary, inni dawali na przygotowania podróżne rozmaite czasokresy, ale najdłużej półtorej godziny, polecając zabierać tylko żywność i odzież. W czasie pakowania się ofiar, czerwona milicja spisywała znajdujące się w mieszkaniu meble i kuchenne ruchomości. Ściśle po upływie danego terminu, z brutalnością najbezwzględniejszą przerywano przygotowania wyjazdowe z wrzaskiem "sobirajties z wieszczami" (przedmiotami), wyrzucano niepowiązane jeszcze tłomoki na zewnątrz i odrywano od domowników, żegnających się z nimi w spazmach lub w skamienieniu i spokoju ofiary. Ogromna bowiem ilość okazała hart niezmierny, nie dała wrogom okazji do naigrawania się z ich boleści. Nikt też poza znajdującymi się na liście towarzyszyć im nie mógł. Rozłączano rodziców od dzieci, żony od mężów. Gdy nie było poszukiwanej osoby na miejscu, zabierano tych, których w mieszkaniu zastano, bez wyjątku czy to byli krewni, czy obcy.

Auta ciężarowe, pełne osób wysiedlonych i ich mizernego schwytanego na prędce dobytku, obsadzono gęsto konwojem, najeżonym bagnetami, przez całą noc i dzień następny śmigały po ulicach Lwowa.

Na wszystkie rodziny padła nerwoza oczekiwania ich kolejkiz Nie było odtąd domu nie będącego w pogotowiu na wywóz. Krewni i znajomi porwanych nadaremnie usiłowali dostać się na dworce, gdzie skoncentrowano owe fatalne "pociągi śmierci", które spełniwszy swą rolę w stosunku do ludności wielkiej powróciły z dalekiej północy po nową daninę ludności, po cale roty kobiet polskich przede wszystkim. Władze sowieckie rozumieją dobrze, to polski żywioł będzie główną przeszkodą utrwalenia ich panowania w kraju, więc najbardziej go tępią. Ukraińcy poklaskują tej akcji, lecz następnie pewien procent inteligencji ukraińskiej słał się też ofiarą wygnania. Zabrano też kilkadziesiąt rodzin ukraińskich nacjonalistów i żydów syjonistów.

Z ludności polskiej żony i dzieci oficerów, policjantów urzędników, wojskowych, padły przede wszystkim ofiarą wygnania. Częstokroć oddzielano dzieci od matek. Gdy naładowany pociąg kobietami i dziećmi stal om dworcu we Lwowie, dzieci zostały odprowadzone przez sowieckie pielęgniarki do bufetu kolejowego, gdzie dla nich przygotowano mleko. Wtem pociąg ruszył, rozległy się w nim histeryczne łkania matek. Bolszewicy są zdania, że dzieci do lat 10, o ile będą izolowane od wpływów rodziców, mogą być urobione na "dobrych komsomołców" (młodzież komunistyczną), starsi już są zatruci szlacheckim lub burżuazyjnym duchem.

W różnych miejscowościach Rosji, a przede wszystkim w okolicach Tomska, Kazachstanu, Taszkentu, a najliczniej Siemipałatyńsku i okolicach jeziora Uralskiego wyładowane zostały transporty zesłańców. Wszyscy przeznaczeni zostali do pracy fizycznej bez względu na zawód ich, wiek i stan fizyczny. Docentki uniwersytetu przeznaczono do robienia opału z nawozu baraniego; starszych radców prokuratorii do paszenia I wielbłądów itp. Do wszystkich zastosowano stachanowski system pracy do siódmego potu. Nawet przy maksymalnej wydajności otrzymywano bardzo niedostateczne ilościowo i jakościowo porcje odżywcze, przy mniejszej wydajności dawano głodowe minimum.

Wśród wywiezionych przeważały liczebnie kobiety, starcy i dzieci. Starcy doglądają jurt, pasą bydło lub pilnują dzieci we wspólnych dziedzińcach. Silniejsze z kobiet karczują drzewa, pracują ciężko na roli w Sowchozach (gospodarkach państwowych) oraz przy wznoszeniu nowych budowli, mieszając wapno, cegłę itp. Słabsze przerabiają nawóz zwierzęcy na cegiełki opałowe, lub zszywają worki z juty oraz z podbieranej w cieplejszych okolicach bawełny, przy czym wydobywające się pyły wywołują zapalenie błony śluzowej krtani i nosa oraz ropienie oczu.

Lwów, 14.IV.40r. Wyjeżdżamy masowo na Wschód, szlakiem najlepszych w naszej historii: babcia, troje dzieci i ja. Z zamkniętymi oczami oddaję się w strasznym piekle miłosierdziu Bożemu (30 osób w wagonie, chora babcia, chora Janusia). Pamiętajcie, że śmierć ludzi nie dzieli, lecz zbliża do tych, którym ziemia niełaskawa- jak długo żyję żadne z dzieci nie umrze z głodu - ufajcie wbrew wszystkiemu, gdyby ufność była kalkulacją, nie byłaby heroiczną cnotą. Dwa dni zamknięci w wagonach, podróż około trzech tygodni.

Siemipalatyńsk, 6.V.40 r. Po trzytygodniowej dantejskiej podróży pociągiem i wołami jesteśmy w fermie Michajłowskiej o plus minus 30 km od stacji we wschodniej Azji. Ze stacji na inne auto załadowano mi Marysię i wszystkie rzeczy, straciłam już jedno dziecko, ufam, że pomyłka. Mieszkamy w lepiance po baranach. Oby była praca. Nie liczę, abyśmy tu przeżyli, brak jedzenia. Modlę się o mądrą, kolejną śmierć.

Siemipalatyńsk, 12.V.40 r. Dzieci chorowały, kopię gnój na opał. Brak wszelkiego dotąd zaopatrzenia, proszę o paczkę żywnościową i o ciepłe rzeczy. Przedpole pustyni Gobi. Odnalazłam Marysię. Oddadzą mi ją za parę dni. O 150 km szalałam po stepie z Kirgizami. Przeszłam piekło ale ją dostanę. Wierzcie, że przetrwamy. Kopanie gnoju bardzo mi się podoba. Bóg łaskaw, znajduję dziki czosnek.

Siemipalatyńsk, 23.V.40 r. Blisko Ałtaju, Bóg tylko czuwa, widać każe przejść piekło i płacz głodnych dzieci. Pracuję przy gnoju itp. Przepraszam za pismo, ręce wyżarte w ranach, strach zimy - 30 st mrozu.

P. J. K ze Lwowa wywieziony 14 kwietnia 1940 roku z 17 synem Adamem, pisze z okręgu Siemipalatyńskiego rejon, Bolnoj Bułak, Ferma 2, w liście 17 lipca 1940 roku:

"Nasza życie na Syberii w wysokim stopniu tragiczne. Jesteśmy odcięci od i świata. Pracujemy w karnych robotach przy 45 st upale, pod stałym nadzorem, bez swobody ruchu na małej przestrzeni. Nasza praca trwa od 5 rano do 9 wieczorem. Jesteśmy stale głodni. Na wiosnę byliśmy zajęci przy przygotowaniu materiału opałowego z nawozu. Obecnie pracujemy w plantacjach kartofli, koszenia trawy i żniwach. Mała grupa Polaków musi to wszystko robić. 25 sierpnia 1940 r.: "Obchodzą się z nami gorzej niż ze zwierzętami. Jeżeli wkrótce nie otrzymamy od was pomocy, zemrzemy z głodu. Nikt nie dba o nas. Zmuszają i pędzą nas do roboty, ale nie chcą płacić. Za miesiąc tej ciężkiej pracy zapłacono 13 rubli, Tymczasem pud mąki (16 kg) kosztuje 100 rubli. Jak można tu żyć. Tu nie można kupić chleba w sklepie. Trzeba wiele kilometrów iść pieszo, niszczyć obuwie, żeby dojść do rozdzielczego punktu, by otrzymać mąki, z której można byłoby upiec chleba. Tak kosztuje chleb 16 rb. a miesięczny zarobek przy 16 godzinnej pracy - 13 rb. Zbliża się zima, co jest okropne, gdyż mamy zaledwie dach nad głową. Lepianka zbudowana z ziemi, bez pieca i to ma być mieszkanie na zimę".

P. M K. pisze z Mołotowskoj oblasti, Czusowskij rejon, st Paszija. 28.7.40 r. "Czy zobaczymy się jeszcze w zdrowiu? - Tu dłuższego czasu nie wytrzymamy. Znajdujemy się w zachodnim Uralu między miastami Mołotow (Perm) i Swierdtowsk (Ekaterynburg) w górach przez nas zamieszkałej kolonii. W starej chacie drewnianej od 30 do 20 osób, bez pieca. Trzysta metrów oddaleni od rzeczki. Jedzenie - chleb, gorąca woda, nie do opisania zupa z małą ilością kaszy, w lasach jagód i grzybów dużo, lecz niema czasu, by je zbierać, tym bardziej, że trzeba byłoby przez rzekę przechodzić i nie można byłoby ich ze sobą zabrać. Jaj, tłuszczy, jarzyn, mięsa, grochu itd. brak zupełny. Dziwnym niebezpiecznym wysiłkiem otrzymaliśmy mleko dla małego Alberta. Nasze dziewczę chodzi o 15 km na żniwa. Stanisław pracuje w lesie przy wyrębach. Zygmunt ma ranną nogę nie może chodzić . Ja biegam od 6 rano do 11 w nocy, pracuję, piorę, gotuję w obcym piecu i garnku. W kolonii mamy 20 Polaków i nieco żydów".

List z Siemipalatyńskiej obłasti: "Po 22 dniach piekielnej jazdy znaleźliśmy się w głębokiej Azji, w Kirgizkich stepach. Na setki kilometrów nie ma żadnego drzewa ani trawy. Już trzy razy zmienialiśmy miejsca pobytu. Obecnie jesteśmy po dwóch dniach podróży na bykach. Cztery noce siedzieliśmy pod gołym niebem. Trochę jaj otrzymaliśmy na wymianę. Gotujemy, pierzemy, pracujemy jak woły. Tu nie ma ani lekarza, ani apteki, Dzicy kałmyki i Kirgizi. Pocztą przychodzą do nas posyłki, trochę mąki tłuszczu, herbaty. Pakiety mogą ważyć do 8 kg. Czekamy tych posyłek jak małe dzieci podarunków od św. Mikołaja. Fermy, w których my mieszkamy, składają się z rozwalających się lepianek. W jednych my mieszkamy, wilgoć jest wielka, podczas deszczowej pogody wodą przepełniona jest lepianka. Śpimy, siedzimy na podłodze, tutaj bowiem nie ma ani łóżek, ani stołu ani krzesła. Miasto jest oddalone, jazda do niego jest zakazana. Pracujemy calutki dzień, a gdy chcemy zasną miliony robactwa nie dają nam zasnąć. P. Z. jest użyta to przerabiania nawozu. Trzeba ośmiu godzin mieszać rękami nawóz i robić z niego palny materiał. Na dziesięć dni otrzymujemy po 1 kg czarnego chleba i gorzką mąkę. Ja gotuję na 5 osób. Piorę, brak nam bielizny. Gorąco jest okropnie, miliony much. Od czasu jak jesteśmy tu nie widzieliśmy ani cukru, ani herbaty, ani mydła, ani tłuszczu, ani stearyny. Dlatego błagam o przesyłkę.

Do głosów przepełnionych rozpaczą i beznajdzieją dodajemy głos całkiem innego tonu. Głos 16 letniego chłopca, syna profesora Uniwersytetu i właściciela ziemskiego Rogowskiego, zesłanego wraz z 18 letnią siostrą do Kazachstanu: "Od najbliższego lasu mamy 80 km, od najbliższej rzeki - 200 km. Pracowaliśmy całe lato w Sowchozie, ale pszenica nie urodziła. Tu rodzi się raz na kilka lat, lecz daje wówczas urodzaje za wszystkie nieurodzajne lata. Nie zarobiliśmy na zimę nic. Nie będziemy jednak głodni, sprzedaliśmy niektóre nasze rzeczy i nabyliśmy zboże, które nam wystarczy. Mieszkamy w lepiankach wraz z kilkunastu rodzinami polskimi. Wszyscy pomagają sobie wzajemnie. Panie gotują obiady. Dajemy sobie jakoś radę"

W warunkach bardzo ciężkich młode życie daje sobie jakoś radę i nie da się nawet stłumić. Znam wypadek, że młody człowiek i młoda panna po drodze z Białegostoku do Kazachstanu zdecydowali się na małżeństwo i pobrali się.

Wysiedlanie odbywało się ze wszystkich województw jak wspominaliśmy. Od 14 do 22 czerwca 1941 roku były masowe wywożenia z Wilna i Ziemi Wileńskiej. Było to przed samym wybuchem wojny. Chciano na ostatek osłabić zawsze wrogi Rosji w ogóle, bolszewickiej w szczególności, żywioł polski.

Na pionierską kolonizację w półdzikie stepy Kazachstanu wysyłano nie rolników, lub speców, lecz wyrzucano z miast inteligencję urzędniczą z ich zonami i dziećmi. Jakkolwiek wysiedlano ze Wschodniej Małopolski nie tylko inteligencję polską, lecz wysiedlano i nieco Ukraińców, ale głównym celem wysiedlenia było odpolszczenie ziem wschodnich przez zniszczenie warstwy kierowniczej, przodującej w tamecznym życiu i rozproszenie bezbronnej rzeszy polskiej po ogromnych obszarach ZSRR. Techników, inżynierów i lekarzy rozmieszczano w bardziej kulturalnych miejscowościach Rosji Europejskiej i Azjatyckiej, wprawdzie bywały i tam wyjątki, a nawet dosyć liczne, z powodu rozgardiaszu sowieckiego. Rosja sowiecka wygubiła przed 29 laty znaczną część swej inteligencji zawodowej. W ciągu 20 lat obniżyła poziom cywilizacyjny kraju, zdezorganizowała wyższe uczelnie. Produkuje inżynierów niedostatecznie wykwalifikowanych na 3-letnfch kursach. Była więc zniewolona do sprowadzania techników i inżynierów z zagranicy, płacąc im wysokie wynagrodzenie. Po aneksji Wschodniej Polski i państw bałtyckich uzyskała nowy zasób inteligencji zawodowej. W wykorzystaniu Polaków stał często na zawadzie głęboki antagonizm między Polakami a urobionymi w reżymie sowieckim poddanymi państwa sowieckiego. Nawet komuniści polscy stają się obcym, wrogim pierwiastkiem, gdy się znajdą w środowisku sowieckim i ulegają "przymusowej likwidacji", właściwie mordowi.

Konstytucja sowiecka głosi, że obywatel sowiecki musi mieszkać tam, gdzie mu rząd wyznaczy i przyjąć to zajęcie, jakie mu wskaże. Wywożenie inteligencji polskiej, łotewskiej i estońskiej, mające cele rusyfikacyjne, zgodne z tradycją Rosji carskiej, podniosło potencjał przemysłowy i obronny Rosji przez rzucenie jej na żer sił fachowych polskich, łotewskich i estońskich.

Niebezpieczeństwo Rosji sowieckiej jest uwarunkowane tradycją zaborczą, rusyfikacyjną, przeprowadzaną z większa bezwzględnością przez zupełną negację praw jednostki. Olbrzymi obszar Rosji czyni ją niebezpieczną, gdyż może rozrzucać obcoplemienną ludność po swym ogromnym terytorium, bardziej wrogą przeznaczyć na wymieranie w ciężkich warunkach, a bardziej potrzebną dla jej celów gospodarczych zmusić do pracy dla swej potęgi.

Ile wywieziono ludności polskiej, na to nie mamy dokładnych danych.

Z województw południowych z branki kwietniowej wywieziono większość do Kazachstanu. Obwody Aktiubiński (8 rej.). Kustanajski (12 rej.). Pawłodarski (10) kopalnie miedzi i złota. Siewierokazachstanski (14 rej - tu największe nasilenie wywiezionych ze Lwowa, praca przy bydle i na roli).

Obw. Akmołiński (8 rej.) W obw. Omskim osadnictwo idzie szlakiem kolei syberyjskiej, robota przy budowie w lesie, tartakach i na kolei. W obw Semipałatyńskim stepowo-rolnym, drugim z kolei co do wielkości -skupieniem wysiedlonych (przewaga Lwowa - 7 rej,).

W obw. Ałtajskim, graniczącym z Mongolią Polacy są w 3 rejonach. Poza tym wzdłuż kolei syberyjskiej praca w lasach i na kolei, w obw. Nowo-Sibirskim w (6 rej.). Krasnojarskim (8 rej.). Trzecia z rzędu co do ilości jest rep Buriacko - Mongolska w obwodzie Irkuckim, pracuje tu dużo Polaków po osiedlach miejsko-fabrycznych. dookoła jeziora Bajkał. Najdalszy zasięg zsyłki, to m. Ałdan w obwodzie Jakuckim.

Ogólną ilość wysiedlonych z Galicji wschodniej szacują na około 1,8 miliona osób.

Biorąc kraj pod hasłem wyzwolenia zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi bolszewicy popierali ukrainizację i białoruszczenie kraju, ale miejscowy pierwiastek wydawał się im niepewny i nasyłali Ukraińców i Białorusinów z Rosji sowieckiej oraz znaczną ilość Wielkorusów. Wprowadzono do kraju 200.000 ludności z Rosji sowieckiej. Prowadziła się systematyczna niwelacja kraju pod względem społecznym i gospodarczym, równanie w dół dla upodobnienia go do Rosji sowieckiej.

Napady na dwory szły w parze z rabunkiem żywego inwentarza, pod rzeź szło zarodowe bydło, cienkorunne owce, zabierano rasowe konie. Czasami oficerowie lub komisarze próbowali przeszkodzić niszczeniu zarodowego inwentarza, oraz marnowaniu ziarna, lecz w tych wypadkach dyscyplina armii sowieckiej okazywała się niedostateczna. Żołnierze wbrew rozkazowi rznęli krowy i owce. Czasami, dla uratowania gospodarstwa, parobcy zwracali się do władz, że chcą utworzyć kołchoz i proszą o zachowanie inwentarza. Podania te na razie me były uwzględniane, następnie, o ile pozostała jeszcze znaczna część inwentarza rasowego, zabierano, a do majątku posyłano nieco wynędzniałego bydła Nie tylko ziemie wielkich właścicieli, lecz i osadników, oraz znaczniejszych chłopów, wywiezionych do Rosji, pozostawały odłogiem, częściowo sąsiedni chłopi korzystali z tych ziem Rolnictwo wskutek zniszczenia najlepszych gospodarstw poniosło dotkliwe straty.

Zostały okupowane najbiedniejsze dzielnice Państwa Polskiego, zamożność bowiem dzielnic wschodnich nie mogła iść w porównanie z dobrobytem zachodnim, jednak te nasze, względnie ubogie dzielnice, wydawały się krajen mlekiem i miodem płynącym, w porównania z tym, co jest za kordonem w Rosji sowieckiej. Polska odzyskała mniej urodzajną część Wołynia, północny Wołyń, o większym procencie nieużytków błotnych, gdy południowy Wołyń, znacznie urodzajniejszy, pozostał przy Rosji sowieckiej. Obecnie stopa życiowa ludności, wytwórczość rolna i przemysłowa polskiego Wołynia jest znacznie większa od rosyjskiego. To samo daje się zauważyć i na północo-wschodzie. Weźmy np. powiat nieświeski, stanowił on część urodzajnego powiatu słuckiego. Znaczna część słuckiego powiatu pozostała przy Rosji sowieckiej i ta obniżyła jego poziom gospodarczy, gdy przeciwnie, część przyłączona do Polski, stanowiąca powiat nieświeski, podniosła się pod względem kultury i dobrobytu.

Zaraz po najeździe rozpoczęło się komunikowanie się mieszkańców obu stron kordonu, częstokroć krewnych lub dawnych znajomych; urządzano "wieczerynki". Przyszli nasi chłopi w długich butach, dziewczęta w pończochach, czasami nawet ze sztucznego jedwabiu, z powiatu słuckiego przyszli w łapciach z nogami obwiązanymi szmatami. Stan fizyczny ludności za kordonem sowieckim był znacznie gorszy niż we wschodnich dzielnicach Polski. Ludność sowiecka skarlała. Przy skarleniu fizycznym nastąpiło obniżenie zdolności umysłowej, jakaś dziecięca naiwność. Chłopów posiadających rowery komisarze sowieccy podejrzewali, że są to "pomieszcziki" (wielcy właściciele ziemscy) i dziwili się, że tylu właścicieli ziemskich jest w każdej gminie. Wśród chłopów zarówno z ziem wschodnich Polski, jak i ukraińskich, nawet tych, którzy byli zarażeni propagandą bolszewicką i spotykali ich jako zbawców, opanowała bojaźń przed tym, co ich czeka w Rosji sowieckiej.

Bezwarunkowo upadek rolnictwa będzie głównym źródłem upadku gospodarczego kraju, do tego jednak przyłącza się upadek przemysłu i handlu.

Chłopów traktowano z początku bardzo przyjaźnie, lecz i to zmieniło się z czasem i to bardzo szybko w forsowny ucisk. Propaganda zmierzająca do tworzenia i organizowania kołchozu, uciekanie się do środków takich, jak olbrzymie podatki na tych chłopów którzy do kołchozu wstępować nie chcieli, aresztowanie ich pod jakimkolwiek bądź pozorem jak zabieranie do wojska rosyjskiego synów mężów i ojców. Ten ucisk wsi w bardzo krótkim czasie przyjął tego rodzaju rozmiary, ze chłop, zwłaszcza polski, na tych obszarach, wolałby widzieć diabla, aniżeli kiedykolwiek bolszewika.

Położenie robotnika wskutek upadku przemysłu oraz porządków sowieckich, wprowadzonych do kraju znacznie się pogorszyło. Robotnik faktycznie nie miał żadnych praw i musiał pracować na tych warunkach jakie mu państwo, w konkretnym wypadku, jako przedsiębiorstwo państwowe, jednostronnie ustalało. Zarobki robotników były poniżej minimum egzystencji. Robotnik z dochodów swej pracy nie miał możności wyżyć. Żadne jakiekolwiek organizacje, poza organizacjami partyjnymi. Jeżeli robotnik upominał się o podwyżkę płac, był chwytany i karany za sabotaż i kontrrewolucję. Najmniejsze opóźnienie do pracy kilkuminutowe było karane naganą, a trzykrotne opóźnienie powodowało karno-sądowe wyroki na kilkuletnie więzienie. W czasie bolszewickiej inwazji inteligencja polska usunięta z urzędów zmuszona była pracować fizycznie. Na terenie Lwowa pracowała ona przy budowie ulic, przy budowie chodników, przy czyszczeniu miasta i w podmiejskich ogrodach. W brygadzie brukarskiej zmuszane były do pracy w porze wczesnej zimy gdy mróz, śnieg i lód uniemożliwiały jakąkolwiek robotę. W jednej z takich brygad brukarskich, liczącej 16 osób znajdowało się 14 osób z wyższym wykształceniem uniwersyteckim i 2 osoby z wykształceniem gimnazjalnym. W dniu 28 października 1940 roku, temperatura we Lwowie obniżyła się do -3 st Celsjusza, przy czym ziemia pokryta była 10 cm warstwą śniegu. Wówczas dwóch członków tej brygady odniosło się do rady rejonowej z przedstawieniem, że wykonywanie pracy w tych warunkach jest niemożliwe i prosili o zaprzestanie robót tym bardziej, że praca była akordowa. Wówczas inżynier, pod którego kierownictwem wszystkie prace brukarskie były wykonywane, nakazał dalszą pracę, podając do wiadomości delegata, że ich wystąpienie jest sabotażem i kontrrewolucją, co w Rosji sowieckiej jest bardzo ostro karane. W tym samem położeniu znajdowali się wszyscy robotnicy, we wszystkich gałęziach produkcji. Nic dziwnego, że robotnicy polscy na obszarze całej okupacji, nawet ci, którzy przed wojną należeli do organizacji komunistycznych, zostali zdecydowanymi przeciwnikami komunizmu.

Wkrótce po wkroczeniu bolszewików wielu bezrobotnych zachęconych propagandą zapisywało się na roboty w głąb Rosji, między innymi na Donbas, do kopalni węgla. Wielu z nich jednak powróciło i opowiadało o strasznych warunkach; w jakich znajduje się robotnik sowiecki. Opowiadali też o tym, że zaraz po przyjeździe odebrano im porządne ubrania i ubrano w łachy. Kazano chodzić w pochodzie. Pokazywano ich miejscowej ludności, robiąc zdjęcia, że tak wygląda robotnik w kapitalistycznej Polsce.

Zarządy organizacji zawodowych zesłano do azjatyckich kresów Rosji. Wybitniejszych działaczy socjalistycznych, jak np. był. posła Kwapińskiego, zesłano do ciężkich robót na lat 15 "za działalność na szkodę proletariatu". Sowiety bardziej prześladowały socjalistów polskich niż przedstawicieli innych ugrupowań, nie mających znaczniejszego kontaktu z klasa robotniczą.

Względem duchowieństwa zajmowały wrogie stanowisko. jakkolwiek nie poddawały go juz tak masowym egzekucjom, jak przed 20 laty. W Galicji wschodniej rozstrzelano 5 księży, wysłano do Rosji i kilku doprowadzono do śmierci głodowej. Przez cały czas okupacji usiłowano duchowieństwo wygłodzić, zmusić do przystąpienia do związków zawodowych, doprowadzić do uznania ideologii komunistycznej. Duchowny nie otrzymywał kartek na produkty, za kil. elektr. zmuszony był płacić 5 rb. We Lwowie, gdy inni płacili 50 kop. Kościoły obłożono wysokim podatkiem. Zezwolono na urządzenie profesji, lecz kazano zapłacić podatek jak od widowisk we Lwowie i w Wilnie arcybiskupów wyrzucono z pałacu arcybiskupiego. We Lwowie zakonników aresztowano, klasztory żeńska oddano pod zarząd żydówkom, klasztory męskie - żydom, przeinaczając je dla rodzin żydowskich Seminarium duchownie rzymsko-katolickie zamieniono na dom samotnych żydów. W szkołach skasowano naukę religii a wprowadzono naukę bezbożnictwie.

Poszczególni księża byli skazywani za działalność dobroczynną, dla której niema miejsca w ustroju komunistycznym, gdyż tam panuje zasada - "kto nie pracuje niech nie je".

W Ziemi Wileńskiej, gdzie przewaga ludności katolickiej jest liczniejsza, i która odznacza się głębokim przywiązaniem dla swego wyznania, bolszewicy bardziej miarkowali swą politykę anty wyznaniową, wyzbyć się jednak jej nic mogli, gdyż to jest związane z samą istotą Rosji sowieckiej. Tam komunizm stał się religią, poświęcającą wszystko dla przyszłego raju na ziemi, tam wytworzył się kult Lenina, Stalina - jako świętych, tam się tworzą mauzolea, jak kapliczki, tam chrześcijaństwo, jako religia miłosierdzia, uważana jest za przeszkodę do bezwzględnej walki, do tępienia "wroga klasowego". Nietolerancja religijna i narodowa były zawsze zasadniczym pierwiastkiem psychologii Rosji i jest spotęgowaną przez namiętność żydowską, przez odziedziczoną wrogość żydów do chrześcijaństwa. Religią Sowietów jest bezbożnictwo, tj. negacja moralnego porządku świata, cała ich polityka, ich stosunek do człowieka i życia ludzkiego - zawsze lekceważonego, jest tak sprzeczny z moralnością chrześcijańską, że muszą zwalczać wyznania, na których wyrosła cywilizacja europejska i usiłują je wyrwać i korzeniami.

Wrogi stosunek do religii i duchowieństwa władz bolszewickich wywołał, jako naturalną reakcję ze strony ludności, dążność do koncentrowania się wokoło kościoła. Robotnicy kolejowi we Lwówie własną pracą odbudowali uszkodzony przez wypadki wojenne kościół, znajdujący się w pobliżu dworca. Kościoły były przepełnione i rozlegały się z głębi duszy modły o ratunek od nędzy, zwyrodnienia i upadku moralnego.

Walka z duchowieństwem była walką o monopol wpływów, jakie pragnie mieć partia komunistyczna. Do tego dodać należy. że walka z rzymsko-katolickim duchowieństwem jest jedną form z walki z polskością; walka z duchowieństwem greko -katolickim, prowadzona w ostatnich czasach panowania bolszewickiego w Galicji, była walką z podstawą ukrainizmu, który wyrósł z plebanii parocha greko-katolickiego.

Dążność do Rosji jedynej i niepodzielnej tkwi w podświadomości wielkorosyjskiego komunisty; tradycja rusyfikacji nie została zniszczona przez doktrynę komunistyczną, pomimo frazesów o prawie stanowienia o sobie każdego narodu. Tępienie wszystkiego, co nie jest zgodne z doktryną komunistyczną, będącą dziś ideologią Rosji sowieckiej, jest potężnym czynnikiem podważającym samodzielny rozwój cywilizacyjny poszczególnych narodów państwa czerwonej dyktatury i niweczenie ich tradycji narodowej. Poza tym polityka Sowietów umie posługiwać się antagonizmami narodowymi, nacjonalizmem ukraińskim, litewskim i białoruskim.

Na Litwę weszli Bolszewicy we wrześniu, lecz wkrótce po aresztowaniu i wywiezieniu oraz rozstrzelaniu pewnej ilości Polaków, uznali istnienie samodzielnego państwa Litewskiego, zabrawszy tylko pewne punkty strategiczne i umieściwszy tam swe garnizony, swe lotnictwo. Wkrótce potem radio grodzieńskie podnosiło krzywdy Polaków, doznawane przez Litwinów, mówiło się o "nieszczęśliwym narodzie polskim" brutalnie poniewieranym przez białorękawiczników litewskich (policja litewska nosiła białe rękawiczki) i groziła, ze wypadnie Rosji sowieckiej ująć się za Polakami. Znalazła jednak inny, odpowiedniejszy pretekst, - obrona żołnierzy sowieckich i pomszczenie za zabójstwo paru żołnierzy. Nastąpiła okupacja Litwy wraz z Wilnem, następnie zarządzenie fikcyjnych wyborów, będących w gruncie rzeczy wyborami z nominacji dla uchwalenia przyłączenia Litwy do Związku Sowieckiego.

Litwini, stanowiący nieznaczną mniejszość w Wilnie, pomimo wprowadzenia do tego miasta całego szeregu swych urzędników; usiłowali wytępić polskość jego, zwalczali polskie szkolnictwo i wyłaniali nawet projekty zakazu używania języka polskiego w miejscach publicznych, co byłoby powrotem do osławionego rozporządzenia Murawjewa. Wejście Litwy do Związku Sowieckiego, jakkolwiek groziło w dalszych swych konsekwencjach żywiołowi polskiemu ziemi Wileńskiej i Litwy Kowieńskiej, ale narazić zatamowało zarządzenia antypolskie. Polacy zachowali szkolnictwo w języku polskim, chociaż ze względu na narzuconą mu tendencję, trudno go nazwać polskim. Także polska książka anty bolszewickich autorów, uległa proskrypcji.

Polityka szkolna Bolszewików w Wilnie przejawiała się u takich charakterystycznych objawach, jak wprowadzenie wszędzie koedukacji, przy czym połączono gimnazjum Jezuitów z żydowskim gimnazjum męskim. Dyrektorką i dyrektorem każdego z tych gimnazjów zrobiono żyda i żydówkę. Urządzano zabawy, na które dostarczano alkohol. Usiłowano nauką, zabawą, oprowadzaniem po fabrykach zabrać cały czas uczącej się młodzieży, aby izolować ją od wpływów rodziców. Analogiczną politykę szkolną prowadzili bolszewicy na całym obszarze przez nich opanowanym.

W Galicji Wschodniej nauczyciele szkół średnich i powszechnych uznani zostali przez Sowietów za pierwiastek kontrrewolucyjny i w znacznym procencie ulegli deportacji. Już ten sam fakt, jak niweczenie polskich właścicieli ziemskich, nie tylko większych, jak i posiadaczy powyżej 8 hektarów, oraz niszczenie prywatnego handlu i przemysłu, musiało wpłynąć na stan szkolnictwa polskiego w Galicji Wschodniej podczas panowania bolszewickiego. Ukrainizm, jako reprezentowany przez bardziej niezamożne warstwy ludności, nie uległ poszkodowaniu, przeciwnie wobec tego, ze Rosja sowiecka weszła do kraju z hasłem wyzwalania Ukrainy Zachodniej i uważała Ukraińców za pierwiastek bardziej nadający się do przyjęcia ideologii sowieckiej, usilnie popierała to szkolnictwo. Liczba szkół powszechnych przekraczająca 1000 przed wojną spadła do 300, natomiast ukraińskich wzrosła do 3750. Obecnie, pomimo przeszkód, jakie Ukraińcy usiłują stworzyć polskiemu szkolnictwu, liczba szkół powszechnych polskich wzrosła w r. 1942 do 811. Przed wojna gimnazjów polskich w Galicji było 118, podczas panowania bolszewickiego spadło do 45, Natomiast gimnazjów ukraińskich, których przed wojną było 18 oraz 3 gimnazjów utrakwistycznych ukraińsko - polskich za czasów bolszewickich wzrosło do 120. Rosja sowiecka nawiozła z Ukrainy sowieckiej tysiące nauczycieli Ukraińców, mających urabiać młodzież ukraińską na odpowiednich komsomolców, z tych gimnazjów pozostało w 1942 r zaledwie 10. Obecnie przeważają szkoły fachowe tak ukraińskie, jak i polskie.

Delegaci Kijowa i Charkowa odznaczali się większą zachłannością narodowościową od delegatów Moskwy, którzy częstokroć dla względów państwowych sowieckich bardziej tolerancyjnie odnosili się do uczonych i nauki polskiej.

Na początku sowieckiej okupacji Lwowa przybył delegat akademii charkowskiej Korabczenko, zwołał do aktowej sali Uniwersytetu profesorów, docentów i słuchaczy i wygłosił tam mowę, w której podnosił znaczenie kultury polskiej, zasługi Uniwersytetu. - Mówił, te obok ukraińskiego uniwersytetu we Lwowie powstanie polski, że wszystkie narodowości i stany będą miały dostęp do Uniwersytetu. Mowa była obliczona na wywołanie sympatycznego nastroju. Potem odbyła się dyskusja, w której występowali miejscowi komuniści, przeważnie żydzi dla porachunku z profesorami.

Delegat Korabczenko oświadczył, że wszelkie porachunki, co do przeszłości należy odrzucić i pracować dla świetlanej przyszłości. W końcu przedstawiciel władzy politycznej przeczytał rezolucję. wyrażającą radość i dziękczynienie za przyłączenie zachodniej Ukrainy do ojczyzny sowieckiej i wyrażając nadzieję na pomyślny rozwój nauki i uniwersytetu w nowych warunkach Po przeczytaniu rezolucji zapytał, kto jest kontra niej. Przedtem jeszcze odbyło się aresztowanie niektórych profesorów i docentów we Lwowie oraz inne objawy terroru bolszewickiego. Sterroryzowani obecni nie ośmielili się głosować przeciw rezolucji.

Wkrótce potem przyjechał delegat Moskwy książę Gagarin, zniósł niektóre katedry, zezwolił na wykłady w języku polskim aż do wyrobienia się odpowiednich sił naukowych ukraińskich, lub do nauczenia się języka ukraińskiego przez profesorów polskich Rosja sowiecka wobec perspektywy wojny z Niemcami potrzebowała medyków i techników, stąd - gdy profesorowie medycyny oraz politechniki oświadczyli, ze nie znają na tyle języka ukraińskiego, by móc w nim wykładać, zezwolono na wykłady w języku polskim, co zrobiło wyłom w języku wykładowym wyższych uczelni i wykłady na fakultecie filozoficznym. tj. humanistyka i przyroda, polscy profesorowie prowadzili w języku polskim. Książę Gagarin zalecał profesorowi filozofii, by wykładał logikę i trzymał się zasad marksizmu. Rzecz naturalna, że dyscypliny nauk politycznych utraciły dawnych profesorów na rzecz agitatorów sowieckich, którym przydzielono katedry. Prof. Stanisław Grabski oraz prof. Leon Kozłowski zostali uwięzieni i wywiezieni do Rosji. Na fakultecie prawnym wprowadzono obowiązkowe wykłady w języku ukraińskim. Niektórzy profesorowie polscy przymuszeni głodem wykładali łamanym ukraińskim językiem.

Podczas okupacji sowieckiej najwięcej ucierpieli profesorowie prawnego fakultetu. Prof Głąbiński zniewolony był do ucieczki i został zamordowany przez Ukraińców. Prof. Dworzan, mający zlecone wykłady z zakresu prawa karnego i będący sędzią apelacji został wywieziony do Rosji. Docent Zenon Wachłowski, prof. Józef Brzeski wykładający prawo transportowe. dr. Marian Karpiński, wykładający historię ustroju społecznego, zostali wywiezieni do Rosji, przy czym dr. Karpiński zmarł. Także dr Albert Łapiński, wykładający technikę śledztwa, aplikant sądowy wywieziony zmarł w Rosji. Z fakultetu medycznego prof Domaszewski, znany psychiatra, był więziony dłuższy czas podczas sowieckiej okupacji.

Ostatnimi czasy przed wojną były próby kokietowania Polaków i prof Makarewiczowi, słynnemu specjaliście z zakresu prawa karnego proponowano, aby wykładał na Uniwersytecie Lwowskim i gdy ten wymawiał się nieznajomością języka ukraińskiego, proponowano mu wykładać w języku polskim. Jednak Makarewicz nie przyjął tych wykładów. Prof. literatury polskiej Kleinerowi dano możność utworzenia przy Uniwersytecie Koła Polonistów i posiedzęnia tego Koła z referatami z zakresu literatury polskiej, stały się wielką atrakcją we Lwowie. Uniwersytet Lwowski za czasów bolszewickich całkiem zmienił swój charakter. Gdy przed wojną przeciętnie 70% słuchaczy stanowili Polacy, 15% Ukraińcy i 15% żydzi, to za czasów sowieckich procent słuchaczy Polaków spadł do 3%, Ukraińców do 12%, żydów podniósł się do 85%. Słuchacze Uniwersytetu otrzymywali stypendia, lecz byli obowiązani pracować w komunistycznych organizacjach i prowadzić propagandą komunistyczną wśród ludności. Słuchacze i słuchaczki żydzi szaleli z entuzjazmu prosowieckiego. Słuchaczki nosiły na piersiach portret Stalina. Tablica wmurowana w Uniwersytecie na pamiątkę poległych słuchaczy uniwersytetu w obronie Lwowa w 1918-1919 r. została z krzykiem zamazana przez słuchaczy żydowskich.

Rosja sowiecka odniosła się z początku liberalnie do uczonych Ukraińców. We Lwowie było Koło ukraińskich uczonych, zwanych przez przeciwników zjadaczami kawioru, gdyż chodzili często na przyjęcia do konsulatu sowieckiego i stamtąd otrzymywali subwencje, idące z Akademii charkowskiej na cele ukraińskie. Lecz ich protektorowie w Charkowie w 1933 r. byli uznani za szkodników ze względu na "nacjonalnyj ukłon" (zboczenie nacjonalistyczne) i wyrzuceni z Akademii i więzieni. Odtąd subwencje przestały dochodzić przez konsulat z Charkowa, gdy Koło Studzińskiego uznane było tam za nieprawomyślne. Wywołało to wśród członków tego Koła silną reakcję i gromili om ustrój sowiecki. Zdawało się, że po przyjściu do Lwowa Sowietów ulegną prześladowaniu przeciwnie pozostawiono ich na wybitnych stanowiskach. Studzińskiego wybrano do Naczelnej Rady Ukraińskiej oraz podczas odwrotu zabrano z sobą.

Wielu protegowanych przez Sowietów Ukraińców miejscowych przed końcem okupacji uciekło niespodzianie, porzuciwszy zajmowane stanowiska i znalazło się na terytorium niemieckich wpływów, gdzie konsolidowała się imigracja ukraińska wroga Rosji, opierające swe nadzieje na zwycięstwie Niemiec nad Rosją. Otóż, gdy w pierwszych miesiącach okupacji ofiarami terroru sowieckiego byli z małym wyjątkiem Polacy, to ostatnimi czasy wzrastała liczba aresztowanych i rozstrzeliwanych Ukraińców. Tylko żydzi pozostawali wiernym narzędziem reżimu sowieckiego, jakkolwiek nie im, a importowanym żydom z Rosji dawano główne stanowiska w świeżo zajętym kraju.

Narzucając ustrój niezgodny z przyzwyczajeniem i naturalnymi motywami człowieka, doszedłszy do władzy przez wykorzystanie rozruchów agrarnych w Rosji i dezorganizacji władz państwowych, bolszewicy, będąc nieliczną grupą utrzymywali się i utrzymują przy władzy drogą terroru, którego organami była osławiona czrezwyczajka, która dziś przemianowaną została w NKWD (Narodntj Komisarjat Wnutrennich dzieł). Rzecz naturalna, że w krają okupowanym o tendencjach społecznych i narodowych wrogich Rosji sowieckiej policja polityczna sowiecka odgrywała olbrzymią rolę. Istniał dualizm władz politycznych: wszechświatowa komunistyczna partia WKP uważana jest za instytucję szczytową, rządzącą państwem nierozdzielnie z partią komunistyczną. Ona tez planowała akty terrorystyczne, wywożenie z kraju żywiołów politycznie wrogich lub politycznie podejrzanych. Jej uchwały wykonuje NKWD. System szpiegowski jest rozpowszechniony w Sowietach i szczególnie grasował w nowo nabytym kraju. Szpiegowali i donosili sekretarze jaczejek komunistycznych, szpiegowali i donosili częstokroć byli więźniowie polityczni, wypuszczeni z więzień po przyjęciu obowiązku pracy w wywiadzie i donosicielstwie. W ważniejszych sprawach przeprowadzenia śledztwa były używane tortury, przy czym dla ich dokonywania sprowadzeni zostali najlepsi specjaliści światowi w zadawaniu mąk - chińczycy. Do takich najważniejszych spraw należało zepsucie szeregu lokomotyw w Stanisławowie oraz zniszczenie dwóch samolotów sowieckich, co zostało dokonane przez polską organizację wojskową.

W sprawach pomniejszych śledztwo prowadzili zwykli komisarze sowieccy brutalni, okrutni, mało wykształceni Choć tytułowali oskarżonego towarzyszem, poniewierali go, wybijali zęby, denerwowali reflektorem, bardziej delikatni dręczyli tylko nieskończenie długimi badaniami, w czasie których po tysiąc razy zadawali jedno i to samo pytanie. Więzienia były przepełnione, mieściły przeszło dziesięciokrotnie więcej więźniów niż w czasach normalnych. Bardzo często więźniowie nie mogli nawet przewrócić się na drugi bok, chorowali z powodu odleżenia kości. Warunki sanitarne, wyżywienie były okropne. Któż byli ci uwięzieni w tak ogromnej ilości - Byli to przeciętnie ludzie, biorący udział w życiu społecznym.

Proszę powiedzieć o swojej działalności kontrrewolucyjnej - tak rozpoczynał badanie prowadzący śledztwo. Pan był posłem sejmowym, nie należał do partii komunistycznej, przeciwnie do partii rządowej, która zwalczała komunizm, a więc pańska działalność była kontrrewolucyjna.

Pan należał do Ozonu, organizacji niekomunistycznej, przeciwstawiającej się komunizmowi, kontrrewolucyjnej, a więc pańska działalność kontrrewolucyjna.

Nic oszczędzano nawet chłopów będących prezesami czytelni ludowej lub kółka rolniczego. Czytelnia nie była komunistyczna, była nacjonalistyczna, a więc kontrrewolucyjna. Kółko rolnicze popierało "kułaczestwo", było bowiem organizacją bogatszych chłopów, nie zaś proletariatu wiejskiego, a więc była to organizacja kontrrewolucyjna.

Jednych wysyłano po krótkim badaniu na dalekie krańce Rosji, innych trzymano w więzieniu i co pewien czas prowadzono badania. Ważniejsze sprawy odsyłano do sądu, który zwykle sadził według wniosku prokuratora. W każdym razie była tam jakaś procedura, dopuszczalna była obrona ze strony podsądnego. Wyroki były ciężkie, częstokroć skazywano na śmierć potem łagodzono wyrok zmieniając na długoletnie więzienie.

W przededniu cofnięcia się władz i wojska sowieckiego ze Lwowa pod wpływem natarcia Niemców, rozpoczęło się rozstrzeliwanie. Ofiarami tego w pierwszym rzędzie byli ci, których pozostawienie w kraju uważały władze sowieckie za najbardziej niepożądane. Rozstrzeliwanie odbywało się w sposób następujący: wywoływano więźnia, prowadzono go do piwnicy, w drodze otrzymywał wystrzał w tył głowy, całkiem dla siebie niespodzianie W ten sposób rozstrzelano 600 Ukraińców. 400 Polaków i 220 żydów. Rozstrzeliwanie Ukraińców było zrozumiałe ze względu na to, ze władze sowieckie wiedziały, ze część Ukraińców posiada kontakt z Niemcami, rozstrzeliwanie Polaków - ze względu na polsko-sowiekie stosunki było też zrozumiałe. Lecz żydów nie było wówczas w więzieniu, któż są ci rozstrzelani żydzi? Byli to agenci sowieccy, których pozostawięnie w kraju ze względu na posiadanie przez nich o akcji sowieckiej wiadomości, byłoby niedogodne, a dla Rosji sowieckiej byli juz zbyteczni.

Terror sowiecki wyjaśnia, że przy wyborach przechodzi zawsze lista kandydatów podanych przez komisarza sowieckiego, gdyż byłoby niebezpieczne postawienie kontrkandydatów, miałoby to tragiczne skutki tak dla stawiającego kontrkandydaturę jak i dla samego kontrkandydata. Zrozumiałym tez jest przyjmowanie jednogłośnie wszelkich rezolucji przedkładanych przez komisarzy na posiedzeniach różnych zebrań, bądź o charakterze naukowym, lub społecznym. Atmosfera terroru paczy charaktery, paraliżuje myśl, degraduje psychicznie.

Niespełna dwuletnie panowanie sowieckie na ziemiach wschodnich 2-ej Rzeczypospolitej Polskiej, najzupełniej odpowiadało tendencjom państwowym Rosji w ogóle, a bolszewickiej w szczególności. Rosja sowiecka zabrała ziemie, które były przedmiotem dziejowego sporu między Polską a Rosja, które wywołały 15 wojen polsko-rosyjskich i przyczyniły się do trzech powstań polskich. Rosja carska szła na pierwsza wojnę światowa mając na celu zdobycie Galicji wschodniej, Rosja sowiecka przez swą ideologię zbrojnego prozelityzmu walczyła o te ziemie z Polska w 1919 1920 r. i usiłowała potem wytwarzać tam dywersję, anarchię, zaostrzenie stosunków społecznych i narodowych.

Po cóż Rosji zdobycie tych ziem - wszak ona ma tyle ziemi? Po cóż jej zdobywanie dwudziestu kilku milionów nowej ludności - wszak i tak ma sto kilkadziesiąt milionów własnej ludności, oraz duży przyrost naturalny, dający jej co rok około 3 milionów nowych poddanych, a więc niebezpieczeństwo rosyjskie wykluczone! - tak mówili naiwni, nie znający Rosji w ogóle, sowieckiej w szczególności.

"Rusyfikacja Polski-proces bolesny i przykry" mówili mi dawni towarzysze wygnania, redaktorzy poczytnych rosyjskich pism, ale jest to dla nas niezbędne. My mamy Kałmuków, Tunguzów, Mongołów, Jakutów, Zyran, Ostiaków itd. przeszło 20 plemion o niższej kulturze, niższej rasy, plemiona te rusyfikują się, asymilują się, wlewając wciąż swą krew w nasze żyły. To obniża rasowość Rosji. Musimy się ratować przez asymilację bardziej kulturalnych narodów". Rosja jest niebezpieczną swym olbrzymim obszarem, może ona rozrzucić naród polski po swych obszarach, robotników tekstylnych przenieść do Taszkentu, gdzie się produkuje bawełnę, żelaznych - na Ural, ze względu na rudę, lub do okręgu Kuźnieckiego ze względu na produkcję węglową.

Prowincje, która Rosja zajęła w 1939 roku posiadają dla niej ze względów geograficzno-politycznych szczególniejsze znaczenie. Panując w Galicji wschodniej przez przełęcz Duklińską przeniknęłaby Rosja do Rusi Zakarpackiej, opanowawszy ten bastion miałaby drogę wolną do Wiednia i Budapesztu, zagrażając bytowi samodzielnemu Węgier. Siedząc w Galicji Wschodniej oskrzydla Rosja Rumunię swymi granicami z północy i ze wschodu. Rumunia od razu straciła Bessarabię i została zagrożona przez Rosję jak tylko Rosja opanowała Galicję wschodnią. Ziemie północno-wschodnie 2-ej Rzeczypospolitej Polskiej to podstawa dla państw Bałtyckich, a te są Rosji potrzebne, by być panią na Bałtyku, by przeniknąć do Szwecji, położyć rękę na jej rudzie i mieć wyjście na pełny ocean.

Po uzyskaniu przeszło 200 km. z 20 mln. Ludnością Rosja sowiecka jak podawała w styczniu 1940 roku posiadała 193 mln ludności. Europa - 500 mln. Zdobywając Polskę Rosja sowiecka i w ogóle Rosja zdobywa ważny atut w walce i panowanie nad Europą, a przez to panowanie nad światem. Jakie byłoby panowanie tego daje próbę panowanie Rosji sowieckiej na ziemiach wschodnich od września 1939 roku do czerwca 1941 roku.